W zasadzie tak, aczkolwiek to też może zbyt wiele nie dać. Mamy, stety czy niestety, znajomych – i część informacji wychodzi także od nich, niezależnie od naszego chcenia czy niechcenia…
No to mówię, do skorzystania „awaryjnie” z telefonu – wystarczy. Nie da się tego tylko traktować jako „normalnego” dostępu, znaczy podpiąć do laptopa i używać.
Ofertka jest całkiem interesująca – Orange np. dawało całkiem nie tak dawno pakiety po… 5MB, na dodatek płatne. mBank lepiej wypada ;]
Niechciane wiadomości handlowe są w polskim prawodawstwie uznawane za spam – i karalne – już od ładnych paru lat. Podejrzewam więc, że chodzi po prostu o nie dublowanie przepisów: „handlowe już spamem są, to teraz dorzucimy jeszcze te pozostałe”…
Wikipedia – hasło „ironia”. Polecam lekturę, rozjaśni się temat CV.
Też odpuszczam, nie dogadamy się – statystyki rozdziałek już wcześniej podawałam, 60% nowych użytkowników na Allegro stawiam na półce z bajkami dopóki nie poprzesz konkretnymi badaniami, i nadal twierdzę, że jest kolosalna różnica między projektowaniem pod idiotę, a projektowaniem pod konkretną grupę docelową.
Przy 5 to może nie, ale jak 50 o tym samym tytule, to się już raczej zainteresują… Istnieje definicja prowadzenia działalności gospodarczej – trzeba pod nią po prostu za nic nie podpaść.
„3 krokowe buttony dla nowych użytkowników allegro (pomaranczowy, zielony, niebieski) to dobra żelazna zasada projektowania poprawnych stron”
- projektowania poprawnych stron, na których większość userów to ci nowi. Na stronę główną Allegro wchodzą przede wszystkim ci, którzy serwis już znają (z prostego powodu – mało kto go nie zna…) – a im te przyciski psu na budę są.
„Duże kontrastowe elementy sprawiają ze teraz strona glowna allegro zrobila sie bardzo czytelna, przejrzysta”
- przy rozdzielczościach powyżej 1024, owszem. Przy takich i niższych pardon, zrobiła się głównie wkurzająca. Jako użytkownik mówię, żeby nie było ;]
„widzi się tylko kolorowe grafiki, a nie glowne najważniejsze elementy strony. Nie widzi sie menu na gorze, ani tez kategorii po bokach.”
- zgadza się, na tym właśnie polega wyróżnienie danego elementu – widać głównie ten element, a resztę dopiero później. Daje to efekt taki, że wchodzi sobie user i widzi duże zielone coś – to ogląda. Jeśli akurat jest zielony, to klika – i znajdzie się tam, gdzie projektant chciał go wysłać. Jeśli nie jest zielony, to po stwierdzeniu że to nie dla niego, spojrzy tam, gdzie spodziewa się znaleźć to, po co przyszedł. Czyli kategorie, wyszukiwarkę albo logowanie.
„Internauci to id.io.ci i tak należy projektować www, żeby nie musieli za dużo myśleć korzystając z danego serwisu”
- tak myślącego grafika bądź projektanta należy momentalnie zwolnić. Z prostego powodu: serwis ma być zaprojektowany pod konkretną grupę ludzi, będących celem właściciela tegoż serwisu. Nie pod „Idiotę Kowalskiego”. A projektant lub grafik, który z góry przyjmuje, że internauci to idioci – nie będzie w stanie, ani nawet nie spróbuje ocenić, czego faktycznie userzy od tego serwisu chcą. Nie każdemu trzeba podetkać pod nos Big Red Button. Każdemu natomiast to, po co przyszedł.
A jak chcesz coś o moim doświadczeniu, to złóż propozycję i się ustaw w kolejce po CVkę ;]
Nikt nie robi afery. Po prostu okazuje się, że Chrome „przeszła test” nie dlatego, że jest taka dobra – ale dlatego, że coś zostało pominięte. Moim zdaniem robi to sporą różnicę dla kogoś, kto szuka BEZPIECZNEJ przeglądarki.
Używam głównie laptopa, małego bo z nim biegam (12″ albo 10″) więc rozdzielka nie przekracza 1024. Gigantyczne to jest w tej rozdzielczości i nic na to nie poradzę.
