ACTA to nie cenzura. Czego naprawdę dotyczą protesty?

Protest przeciwko... no właśnie, przeciwko czemu? (Fot. Emito.net)

Protest przeciwko... no właśnie, przeciwko czemu? (Fot. Emito.net)

Przez Polskę przetacza się tsunami opinii na temat ACTA. Wypowiadają się wszyscy, jednak często zamiast rzetelnych informacji dostajemy półprawdy, chwytliwe slogany i przekonanie, że niebo właśnie spada nam na głowy. Jak jest naprawdę?

Uprzedzając głosy krytyki: nie uzurpuję sobie prawa do wyłączności na słuszność i nie uważam, że każdy, kto sądzi inaczej, błądzi. Obserwując, jak w polskim wykonaniu wygląda debata publiczna związana z ACTA, mam jednak kilka spostrzeżeń. To mój głos w dyskusji i próba odniesienia się do pytania: o co w tym wszystkim chodzi?

ACTA i cenzura

ACTA to cenzura? ORLY? (Fot. Flickr/RubyGoes/Lic. CC by)

ACTA to cenzura? ORLY? (Fot. Flickr/RubyGoes/Lic. CC by)

Jednym z czołowych argumentów podnoszonych przez przeciwników niesławnego porozumienia jest ten, że ACTA to cenzura Internetu. Nawiązywały do tego czarne toplayery, które pojawiły się 24 stycznia na wielu polskich stronach. Czy rzeczywiście tak jest?

To popularna teza, która urosła wprawdzie do rangi głównego zarzutu, ale nie znajduje poparcia w rzeczywistości. Aby to dostrzec, wystarczy ze zrozumieniem przeczytać dokument. Dokument, a nie groźne filmiki na YouTube czy gniewne opinie. Krytykując ACTA, trzymajmy się faktów.

Mam wrażenie, że wielu dziennikarzy i blogerów o tym zapomina i krytykuje nie ACTA, ale swoje wyobrażenie na temat tego dokumentu. W czym zatem tkwi problem?

ACTA i prawo

Nie trzeba ACTA, by skazywać za piractwo i zmieniać prawo (Fot. Scan-Interfax.ru)

Nie trzeba ACTA, by skazywać za piractwo i zmieniać prawo (Fot. Scan-Interfax.ru)

Problemem jest przede wszystkim ogólnikowość porozumienia, dająca bardzo szerokie pole do interpretacji. Znając polityków, należy się obawiać, że ogólny charakter ACTA zostanie uszczegółowiony w prawie krajowym w niekorzystny dla wolności słowa sposób.

Co więcej, ACTA oznacza również utrudnienia dla działających w Sieci przedsiębiorców – to na właścicieli serwisów internetowych zostanie przerzucona odpowiedzialność za treści publikowane przez użytkowników.

W gruncie rzeczy to nie ACTA jest największym problemem, tylko interpretacja obowiązującego prawa. Te same przepisy mogą być podstawą do postawienia zarzutów niemal każdemu internaucie albo tylko nielicznej grupie. Niestety, podpisanie i ratyfikacja ACTA może spowodować zaostrzenie prawa lub mniej korzystną z punktu widzenia wolności wypowiedzi jego interpretację.

Poza tym, czy nie jest naiwnością przekonanie, że aby zamknąć dowolny serwis internetowy albo postawić każdemu z nas zarzut piractwa, wymiar sprawiedliwości potrzebuje ACTA?

Wystarczy przywołać takie sytuacje, jak zamknięcie serwisu OdSiebie, nadgorliwość prokuratury zmieniającej cywilne powództwo w proces o znieważenie funkcjonariusza publicznego czy słynną sprawę twórcy strony AntyKomor, którym zajęła się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

To realny problem. Nie jest nim jednak – przy obecnym stanie prawnym – utożsamiana z ACTA cenzura. I jeszcze jedno: nie zapominajmy, że aby zmienić prawo na bardziej restrykcyjnie, nie potrzeba ACTA.

