Nie karm książkowego potwora – internetowa akcja nawołuje do bojkotu Empiku

Jeden z salonów Empiku (Fot. Galerki.pl)

Jeden z salonów Empiku (Fot. Galerki.pl)

Dominujący na polskim rynku księgarskim Empik ma na tyle silną pozycję, że od współpracy z nim zależy los wielu wydawnictw i autorów. Współpraca z największą w Polsce siecią księgarni nie należy jednak do łatwych. Działania dystrybutora spowodowały reakcję internautów.

Model współpracy Empiku z wydawcami książek od dawna wzbudzał wiele kontrowersji. Pozycja Empiku daje mu mocny atut: bez współpracy z tą firmą osiągnięcie sukcesu wydawniczego, choć teoretycznie możliwe, jest niezwykle trudne.

Google walczy z piractwem i cenzuruje swoją wyszukiwarkę

Świadomy swojej siły Empik nie rozpieszczał wydawców, narzucając niekorzystne dla nich umowy. Jak  podsumował w „Newsweeku” Grzegorz Lindenberg:

Biznes Empiku polega na sprzedawaniu bestsellerów za pieniądze pochodzące od wydawców.

W praktyce oznaczało to, że wydawcy – o ile chcieli współpracować z siecią – musieli kredytować działalność Empiku. Branżowe kontrowersje wywołują również warunki promowania książek w salonach sieci i zmuszanie wydawców do bardzo wysokich rabatów.

Strona Nie karm książkowego potwora

Strona Nie karm książkowego potwora

Reakcją na taki stan rzeczy była początkowo seria artykułów w różnych mediach a – od niedawna – akcja w Internecie. Na Facebooku powstała m.in. strona Nie karm książkowego potwora, mająca w chwili pisania tego tekstu ponad 3,4 tys. fanów.

Logo antyempikowej akcji (Fot. Facebook.com)

Logo antyempikowej akcji (Fot. Facebook.com)

Nie mam zamiaru bronić w tym miejscu Empiku – w końcu różnorodność i brak monopolisty leży w interesie wszystkich. Nie można jednak winić firmy za to, że zdobyła przewagę nad rywalami i wykorzystuje ją w celu osiągnięcia zysków.

Koniec legendarnego antywirusa. Syndyk sprzedaje markę mks_vir i spółkę MKS

Z drugiej strony, dziwi mnie nieco fakt, że akcja na Facebooku, zainicjowana przez wortal literacki Granice.pl, przedstawiana jest niekiedy jako oddolny bojkot zorganizowany przez internautów. To nie konsumencki bojkot, ale konflikt pomiędzy walczącymi o zyski firmami. Co o nim sądzicie?

Regulamin komentowania

  • Lejs

    Jakby się nie zgadzali na te umowy to empik nie miał by co sprzedawać. Jak się zgadzają to ich problem. Jestem konsumentem i mnie to nie interesuje, ważne że taniej.

  • moj

    Akurat fakt wymuszania na wydawnictwach promocyjnych cen jest korzystny dla klienta. Empik dla mnie nie jest dominantem. Jeśli znajdę gdzieś taniej książkę to ją tam kupię a nie w Empiku. Wydawcy to jest problem czytelników. Wielu czytelników chciałoby korzystać z wersji elektronicznej. Jednak wydawnictwa blokują taką możliwość jak mogą, bo boją się o utratę zysków i swojej pozycji.

  • moj

    Akurat fakt wymuszania na wydawnictwach promocyjnych cen jest korzystny dla klienta. Empik dla mnie nie jest dominantem. Jeśli znajdę gdzieś taniej książkę to ją tam kupię a nie w Empiku. Wydawcy to jest problem czytelników. Wielu czytelników chciałoby korzystać z wersji elektronicznej. Jednak wydawnictwa blokują taką możliwość jak mogą, bo boją się o utratę zysków i swojej pozycji.

  • Gość

    W każdym mieście znajdzie się księgarnia tańsza, lepiej zaopatrzona, i bardziej przyjazna klientowi niż Empik. Trzeba tylko chcieć znaleźć tę księgarnię i w niej kupować. Inną sprawą jest to, że Empik otwiera swoje salony w każdej galerii handlowej, w jakiej tylko może i przez to jest „bliższy” klientowi. To, że przychody nie starczają im na czynsz w takich centrach rekompensują sobie, jak widać, kredytem u wydawców. Z resztą wydawcy powinni sami się zorganizować i olać Empik jako „partnera” biznesowego, który ich w sumie wyniszcza.

  • piotrek

    tylko jak oni sie zbuntuja to upadna…