Większość ludzi korzysta z netu m.in. w pracy, a w naszych firmach 1024 nadal jest standardem i jeszcze długo pozostanie – nowe monitory dla x-set pracowników, kompletnie ich w sumie nie potrzebujących, to wydatek będący na szarym końcu listy potrzeb każdej firmy.
Rozumiem, że jak się jest grafikiem tudzież po prostu lubi się dobry sprzęt i się w niego inwestuje, to się Allegro ogląda w wyższych rozdzielczościach, i w nich nie wygląda tak tragicznie. I jak zrobią informację „serwis wyłącznie dla używających wyższych rozdzielczości” – natychmiast przestaję się czepiać, słowo.
A BTW., skąd Ci się wziął pomysł, że mam jakikolwiek wpływ na wygląd vBety? ;) Komentuj komentuj. Serio.
Myślę, że tak naprawdę tego się nie da już kontrolować. Zobacz takie Chiny – niby nie można do kibla pójść żeby w aktach nie znalazła się na ten temat notatka, a jednak mają swoich „wywrotowców”, także w Sieci.
Pewnie, Net znów spod strzech wróciłby do korzeni i był dostępny tylko dla pewnej części osób – ale jak długo, skoro reszta już wie, co traci?
Szczerze powiedziawszy, w gazetach na strony z ogłoszeniami i reklamami nie zaglądam wcale, ulotek nie biorę (chyba że ktoś nachalny, to biorę i przy nim wywalam). Z drugiej strony w Necie większości reklam nie widzę, AdBlock fajna rzecz…
Skuteczność i tu, i tam, zależy od trafności wytypowania grupy docelowej. Tylko z grubsza wiesz, kto kupi gazetę – w kampanii mailingowej natomiast możesz sobie wybrać że reklama pójdzie do facetów z przedziału 20-30 lat, zainteresowanych komputerami i technologiami, z województwa mazowieckiego, zarabiających powyżej 2.000 pln. I to jest właśnie ta różnica.
Ten z kibelkami mógłby się u nas przyjąć – toalety w miejscach publicznych nadal często mamy tak cudnej urody, że bez skafandra ochronnego nie podchodź… :]
Wierzę, ale jakoś mam ciekawsze zajęcia niż sprawdzanie zasobu niesłownikowych i potocznych słów i zwrotów u panienek symulujących w NK sesję do Playboya tudzież facetów udających że to stojące u sąsiada BMW to ich. Serio ^_^
Nic nie upadnie, spokojna Twoja rozczochrana. Gadu-Gadu też miało upaść bo spamują na nim i zabezpieczeń nie miało i sypało się i serwery padają i HGW co jeszcze. Działa, ma się dobrze. Windows miał zostać zmieciony z rynku przez Apple, Linuksa – też nic mu się nie dzieje złego. MS Office miał szlag trafić z powodu OpenOffice – e-e, też nie za bardzo.
My po prostu wbrew pozorom nie jesteśmy wcale grupą docelową NK. Może i na początku byliśmy, ale to się nie kalkulowało – grupa wiekowa 27+ jest generalnie mało dochodowa jeśli serwuje się jej mało konkretne rzeczy i to w formie bannerów. Dzieciaki natomiast wprost przeciwnie, dlatego robi się „pod nich”…
A co do tego że „miała być za darmo” to wybacz, ale to mocno naiwne jest – kto u licha robi teraz kosztowny w utrzymaniu serwis, i nie zarabia na nim tyle, ile się da? ;) Nie te czasy.
Też noszę i tak właśnie czasami sprawdzam czy coś nowego się nie pojawiło. Dzisiaj znalazłam np. info o soczewkach zakładanych NA NOC, które w ciągu nocy tak odkształcają rogówkę, że w dzień przez kilkanaście godzin widzi się normalnie bez żadnych soczewek czy innych okularów.
Podoba mi się, muszę o tym pogadać ze swoją okulistką.
Ja bym się wcale nie zakładała, czy ten absurd z odłączaniem ludzi od netu „bo Neostrada znika” to nie został właśnie przez konkurencję „podsunięty” co mniej znającym temat „dziennikarzom”.