Wikipedia za darmo w sieci Orange. Niestety, nie w Polsce

ACTA i polityka

Nasi reprezentanci. Kompetentni i godni zaufania, prawda? (Fot. TygodnikRadomski.pl)

Nasi reprezentanci. Kompetentni i godni zaufania, prawda? (Fot. TygodnikRadomski.pl)

Niestety, pisząc o ACTA, nie sposób nie sposób pominąć zagadnienia, od którego wielu przyzwoitych ludzi stara się trzymać z daleka. Będę używał ogólnego określenia „politycy”, sądząc, że poza różnicami wynikającymi z doraźnego interesu i walki o wpływy polscy prawodawcy są niemal identycznie bezideowi i pozbawieni kręgosłupa moralnego.

ACTA to kompromitacja polityków przygotowujących porozumienie w taki sposób, jakby nie byli wyrazicielami naszej – wyborców – woli, ale szajką spiskowców szykujących w sekrecie zamach. Paradoksalnie to właśnie politycy w pełni zasługują na maski Guya Fawkesa, choć w ich przypadku z pewnością nie jest to powód do chwały.

Chaos informacyjny, jaki zapanował, gdy kwestia ACTA została nagłośniona, kolejny raz wystawia politykom mierną ocenę. To, że zabierają głos przed kamerami, nie znaczy, że wiedzą, o czym mówią. Mamy zatem sprzeczne wypowiedzi, lekceważenie okazane obywatelom czy w końcu szczyt hipokryzji w postaci poparcia ACTA w europarlamencie podczas głosowania 24 listopada 2010 roku, a następnie krytyki  – przez te same partie – tego porozumienia w Polsce.

Zamiast komentarza sądzę, że każdy z nas ma prawo zacytować swojemu ulubionemu politykowi słowa kapitana Wagnera z filmu „CK Dezerterzy”:

Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogłyby dostatecznie obelżywie określić pańskie postępowanie.

Zuckerberg maluje graffiti na facebookowej ścianie [wideo]

ACTA i hakerzy

Rządowa infrastruktura okazała się łatwym celem (Fot. Owni.eu)

Rządowa infrastruktura okazała się łatwym celem (Fot. Owni.eu)

Dyskusja na temat ACTA rozgorzała na dobre po tym, gdy przestały działać strony rządowe, a odpowiedzialność za ich awarię wzięli na siebie Anonimowi. Choć kwestia przyczyny i skutku nie jest w tym przypadku jednoznaczna (pisałem o tym w artykule na temat niedostępności stron rządowych), w jednym muszę haktywistom przyznać rację: sprawili, że nie dało się zamieść ACTA pod dywan i na temat porozumienia rozgorzała dyskusja. Jestem im za to wdzięczny.

Niestety jest też druga strona medalu. Wyrażając wdzięczność za zwrócenie uwagi na problem, nie mogę poprzeć działań, wymierzonych w administrację mojego kraju. Atakowane strony zostały stworzone za publiczne pieniądze – zrzuciliśmy się na nie wszyscy.

Ataki, w wyniku których te strony stają się niedostępne, to niszczenie dobra wspólnego. Do tego zupełnie nietrafione, bo niedostępność oficjalnych informacji bywa dotkliwa dla obywateli, a nie dla rządzących. Oni nie potrzebują tych stron. To nie im hakerzy utrudniają życie. Przypuszczam, że dla ministrów wiadomość o awarii strony ministerstwa jest równie dotkliwa, jak dla nas informacja o zhakowaniu witryny nieistniejącej gminy Kraszewniki:

To fikcja, ale trafnie charakteryzuje naszych polityków (Fot. Blog.Kraszewniki.pl)

To fikcja, ale trafnie charakteryzuje naszych polityków (Fot. Blog.Kraszewniki.pl)

Ataki można rozpatrywać również pod innym kątem – bezpieczeństwa informatycznego kraju, który nie potrafi oprzeć się grupie aktywistów. Można sobie wyobrazić, co byłoby, gdyby na ich miejscu znalazło się dysponujące zasobami i zespołem profesjonalnych hakerów, chcące zaszkodzić Polsce, wrogie państwo.

