Polski minister publicznie przyznaje się do pobierania filmów i muzyki z Sieci

Piraci mają swojego przedstawiciela w rządzie? (Fot. Moviedeskback.com)

Piraci mają swojego przedstawiciela w rządzie? (Fot. Moviedeskback.com)

W cieniu politycznych przepychanek i obywatelskich protestów, związanych początkowo z podpisaniem, a teraz z ratyfikacją porozumienia ACTA, dość niespodziewaną deklarację złożył dzisiaj jeden z ministrów.

Trudno znaleźć użytkownika Internetu, który nigdy nie ściągnął z Sieci pliku chronionego prawem autorskim, jednak grupą, pozbawioną – przynajmniej w oficjalnych deklaracjach – jakichkolwiek wad i słabości wydawali się politycy: mądrzy, praworządni i odpowiedzialni.

Google+ już otwarty dla nastolatków

W takim kontekście dość niecodziennie zabrzmiała dzisiejsza deklaracja ministra administracji i cyfryzacji. Na antenie ogólnopolskiego radia Michał Boni stwierdził:

Ja u siebie w domu poprzez świat Internetu kontaktuję się z różnymi rzeczywistościami, także muzyczną i filmową, które sobie ściągam.

Co więcej, zapewnił, że o ile osoby, które traktują piractwo jako źródło dochodu powinny mieć się na baczności, o tyle indywidualni użytkownicy, ściągający pliki na własne potrzeby, nie powinni czuć się zagrożeni. Niezależnie od oceny działań ministra trzeba przyznać, że publiczne przyznanie się do pobierania chronionych przez prawo treści to spora ekstrawagancja.

Nowa polityka prywatności Google’a. Firma połączy informacje o Tobie z różnych usług

Choć w tym wypadku minister przyznał się do ściągania z Sieci, nie jest w tym procederze odosobniony. Zaledwie kilka tygodni temu pisałem o dowodach, wskazujących na pobieranie pirackich plików z Pałacu Elizejskiego, amerykańskiego Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego i wytwórni muzycznych. Urokowi pirackich plików ulegli również antypiraci z RIAA.

Regulamin komentowania

  • Adix5101

    chomikuj.pl/?page=484336 GRY,FILMY,PROGRAMY I INNE!!! POBIERAJCIE DOPÓKI MOŻECIE!!! STOP ACTA

  • Jankes91

    Do więzienia go!!!
    I niech wszyscy tam wyczekują aż upuści mydło żeby skorzystać ;D

  • Gość

    Pobierając na własny użytek Boni nie złamał prawa.
    Ale niesmak pozostaje – Boni to milioner, człowiek dla którego wydatek na zakup dowolnego Bluraya to jak dla przeciętnego Polaka wydatek kilkudziesięciu groszy.
    Właśnie tacy bogacze powinni swoimi wydatkami utrzmywać i napędząć koniunkturę w kulturze.
    Boni to kutwa i skąpiradło, które nie ma klasy.

  • Gość

    Musisz być mocno wyposzczony, żeby mieć takie skojarzenia w związku z Bonim ;)

  • Klik

    ten cytat wcale nie oznacza że Boni ściagał pliki nielegalnie. są serwisy muzyczne gdzie artyści udostępniają swoją twórzczosc za darmo.

  • jhgfdskjhgf

    wlasnie to mialem napisac, jest wiele tresci darmowych w internecie programy, muzyka, filmy, zdjecia itd

    boni nic nie mowi ze sciaga pliki chronione prawem autorskim, lub nie placi za nie

  • Msahito

    Scena muzyczna i podziemie jest bardzo bogate tak samo jak kino niezależne wiec pan minister do niczego się nie przyznał stwierdzając że ściągał (nielegalne) pliki z internetu. Przylepkę NIELEGALNE dolepiliście WY! pisząc tego newsa więc sami jakoby postąpiliście tak jak postępuje się według prawa ACTA!. Podejżany jest od razu oskarżonym! Skażenie powinno być zweryfikowane bo piszecie brednie.

  • Mateo

    Pitu pitu. Ogromny ruch w Sieci jest generowany przez muzyke niezależną, a bittorrent służy do pobierania legalnych dystrubucji Linuxa. Jaką jeszcze bajkę nam opowiesz?

  • Gdf

    określenie ściągnie nie odnosi się wyłącznie do pirackich wersji, istnieją przecież uywory zuepłnie darmowe jak i sklepy internetowe sprzedające muzykę która tak czy owak trzeba ‘pobrać’

  • No

    Dlaczego miałby się nie przyznawać. Ściąganie udostępnionych utworów jest całkowicie zgodne z polskim prawem.

  • Rafał Pilarczyk

    Gdyby przyznał oficjalnie że ściąga takie oprogramowanie to internauci mogliby to śmiało wykorzystać przeciwko niemu : )