Wiesz, nie każdego stać tak od razu na najnowszą wersję Confickera… ;)
Takie testy ogólnie są mało przydatne, bardziej traktuję je tak: jak toto coś znajdzie, to znaczy że należy zakładać że coś się złapało i odpalić antywira. Ale spokojnie, nie potraktowałabym tego jako uspokojenie się że nic mi nie jest… ;)
Chyba że masz na myśli ten powyżej, co to utknął między dodaniem a zatwierdzeniem? – no to się już nie denerwuj, jest, nie zginął, a i odpocząć sobie zdążył… :]
A co do meritum – to, że coś już gdzieś było nie znaczy, że wszyscy zainteresowani do tego dotarli. Tutaj akurat uznałam, że warto podsunąć pod nos na wszelki wypadek. Mylę się?
Standardowo wywalamy chamskie odzywki, przekleństwa, tudzież ataki osobiste komentujących na siebie nawzajem. Ja bym się więc nie chwaliła że mi coś usunięto, bo to sugeruje w dużym stopniu poziom wypowiedzi… ;)
Przecież nie mówię że dla nikogo nie są. Ogólnie jednak wystarczy zwykle posłuchać rozmów pod kościołem czy w trakcie drogi krzyżowej, żeby się pozbyć złudzeń co do „przeżyć” obecnych tam ludzi. Są bo wypada i tyle, a te rodzynki, które rzeczywiście uczestniczą z wewnętrznej potrzeby, gdzieś w tym tłumie giną. Niestety, ale to samo dzieje się ze wszystkimi świętami i ogólnie z podejściem do religijności jako takim.
Całkiem normalnie. Bierzesz i piszesz.
Penisów w Google Earth to jest akurat od groma i trochę, i jakoś nikt się tym szczególnie nie ekscytuje. Są też reklamy Viagry czy wyznania miłosne, i też nikogo nie ruszają. Tu mnie akurat zafascynowały procesy myślowe tego nastolatka.
No i szkoda mi go trochę, skoro jest takim idiotą żeby się narażać na zmywanie z dachu 20-metrowego fiuta, to niech se już ma te 5 minut sławy ;)
Wiesz, z tym atakowaniem… to trochę tak, jak starsze panie w wiadomych berecikach twierdzą, że położenie gazetki porno w kiosku to „atakowanie ich pornografią”.
Są tacy co nie lubią NK. Ja na przykład nie lubię, użyłam do znalezienia znajomych i mi tam wystarczy. Ale są i tacy co NK lubią i mają ochotę czytać o ichnych nowych pomysłach. I dopóki tych drugich jest jakby więcej, no to te informacje będą się pojawiać. Odpowiadają na zapotrzebowanie rynku i nic więcej.
Dwa pierwsze pytania należy kierować do Hoopla.pl
Dwa kolejne – do syndyka.
Przedostatnie – pojęcia nie mam, ale może warto się jednak zapoznać z opinią przytoczonego Tomasza Czechowicza, który chyba wie, czy przestali w Hoopla.pl inwestować, czy im się ktoś na stronę włamał? Twierdzi w Parkiecie i na Money.pl że to pierwsze, ale może uda Ci się go przekonać że wcale że nie ^_^
vBeta w czym konkretnie bierze udział, w tym włamaniu co go nie było?… Nic mi o tym nie wiadomo…
W tej chwili to już nie ma najmniejszego znaczenia – w Polsce podejrzewam mało terrorystów siedzi i czyta vBeta, a te fotki i współrzędne poszły już w obieg w ilościach hurtowych.
One się w ogóle nie powinny pojawić w Sieci, i problem w tym, że ktoś je w nią wpuścił. Tu powinna być współpraca z rządami poszczególnych krajów, i tam, gdzie jest coś ważnego militarnie – fałszywa teksturka nie odróżniająca się od otoczenia.
Cóż, zdanie „mam robaka w kompie” nabrało właśnie nowego, interesującego znaczenia… Ciekawa jestem jak facet tłumaczył to w serwisie – i jakie miny mieli serwisanci :P
W każdej znanej mi branży jest jednak raczej tak, że to sensowna praca daje efekty, a nie długa i ciężka ;) Ba, powiedziałabym nawet, że niewielu znam takich, którzy doszli do czegoś konkretnego zasuwając po 12h na dobę…
No jak na razie to się trochę dym zaczyna robić, stąd znak zapytania. Ciężko chyba jednak będzie się wyłgać, dzieciaki radochę miały najwyraźniej niesamowitą ^_^
Też mi się ten pomysł podoba. Ma tylko jedną drobną wadę: im więcej osób jest skupionych wokół jednego projektu, tym więcej pojawia się wewnątrz tej grupy konfliktów. A banki zapewne chętnie pogadają, ale nie z każdym indywidualnie – to musi być spójny front.