Haktywiści obnażyli przy okazji zerową wiarygodność polityków, bez cienia wstydu udających, że żadnych ataków nie było, a jeśli nawet były, to wysokiej klasy rządowi specjaliści radzą sobie z nimi bez problemu. Regularne, choć nie zawsze uzasadnione TANGO DOWN pojawiające się co kilka godzin na Twitterze, to dobry komentarz w tej sytuacji. A ponieważ to nie felieton o polityce, skończę ten wątek w tym miejscu.

ACTA i przemysł rozrywkowy

Prof. Lawrence Lessig (Fot. Wikimedia Commons/Ed Schipul)

Prof. Lawrence Lessig (Fot. Wikimedia Commons/Ed Schipul)

Piractwo rozumiane jako kradzież własności intelektualnej jest złe, tak samo jak złe jest wybicie komuś szyby czy kradzież zegarka. Jest jednak druga strona medalu. Jak trafnie zauważył specjalizujący się w prawie autorskim były przewodniczący organizacji Creative Commons  profesor Lawrence Lessig – jeśli całe pokolenie jest kryminalizowane przez prawo, to raczej z prawem jest coś nie tak. Trudno nie zgodzić się z tą opinią.

Warto jednak pamiętać, że piractwo jest niezgodne z prawem już teraz. Ściągasz z torretów? Łamiesz prawo. Z punktu widzenia użytkownika ACTA niczego tu nie zmienia.

Niestety, ci, którym powinno zależeć na ograniczeniu piractwa, wydają się nie robić nic – poza karaniem i restrykcjami – by zapobiegać temu zjawisku. Prowadzi to do absurdalnych sytuacji, gdy kupując oryginalny film, dostaje się przy okazji symbolicznego plaskacza w twarz od wydawcy i dystrybutora. Dlaczego?

Aby obejrzeć kupiony za niemałe pieniądze film, trzeba często zobaczyć najpierw idiotyczną reklamę, jeszcze bardziej idiotyczny (w tym miejscu) komunikat o szkodliwości piractwa, a następnie przejść przez niewygodne menu.

Film z torrentów jest nie tylko tańszy, ale oferuje więcej, nie zmuszając do oglądania przeszkadzajek, na które nikt nie ma ochoty. Do tego jest dostępny szybciej od legalnej wersji. Albo – jak w przypadku wielu seriali – w ogóle jest dostępny.

Polski blackout. Internet protestuje przeciwko ACTA

ACTA i model dystrybucji

Model dystrybucji sprzyja piractwu (Fot. Wrzuta.pl)

Model dystrybucji sprzyja piractwu (Fot. Wrzuta.pl)

Internauci nie mają nic przeciwko płaceniu za treści – wystarczy tylko dać im taką możliwość, zachowując przy okazji sensowną cenę. Sukces iTunes nie jest przypadkiem, to odpowiedź na rzeczywiste zapotrzebowanie, podobnie jak np. Spotify.

Oczywiście byłoby naiwnością sądzić, że już teraz wszyscy chcą zapłacić za coś, co mogą mieć darmo. Jak podaje Dziennik Internautów, aktualne badania polskich internautów wskazują, że do kupowania legalnych treści chętny jest jedynie co piąty z nas. Warto pamiętać, że badanie dotyczy obecnej sytuacji z aktualną, marną ofertą.

Jeśli jednak płacenie nie będzie uciążliwe, a legalnie kupione treści będą pod względem jakości i wygody użytkowania (DRM!) co najmniej porównywalne z pirackimi, sądzę, że odsetek ten może zacząć rosnąć. Wzrostowi z pewnością będzie sprzyjało przeświadczenie, że nabywca swoją gotówką wspiera przede wszystkim twórcę dzieła, a nie długi łańcuch pośredników.

