Zynga próbuje wykupić konkurencję. Jakie firmy bierze pod uwagę?

Mark Pincus chciał wybrać się na zakupy (Fot. Flickr/Crunchies2009/Lic. CC by-nd)

Mark Pincus chciał wybrać się na zakupy (Fot. Flickr/Crunchies2009/Lic. CC by-nd)

CEO Zyngi Mark Pincus postanowił zrobić z konkurencją to, co przez lata skutecznie praktykowały Microsoft czy Google – po prostu ją wykupić. Tym razem, mimo całkiem sporych kwot, transakcja nie doszła do skutku. Kogo chciała kupić Zynga i na ile wyceniła swoich konkurentów?

Choć Zynga dominuje na rynku gier społecznościowych, wciąż istnieją nisze, w których konkurencja nie tylko utrzymuje się na powierzchni, ale całkiem nieźle sobie radzi. Niedawno Zynga zwróciła uwagę na dwóch rywali.

Pierwszym z nich jest firma Rovio, twórca bestsellerowej gry Angry Birds. Drugi z konkurentów to PopCap z sukcesem w postaci gry Plants vs. Zombies. Mark Pincus zastosował znany i zazwyczaj skuteczny manewr. Zaproponował właścicielom obu firm naprawdę duże pieniądze – w przypadku PopCap był to miliard dolarów, a Rovio wycenione zostało na 2,25 miliarda.

Nie doszły do Ciebie e-maile z Allegro? To dlatego, że Gmail je zablokował!

Mimo imponujących kwot oferty zostały odrzucone – właściciele obu firm wycenili je wyżej, niż Mark Pincus był gotów zapłacić. Warto w tym miejscu przypomnieć, że Zynga swoją pozycję zbudowała w ciągu zaledwie czterech lat, przechodząc drogę od jednego z tysięcy startupów do przedsiębiorstwa zdolnego przeprowadzać miliardowe transakcje.

Zmiany, jakie zaszły w tym czasie w firmie, skomentował w prasie jeden z jej byłych pracowników, podkreślający, że Zynga coraz mniej przypomina innowacyjny startup, a coraz bardziej hierarchiczną korporację, w której nadrzędnymi wartościami są dane statystyczne i raporty.

Najbardziej przerażające screamery z YouTube’a [TOP 10]

Biorąc pod uwagę rezultaty, do których doprowadziło takie właśnie prowadzenie firmy, jak również niezłe opinie, jakimi cieszą się nowe gry Zyngi, nie uznałbym tego za zarzut.

Regulamin komentowania

  • czytelnik

    inni uwazają inaczej (odnośnie zarzutów o zmiany w tejże korporacji):
    http://dealbook.nytimes.com/2011/11/27/zyngas-tough-culture-risks-a-talent-drain/

  • Łukasz Michalik

    Mają prawo, ale Zynga to biznes, jak każdy inny. Nie musi podobać się komentatorom, być fajny, miły, innowacyjny i przyjazny – nadrzędnym celem jest przynoszenie zysku, a w branży tak nietrwałej jak elektroniczna rozrywka nie ma na to wiele czasu. Nie dziwię się Pincusowi, że po rozkręceniu firmy chce mieć kontrolę i wyciskać z niej ile tylko się da. Robi to tak, jak potrafi, niekoniecznie optymalnie ;].

    Pozdrawiam!