Ten pomysł ma jedną słabą stronę – kotek nie ma zdolności do czynności cywilno-prawnych ;) Ale ogólnie rzecz biorąc pomysł rewelacja: nie zgadzałam się na nic, kot mi ściągnął, pretensje do niego… ;>
Kilka takich jest, czemu nie. Dłuższy czas Debiana miałam, większych problemów nie zanotowano. Knoppix też długo był na standardowym wyposażeniu, nieoceniony jak trzeba było sprawdzić czy się klientowi rypnął system czy sprzęt, tudzież trochę danych mu ewentualnie uratować. Na Slacka na serwerze też jakoś nie narzekałam nigdy.
Może wybitnego pecha masz ;)
A Windows jest na takiej pozycji na jakiej jest z tego samego powodu, dla którego Gadu-Gadu nie miało przez te parę lat realnej konkurencji: jest prosty w obsłudze, ładny i kolorowy, a na dodatek był długo jedynym systemem, z którym jakoś tam sobie radził nawet zupełnie początkujący user…
Boszsz, ale wy macie problemy… Do zmiany systemu i tak nas prędzej czy później zmusi zwykłe wygodnictwo – bo niby do tej pory można pracować pod DOS-em, ale jakoś mało kto to robi, nie? Podobnie do lamusa odszedł Win95, a Win98 sobie właśnie dogorywa. Niektórzy zmienią z przyczyn zawodowych – jak w tej chwili dzwoni do mnie klient i pyta jak cośtam zrobić na kompie, to mi jest wygodniej mieć XP i sprawdzić u siebie czy dobrze pamiętam, niż instalować jakieś wynalazki i się tego XP na pamięć uczyć. Ale jak dzwoniący będą mieli w większości Win7, to mi się przestanie opylać XP – tak jak teraz nie opłaca mi się mieć Win98. Proste jak konstrukcja gwoździa.
Co do przejścia na Linuksa: fajnie się gada, ale praktyka jest jak na razie ciutkę inna. Multum softu jest pisane pod Win i się tego nie przeskoczy. Jasne, można kombinować z jakimiś Wine, VMware tudzież innymi takimi wynalazkami, tylko niech mi ktoś powie – po jakie licho? Może i bym się skusiła na odpalanie GG pod Wine :P ale Photoshopa żeby mieć, to muszę stawiać i tak Win pod Linuksem (nie, GIMP to NIE jest to samo). Szczerze, nie widzę sensownych przesłanek żeby się tak użerać. A już na pewno nie będzie tego robić zapalony gracz, że o testerach i recenzentach gier nie wspomnę. Linux to alternatywa tylko dla niektórych, i to wcale nie jakoś mocno licznych userów.
Ja wiem że to niemodne teraz – ale może warto słuchać po prostu SIEBIE…? ;]
Kto, gliniarz? :] Bo to on coś skrobie ;]
W zasadzie tak, aczkolwiek to też może zbyt wiele nie dać. Mamy, stety czy niestety, znajomych – i część informacji wychodzi także od nich, niezależnie od naszego chcenia czy niechcenia…
No to mówię, do skorzystania „awaryjnie” z telefonu – wystarczy. Nie da się tego tylko traktować jako „normalnego” dostępu, znaczy podpiąć do laptopa i używać.
Ofertka jest całkiem interesująca – Orange np. dawało całkiem nie tak dawno pakiety po… 5MB, na dodatek płatne. mBank lepiej wypada ;]
Niechciane wiadomości handlowe są w polskim prawodawstwie uznawane za spam – i karalne – już od ładnych paru lat. Podejrzewam więc, że chodzi po prostu o nie dublowanie przepisów: „handlowe już spamem są, to teraz dorzucimy jeszcze te pozostałe”…
Wikipedia – hasło „ironia”. Polecam lekturę, rozjaśni się temat CV.