Wielkie wytwórnie, zabetonowane w swoich pamiętających czasy świetności Franka Sinatry i Elvisa Presleya modelach dystrybucji, wydają się ignorować ten fakt. Zamiast wyjść do ludzi i zacząć zarabiać na dostarczaniu treści w nowoczesny sposób, upierają się przy modelu biznesowym bazującym na fizycznych nośnikach czy całych albumach w postaci cyfrowej i lobbują na rzecz bardziej restrykcyjnego prawa. SOPA, PIPA, ACTA? Nie tędy droga.

SOPA, PIPA, ACTA. Dlaczego przepisy antypirackie wywołują tyle kontrowersji?

… i na koniec

Treść ACTA znajdziecie m.in. na tej stronie, a warte uwagi, dodatkowe materiały zostały zebrane w tym miejscu. Nie polegaj na opiniach innych ani na moim artykule – zadaj sobie odrobinę trudu, przeczytaj i wyciągnij własne wnioski. Być może Twoje przemyślenia będą diametralnie różne.

Regulamin komentowania

  • maciuś

    haha przegieli z tym transparentem na górze :O)

  • buba

    do autora:
    Anonymous to nie są żadni hakarzy jeżeli nie wiesz co to słowo oznacza proszę nie używać go

  • *DIP*

    Głównym pomysłodawcom ACTA jest USA która posiada mnóstwo wytwórni muzycznych , filmowych itp. . Przy obecnym prawie nie mogą nic zarzucić Polakom ściągającym ich muzykę , filmy , gry , itp. nawet gdy dokładnie o tym wiedzą.

    Po wejściu ustawy polski dostawca internetu będzie musiał udostępnić nasze dane danej wytwórni z USA która tego zażąda (tvn 24) .

    Nie wiem tylko komu będą szły pieniądze z kar nakładanych na „piratów” bo jak do innych państw to to jest już totalny bezsens , będą z nas kasę zdzierać.

  • Anonim

    Właściwie można to przeczytać gdzieś między wierszami, ale może ja spróbuję napisać dokładniej: Nie budzi społecznego sprzeciwu ochrona praw twórców (nie mylić z prawami autorskimi, bo związek jest nikły…) i prawo twórców do zarabiania na swoich utworach. Problemem jest to, że zarabiają głównie pośrednicy a do tego na zasadach monopolu. Na rynku mediów (i w kilku innych dziedzinach, szczególnie związanych z medycyną i prawem) nie ma rzeczywistej konkurencji a panuje dyktatura „właścicieli praw autorskich”. Od kilku lat można zaobserwować zmiany prawne, których celem jest zwiększenie zysków właścicieli praw i coraz większa penalizacja za rozpowszechnianie treści będących pod ochroną praw autorskich. Zaczęło się chyba od zwiększenia okresu działania prawa autorskiego z 50 na 70 lat, o ile pamiętam. Potem pojawiły się ustawy ułatwiające działania koncernom medialnym: HADOPI a teraz PIPA, SOPA, ACTA. Ja, i pewnie nie tylko ja, oczekiwałbym natomiast takiej zmiany prawa, która ułatwiłaby wymianę i udostępnianie plików. W „świecie analogowym” normalną rzeczą jest biblioteka a jak google próbowało zrobić odpowiednik cyfrowy, to się okazało, że to prawnie nie przejdzie. Prawo powinno na to pozwolić a jeżeli operator na tym cokolwiek zarabia, nawet na reklamach, to to samo prawo powinno umożliwić właścicielom praw dostęp do części przychodów. Podobnie z muzyką i filmami: jeżeli ktoś udostępnia i na tym zarabia, nawet pośrednio, to część przychodu należy się właścicielowi praw. Ale właściciel praw nie może zabronić rozpowszechniania … no dobrze niech będzie taka możliwość, ale przez bardzo krótki czas, do 5 lat a nie do 70:/