Też odpuszczam, nie dogadamy się – statystyki rozdziałek już wcześniej podawałam, 60% nowych użytkowników na Allegro stawiam na półce z bajkami dopóki nie poprzesz konkretnymi badaniami, i nadal twierdzę, że jest kolosalna różnica między projektowaniem pod idiotę, a projektowaniem pod konkretną grupę docelową.
Przy 5 to może nie, ale jak 50 o tym samym tytule, to się już raczej zainteresują… Istnieje definicja prowadzenia działalności gospodarczej – trzeba pod nią po prostu za nic nie podpaść.
„3 krokowe buttony dla nowych użytkowników allegro (pomaranczowy, zielony, niebieski) to dobra żelazna zasada projektowania poprawnych stron”
- projektowania poprawnych stron, na których większość userów to ci nowi. Na stronę główną Allegro wchodzą przede wszystkim ci, którzy serwis już znają (z prostego powodu – mało kto go nie zna…) – a im te przyciski psu na budę są.
„Duże kontrastowe elementy sprawiają ze teraz strona glowna allegro zrobila sie bardzo czytelna, przejrzysta”
- przy rozdzielczościach powyżej 1024, owszem. Przy takich i niższych pardon, zrobiła się głównie wkurzająca. Jako użytkownik mówię, żeby nie było ;]
„widzi się tylko kolorowe grafiki, a nie glowne najważniejsze elementy strony. Nie widzi sie menu na gorze, ani tez kategorii po bokach.”
- zgadza się, na tym właśnie polega wyróżnienie danego elementu – widać głównie ten element, a resztę dopiero później. Daje to efekt taki, że wchodzi sobie user i widzi duże zielone coś – to ogląda. Jeśli akurat jest zielony, to klika – i znajdzie się tam, gdzie projektant chciał go wysłać. Jeśli nie jest zielony, to po stwierdzeniu że to nie dla niego, spojrzy tam, gdzie spodziewa się znaleźć to, po co przyszedł. Czyli kategorie, wyszukiwarkę albo logowanie.
„Internauci to id.io.ci i tak należy projektować www, żeby nie musieli za dużo myśleć korzystając z danego serwisu”
- tak myślącego grafika bądź projektanta należy momentalnie zwolnić. Z prostego powodu: serwis ma być zaprojektowany pod konkretną grupę ludzi, będących celem właściciela tegoż serwisu. Nie pod „Idiotę Kowalskiego”. A projektant lub grafik, który z góry przyjmuje, że internauci to idioci – nie będzie w stanie, ani nawet nie spróbuje ocenić, czego faktycznie userzy od tego serwisu chcą. Nie każdemu trzeba podetkać pod nos Big Red Button. Każdemu natomiast to, po co przyszedł.
A jak chcesz coś o moim doświadczeniu, to złóż propozycję i się ustaw w kolejce po CVkę ;]
Nikt nie robi afery. Po prostu okazuje się, że Chrome „przeszła test” nie dlatego, że jest taka dobra – ale dlatego, że coś zostało pominięte. Moim zdaniem robi to sporą różnicę dla kogoś, kto szuka BEZPIECZNEJ przeglądarki.
Ależ oczywiście, że o gustach się dyskutuje! Na tym opiera się w końcu istnienie agencji reklamowych…
1024×768 – 35.7%; 1280×800 – 20.5%; 1280×1024 – 18.0%; reszta poniżej 10%. To z maja 2009.
Można na bieżąco sprawdzać np. na ranking.pl
A nowe logo akurat też mi się bardzo podoba. Przyjemniejsze jest, zdecydowanie.
To jeszcze mi wykombinuj jak skalować OBRAZKI, bo to głównie one są wielkie – i będzie git.
Używam głównie laptopa, małego bo z nim biegam (12″ albo 10″) więc rozdzielka nie przekracza 1024. Gigantyczne to jest w tej rozdzielczości i nic na to nie poradzę.
Większość ludzi korzysta z netu m.in. w pracy, a w naszych firmach 1024 nadal jest standardem i jeszcze długo pozostanie – nowe monitory dla x-set pracowników, kompletnie ich w sumie nie potrzebujących, to wydatek będący na szarym końcu listy potrzeb każdej firmy.
Rozumiem, że jak się jest grafikiem tudzież po prostu lubi się dobry sprzęt i się w niego inwestuje, to się Allegro ogląda w wyższych rozdzielczościach, i w nich nie wygląda tak tragicznie. I jak zrobią informację „serwis wyłącznie dla używających wyższych rozdzielczości” – natychmiast przestaję się czepiać, słowo.
A BTW., skąd Ci się wziął pomysł, że mam jakikolwiek wpływ na wygląd vBety? ;) Komentuj komentuj. Serio.
Przejęzyczenie. Większość w Wawie jednak jest, z rozpędu tak.
Tak naprawdę dużo się nie zmieniło, ale to temat na szerszą dyskusję. Pozwolisz, że wrócę do niej mocno po południu?
Myślę, że tak naprawdę tego się nie da już kontrolować. Zobacz takie Chiny – niby nie można do kibla pójść żeby w aktach nie znalazła się na ten temat notatka, a jednak mają swoich „wywrotowców”, także w Sieci.
Pewnie, Net znów spod strzech wróciłby do korzeni i był dostępny tylko dla pewnej części osób – ale jak długo, skoro reszta już wie, co traci?
Szkoda tylko że nie na stałe już, no ale zawsze to parę miesięcy spokoju. I jakiś tam cień nadziei, że następni „na stołkach” wykażą się rozsądkiem…
Cenna informacja, co nie? ;)
Szczerze powiedziawszy, w gazetach na strony z ogłoszeniami i reklamami nie zaglądam wcale, ulotek nie biorę (chyba że ktoś nachalny, to biorę i przy nim wywalam). Z drugiej strony w Necie większości reklam nie widzę, AdBlock fajna rzecz…
Skuteczność i tu, i tam, zależy od trafności wytypowania grupy docelowej. Tylko z grubsza wiesz, kto kupi gazetę – w kampanii mailingowej natomiast możesz sobie wybrać że reklama pójdzie do facetów z przedziału 20-30 lat, zainteresowanych komputerami i technologiami, z województwa mazowieckiego, zarabiających powyżej 2.000 pln. I to jest właśnie ta różnica.
Nic dodać, nic ująć… Fajnie że ktoś to w końcu wprost powiedział. Znaczy to o tym zbieraniu danych.
Ten z kibelkami mógłby się u nas przyjąć – toalety w miejscach publicznych nadal często mamy tak cudnej urody, że bez skafandra ochronnego nie podchodź… :]
Oh, dziękuję! (zarumieniłam się…) -_-
Wierzę, ale jakoś mam ciekawsze zajęcia niż sprawdzanie zasobu niesłownikowych i potocznych słów i zwrotów u panienek symulujących w NK sesję do Playboya tudzież facetów udających że to stojące u sąsiada BMW to ich. Serio ^_^
Nic nie upadnie, spokojna Twoja rozczochrana. Gadu-Gadu też miało upaść bo spamują na nim i zabezpieczeń nie miało i sypało się i serwery padają i HGW co jeszcze. Działa, ma się dobrze. Windows miał zostać zmieciony z rynku przez Apple, Linuksa – też nic mu się nie dzieje złego. MS Office miał szlag trafić z powodu OpenOffice – e-e, też nie za bardzo.
My po prostu wbrew pozorom nie jesteśmy wcale grupą docelową NK. Może i na początku byliśmy, ale to się nie kalkulowało – grupa wiekowa 27+ jest generalnie mało dochodowa jeśli serwuje się jej mało konkretne rzeczy i to w formie bannerów. Dzieciaki natomiast wprost przeciwnie, dlatego robi się „pod nich”…
A co do tego że „miała być za darmo” to wybacz, ale to mocno naiwne jest – kto u licha robi teraz kosztowny w utrzymaniu serwis, i nie zarabia na nim tyle, ile się da? ;) Nie te czasy.
Też noszę i tak właśnie czasami sprawdzam czy coś nowego się nie pojawiło. Dzisiaj znalazłam np. info o soczewkach zakładanych NA NOC, które w ciągu nocy tak odkształcają rogówkę, że w dzień przez kilkanaście godzin widzi się normalnie bez żadnych soczewek czy innych okularów.
Podoba mi się, muszę o tym pogadać ze swoją okulistką.