  • Anonim

    Właściwie można to przeczytać gdzieś między wierszami, ale może ja spróbuję napisać dokładniej: Nie budzi społecznego sprzeciwu ochrona praw twórców (nie mylić z prawami autorskimi, bo związek jest nikły…) i prawo twórców do zarabiania na swoich utworach. Problemem jest to, że zarabiają głównie pośrednicy a do tego na zasadach monopolu. Na rynku mediów (i w kilku innych dziedzinach, szczególnie związanych z medycyną i prawem) nie ma rzeczywistej konkurencji a panuje dyktatura „właścicieli praw autorskich”. Od kilku lat można zaobserwować zmiany prawne, których celem jest zwiększenie zysków właścicieli praw i coraz większa penalizacja za rozpowszechnianie treści będących pod ochroną praw autorskich. Zaczęło się chyba od zwiększenia okresu działania prawa autorskiego z 50 na 70 lat, o ile pamiętam. Potem pojawiły się ustawy ułatwiające działania koncernom medialnym: HADOPI a teraz PIPA, SOPA, ACTA. Ja, i pewnie nie tylko ja, oczekiwałbym natomiast takiej zmiany prawa, która ułatwiłaby wymianę i udostępnianie plików. W „świecie analogowym” normalną rzeczą jest biblioteka a jak google próbowało zrobić odpowiednik cyfrowy, to się okazało, że to prawnie nie przejdzie. Prawo powinno na to pozwolić a jeżeli operator na tym cokolwiek zarabia, nawet na reklamach, to to samo prawo powinno umożliwić właścicielom praw dostęp do części przychodów. Podobnie z muzyką i filmami: jeżeli ktoś udostępnia i na tym zarabia, nawet pośrednio, to część przychodu należy się właścicielowi praw. Ale właściciel praw nie może zabronić rozpowszechniania … no dobrze niech będzie taka możliwość, ale przez bardzo krótki czas, do 5 lat a nie do 70:/

  • Edek

    Dzięki ACTA do podjęcia działań typu konfiskowanie sprzętu, zamykanie stron czy wymuszanie podania twoich danych czy logów będzie się odbywało BEZ WYROKU SĄDU CZY NAKAZU PROKURATORA. wystarczy tylko PODEJRZENIE że piracisz albo sprzedajesz podróbki a na twoje żądanie policja załatwi kogo wskazałeś. ACTA to doskonałe narzędzie do nieuczciwej walki z konkurencją czy niewygodnymi opiniami… Gdyby nie zamierzali tych przepisów wykorzystywać w taki sposób to nie pracowaliby nad nimi w takiej tajemnicy.

  • Ja

    Te debile same nie wiedzą czego dotyczą te protesty … Sprzeciwiają sie ” bo tak” ..  98% nawet nie zna treści ACTA ..

  • Noname

    „internauci nie mają nic przeciwko płaceniu za treści – wystarczy tylko dać im taką możliwość, zachowując przy okazji sensowną cenę”. Zacytowane zdanie wydaje mi się dość istotne, jak nie najważniejsze. Do tego trzeba dorzucić godne wynagrodzenie, a problem sam by się rozwiązał (a przynajmniej zmniejszyła by się opłacalność posiadania/ściągania/trzymania nielegalnych aplikacji czy multimediów). Wielu po prostu na oryginały nie stać. Po wprowadzeniu ACTA podejrzewam że dużo się nie zmieni, tych których stać było na oryginał, kupować będzie dalej firmówki. Ci którzy biedni byli – biedni pozostaną, a do tego będą „głupsi”, bo skończy się jedyny niekiedy dostęp do aplikacji i przydatnych treści. Może to co piszę to pewna herezja, jednak wydaje mi się, że nie poprawi się grubość portfela tych którym najbardziej na wprowadzeniu ACTA w życie zależało.

  • Niedlaacta
  • Anonim

    Pewnie że do państwa, ba, raczej nawet wyżej „na ratowanie Unii Europejskiej przed kryzysem, na to, na tamto.’ nie dla nas…

  • rrrAG

    To wskaż jeszcze te punkty ACTA, które to potwierdzają.