Ja bym się wcale nie zakładała, czy ten absurd z odłączaniem ludzi od netu „bo Neostrada znika” to nie został właśnie przez konkurencję „podsunięty” co mniej znającym temat „dziennikarzom”.
Fakt, o jakiś rok się rozpędziłam ;) Literówka, dzięki za zwrócenie uwagi.
Wiesz, nie każdego stać tak od razu na najnowszą wersję Confickera… ;)
Takie testy ogólnie są mało przydatne, bardziej traktuję je tak: jak toto coś znajdzie, to znaczy że należy zakładać że coś się złapało i odpalić antywira. Ale spokojnie, nie potraktowałabym tego jako uspokojenie się że nic mi nie jest… ;)
Chyba że masz na myśli ten powyżej, co to utknął między dodaniem a zatwierdzeniem? – no to się już nie denerwuj, jest, nie zginął, a i odpocząć sobie zdążył… :]
A co do meritum – to, że coś już gdzieś było nie znaczy, że wszyscy zainteresowani do tego dotarli. Tutaj akurat uznałam, że warto podsunąć pod nos na wszelki wypadek. Mylę się?
Standardowo wywalamy chamskie odzywki, przekleństwa, tudzież ataki osobiste komentujących na siebie nawzajem. Ja bym się więc nie chwaliła że mi coś usunięto, bo to sugeruje w dużym stopniu poziom wypowiedzi… ;)
Przecież nie mówię że dla nikogo nie są. Ogólnie jednak wystarczy zwykle posłuchać rozmów pod kościołem czy w trakcie drogi krzyżowej, żeby się pozbyć złudzeń co do „przeżyć” obecnych tam ludzi. Są bo wypada i tyle, a te rodzynki, które rzeczywiście uczestniczą z wewnętrznej potrzeby, gdzieś w tym tłumie giną. Niestety, ale to samo dzieje się ze wszystkimi świętami i ogólnie z podejściem do religijności jako takim.
Ale w sumie nie wiem czemu to do siebie bierzesz?
Całkiem normalnie. Bierzesz i piszesz.
Penisów w Google Earth to jest akurat od groma i trochę, i jakoś nikt się tym szczególnie nie ekscytuje. Są też reklamy Viagry czy wyznania miłosne, i też nikogo nie ruszają. Tu mnie akurat zafascynowały procesy myślowe tego nastolatka.
No i szkoda mi go trochę, skoro jest takim idiotą żeby się narażać na zmywanie z dachu 20-metrowego fiuta, to niech se już ma te 5 minut sławy ;)
Wiesz, z tym atakowaniem… to trochę tak, jak starsze panie w wiadomych berecikach twierdzą, że położenie gazetki porno w kiosku to „atakowanie ich pornografią”.
Są tacy co nie lubią NK. Ja na przykład nie lubię, użyłam do znalezienia znajomych i mi tam wystarczy. Ale są i tacy co NK lubią i mają ochotę czytać o ichnych nowych pomysłach. I dopóki tych drugich jest jakby więcej, no to te informacje będą się pojawiać. Odpowiadają na zapotrzebowanie rynku i nic więcej.
Dwa pierwsze pytania należy kierować do Hoopla.pl
Dwa kolejne – do syndyka.
Przedostatnie – pojęcia nie mam, ale może warto się jednak zapoznać z opinią przytoczonego Tomasza Czechowicza, który chyba wie, czy przestali w Hoopla.pl inwestować, czy im się ktoś na stronę włamał? Twierdzi w Parkiecie i na Money.pl że to pierwsze, ale może uda Ci się go przekonać że wcale że nie ^_^
vBeta w czym konkretnie bierze udział, w tym włamaniu co go nie było?… Nic mi o tym nie wiadomo…
Ja tylko nie rozumiem za licho, skąd ten znak zapytania na końcu tytułu :) Są jakieś wątpliwości co do tego, że to absurd…? ;)
Fakt. Ale muzyczka pierwsza klasa, nie? ^_^
W tej chwili to już nie ma najmniejszego znaczenia – w Polsce podejrzewam mało terrorystów siedzi i czyta vBeta, a te fotki i współrzędne poszły już w obieg w ilościach hurtowych.
One się w ogóle nie powinny pojawić w Sieci, i problem w tym, że ktoś je w nią wpuścił. Tu powinna być współpraca z rządami poszczególnych krajów, i tam, gdzie jest coś ważnego militarnie – fałszywa teksturka nie odróżniająca się od otoczenia.
Taaa… już widzę te reklamy:
Teraz do każdego laptopa gratis sikorka! Nie daj się dżdżownicom!
^_^
Cóż, zdanie „mam robaka w kompie” nabrało właśnie nowego, interesującego znaczenia… Ciekawa jestem jak facet tłumaczył to w serwisie – i jakie miny mieli serwisanci :P
W każdej znanej mi branży jest jednak raczej tak, że to sensowna praca daje efekty, a nie długa i ciężka ;) Ba, powiedziałabym nawet, że niewielu znam takich, którzy doszli do czegoś konkretnego zasuwając po 12h na dobę…
No jak na razie to się trochę dym zaczyna robić, stąd znak zapytania. Ciężko chyba jednak będzie się wyłgać, dzieciaki radochę miały najwyraźniej niesamowitą ^_^
Też mi się ten pomysł podoba. Ma tylko jedną drobną wadę: im więcej osób jest skupionych wokół jednego projektu, tym więcej pojawia się wewnątrz tej grupy konfliktów. A banki zapewne chętnie pogadają, ale nie z każdym indywidualnie – to musi być spójny front.
Ciekawe czy im się to uda…
LOL :) Dzięki za linka, jak się człowiek z rana pośmieje to od razu mu się bardziej chce dzień zaczynać :]
To się ciesz póki możesz, bo zaraz z komórek też Ci się będzie kojarzyć :]
Ten pomysł ma jedną słabą stronę – kotek nie ma zdolności do czynności cywilno-prawnych ;) Ale ogólnie rzecz biorąc pomysł rewelacja: nie zgadzałam się na nic, kot mi ściągnął, pretensje do niego… ;>
Reklama dźwignią handlu – tyłkiem też… ;)
No to ma facet pecha.
Kilka takich jest, czemu nie. Dłuższy czas Debiana miałam, większych problemów nie zanotowano. Knoppix też długo był na standardowym wyposażeniu, nieoceniony jak trzeba było sprawdzić czy się klientowi rypnął system czy sprzęt, tudzież trochę danych mu ewentualnie uratować. Na Slacka na serwerze też jakoś nie narzekałam nigdy.
Może wybitnego pecha masz ;)
A Windows jest na takiej pozycji na jakiej jest z tego samego powodu, dla którego Gadu-Gadu nie miało przez te parę lat realnej konkurencji: jest prosty w obsłudze, ładny i kolorowy, a na dodatek był długo jedynym systemem, z którym jakoś tam sobie radził nawet zupełnie początkujący user…
Boszsz, ale wy macie problemy… Do zmiany systemu i tak nas prędzej czy później zmusi zwykłe wygodnictwo – bo niby do tej pory można pracować pod DOS-em, ale jakoś mało kto to robi, nie? Podobnie do lamusa odszedł Win95, a Win98 sobie właśnie dogorywa. Niektórzy zmienią z przyczyn zawodowych – jak w tej chwili dzwoni do mnie klient i pyta jak cośtam zrobić na kompie, to mi jest wygodniej mieć XP i sprawdzić u siebie czy dobrze pamiętam, niż instalować jakieś wynalazki i się tego XP na pamięć uczyć. Ale jak dzwoniący będą mieli w większości Win7, to mi się przestanie opylać XP – tak jak teraz nie opłaca mi się mieć Win98. Proste jak konstrukcja gwoździa.
Co do przejścia na Linuksa: fajnie się gada, ale praktyka jest jak na razie ciutkę inna. Multum softu jest pisane pod Win i się tego nie przeskoczy. Jasne, można kombinować z jakimiś Wine, VMware tudzież innymi takimi wynalazkami, tylko niech mi ktoś powie – po jakie licho? Może i bym się skusiła na odpalanie GG pod Wine :P ale Photoshopa żeby mieć, to muszę stawiać i tak Win pod Linuksem (nie, GIMP to NIE jest to samo). Szczerze, nie widzę sensownych przesłanek żeby się tak użerać. A już na pewno nie będzie tego robić zapalony gracz, że o testerach i recenzentach gier nie wspomnę. Linux to alternatywa tylko dla niektórych, i to wcale nie jakoś mocno licznych userów.