  • Yaa

    Petycja o dowołanie rządu Dolanda Tuska Cel zbieranych podpisów :
    7477 / 500000
    http://www.petycjeonline.pl/petycja/petycja-o-odwolanie-rzadu-donalda-tuska/639

  • Miknaz

    Darując sobie te prawa autorskie napiszę tylko że autor nie wspomniał o tym że ACTA oddaje wrażliwe i chronione dane osobowe wraz z danymi od IPS, osobom, stowarzyszeniom prywatnym pomijając sądy. Prawda jest taka że teraz do przeszukania mieszkania w poszukiwaniu piratów potrzeba nakazu a po ACTA wystarczy podejrzenie podmiotu prywatnego i już nie ma kompa, którego oczywiście oddadzą ale po umorzeniu postępowania( rok w wilgotnym magazynie) .

  • Mihau

    Człowieku, kto Ci takich bzdur naopowiadał? Konfiskata mienia na podstawie ACTA? Nieprawda. Ujawnianie danych stowarzyszeniom? Nieprawda. Zanim napiszesz takie rzeczy przeczytaj jak radzi autor ten dokument.
    Przypuszczam, że nie zrozumiałeś fragmentu o danych osobowych. Chodziło tam o to, że dane mogą zostać przekazane policji na wniosek właściciela praw autorskich który podejrzewa że jest okradany.

  • SieLi

    To biblioteki też powinni polikwidować – tam można za darmo czytać książki młodsze niż 70 letnie… A jak nagram na kompa film z kablówki by sobie oglądnąć w dogodniejszym terminie a jeszcze do tego pożyczę przyjaciółce, to co – jak mnie ktoś podkabluje to grzywna? Taka sama logika jak kara przy ściąganiu z sieci…

  • http://www.dalicje.pl/ MS1

    Haczyk tkwi w nieprecyzyjności traktatu. Odpowiednio zinterpretowany może zostać użyty do wszystkiego.

  • THC

    Artykuł 12.

  • bezduszny

    Będę używał ogólnego określenia „politycy”, sądząc, że poza różnicami
    wynikającymi z doraźnego interesu i walki o wpływy polscy prawodawcy są
    niemal identycznie bezideowi i pozbawieni kręgosłupa moralnego.

    Jacy politycy? Czlowieku? Skad sie wzioles. Nie rozmywaj odpowiedzialnosi. To rzad Tuska podpisal bo chce dluzej sie trzymac przy korycie. Tak jak  z odmowa wydania dokumentow na co ida nasze podatki ze wzgledu na „wazy interes panstwa”. Juz chcesz o tym zapomiec? Po co w ogole piszesz take idiotyczne protesty? Trzaba pamietac ktos nas sprzedaje… a nie wmawiac ze to jacys niezidentyfikowni politycy gdzies tam w brukseli cos ten tego. Tusk dazy do cenzury. Koniec.

  • Miknaz

    Primo informacja o podejrzanym jest wspóldzielona z róznymi krajami gdzie różnie jest postrzegane prawo do ochrony danych osobowych, co daje mozłwiośc dostepu do twoich danych przez podmioty prywatne.
    Secundo jeżeli moje dane sa w rekach policji z zawiadomienia podmiotu prywatnego to podmiot prywatny jest częścia sporu więc ma dostep do tych danych, nawet jezeli podmiot miesci sie w hiszpanii bo np tam prawo mu na to zezwala. ACTA jest porozumieniem MiędzyNarodowym więc rozpatrywanie jego przepisów w świetle prawa danego kraju mija się z celem i to pomimo tego że przepisy ACTA mają postac fakutaltywna w naszym kraju bo porozumienie ZOBOWIĄZUJE.

  • Miknaz

    Primo informacja o podejrzanym jest wspóldzielona z róznymi krajami gdzie różnie jest postrzegane prawo do ochrony danych osobowych, co daje mozłwiośc dostepu do twoich danych przez podmioty prywatne.
    Secundo jeżeli moje dane sa w rekach policji z zawiadomienia podmiotu prywatnego to podmiot prywatny jest częścia sporu więc ma dostep do tych danych, nawet jezeli podmiot miesci sie w hiszpanii bo np tam prawo mu na to zezwala. ACTA jest porozumieniem MiędzyNarodowym więc rozpatrywanie jego przepisów w świetle prawa danego kraju mija się z celem i to pomimo tego że przepisy ACTA mają postac fakutaltywna w naszym kraju bo porozumienie ZOBOWIĄZUJE.

  • anonim

    http://rfc.act-on-acta.eu/fundamental-rights

    Posiada ktoś może informacje o składzie pracującym nad treścią ACTA?

  • Fordziq

    Zapewne myślisz (i Edek również) o pkt 2 tegoż artykułu.
    Może wypadało by przeczytać pozostałe punkty, żeby stwierdzić, że to nie takie proste. Poza tym nigdzie nie zauważyłem „BEZ WYROKU SĄDU CZY NAKAZU PROKURATORA. wystarczy tylko PODEJRZENIE że piracisz albo sprzedajesz podróbki a na twoje żądanie policja załatwi kogo wskazałeś”
    Nie ma wzmianki o tym.

  • Gość

    „…przyznaje swoim organom sądowym prawo zastosowania środków tymczasowych bez wysłuchania drugiej strony… W przypadku postępowania prowadzonego bez wysłuchania drugiej strony, każda Strona przyznaje swoim organom sądowym prawo do podejmowania natychmiastowego działania w odpowiedzi na wniosek o zastosowanie środków tymczasowych i do podejmowania decyzji bez zbytniej zwłoki.”

    Korpo składa wniosek, nad ranem wchodzą psy, wywracają ci dom do góry nogami i zabierają cały sprzęt.

    Oczywiście jak jesteś niewinny to możesz się (kilka lat) procesować o odszkodowanie.

    W praktyce poszkodowany, na którego doniesiono będzie się cieszył gdy po 5 latach dostanie sprzęt z powrotem.

    Prawo do odszkodowania to fikcja i mydlenie oczu bo cały SYSTEM WŁADZY będzie przeciwko ofierze donosu – na tym polega perfidia ACTA, że czyni urzędników państwowych współodpowiedzialnymi za działanie na podstawie donosów. I gdy ofiara donosu będzie chciała dochodzić sprawiedliwości to będzie miała przeciwko sobie nie tylko big korpo ale też wszystkich urzędasów solidarnie broniących własnej d*py.

    I jaką gwarancję ma niewinny człowiek, że działająca w porozumieniu z donosicielem władza nie zainstaluje na dysku czegoś nielegalnego do czego będzie można się przyczepić żeby uniknąć odpowiedzialności i uzasadnić konfiskatę?

    Nawet jak po latach zasądzą jakieś „odszkodowanie” to będzie ono śmieszne w stosunku do poniesionych strat – r*zpierd*lonego przez psy mieszkania, zniszczonego sprzętu, kosztów procesu, nerwów i zmarnowanych kilku lat życia. Zwolnień odpowiedzialnych urzędasów i milionowych odszkodowań, które byłyby dotkliwe dla donosicieli i skutecznie odstraszały przed pomówieniami na pewno nie będzie.

    ACTA będzie narzędziem szantażu dla mafii „praw autorskich” wymuszającej haracz za „zostawienie w spokoju”. Ludziom postawi się ultimatum – albo zapłacisz albo wydasz więcej niż teraz żądamy na procesy a dodatkowo zniszczymy ci mieszkanie, skonfiskujemy sprzęt, oszkalujemy i stracisz kilka lat życia. 

  • 10M

    Na podstawie ACTA można „zabezpieczyć dowody” = konfiskata bo znając tempo postępowań sądowych w PL „zabezpieczony” komputer oddadzą po kilku latach gdy będzie już przestarzały i g*wno warty.