Google walczy z piractwem i cenzuruje swoją wyszukiwarkę

Logo The Pirate Bay - serwisu będącego symbolem piractwa

Logo The Pirate Bay - serwisu będącego symbolem piractwa

Kolejne zakątki Sieci stają się areną walki z piractwem. Niezależnie od debaty na temat kontrowersyjnych, radykalnych zmian amerykańskiego prawa, dotkliwy cios wymierzył przestępcom Google. W jaki sposób?

Sposobem na walkę z piratami okazało się wyłączenie wyszukiwania dynamicznego i podpowiedzi dla słów (Google Autocomplete) kojarzących się z piractwem. Choć wyszukiwanie dla tych słów nadal działa, po wpisaniu ich pierwszych liter nie pojawią się już sugestie, które mogłyby skończyć się poszukiwaniem nielegalnych treści.

Na celowniku Google’a znalazły się m.in. popularne serwisy torrentowe. Filtr działa na słowa btjunkie, isohunt, the pirate bay, thepiratebay, kickasstorrent, sumotorrent, extratorrent, btmon czy torrentreactor.

10 najpopularniejszych wydarzeń w historii Twittera

Na listę cenzurowanych słów trafiły również nowe platformy hostingowe. Do niedawna znajdowały się na niej Rapidshare, Hotfile i Megaupload. Lista została uzupełniona o Filesonic, Fileserve i 4Shared.

Czy działania Google’a mają praktyczne znaczenie? Prawdopodobnie tak – redukują liczbę przypadkowych wejść na strony słynące z udostępniania pirackich treści, podkopując tym samym źródło zysków przestępców. Mimo tego internauci, którzy świadomie poszukują pirackich treści, nadal będą mogli to robić bez żadnego problemu.

Wśród głosów krytyki, jaka spotkała Google’a po rozszerzeniu listy cenzurowanych słów, pojawiły się obawy, że w ten sposób wyszukiwarkowy gigant pozbawia niezależnych artystów kanału promocji i dystrybucji. Być może jest w tym nieco prawdy, jednak takie argumenty są, jak sądzę, naciągane.

Bardziej kontrowersyjny jest, moim zdaniem, fakt ingerencji w treści, jakich mogą poszukiwać internauci. Wychodzę z założenia, że wyszukiwarka ma służyć wyszukiwaniu, a nie filtrowaniu. Jeśli w Sieci znajduje się coś nielegalnego – powinny się tym zająć instytucje utrzymywane przez podatników i posiadające z mocy prawa odpowiednie narzędzia.

„Zuckerberg skasował Facebooka” – i co teraz? Zobacz świetne wideo

Cenzurowanie czy, mówiąc delikatniej, filtrowanie można pozostawić opcjonalnym, kontrolowanym przez użytkownika narzędziom, na wzór całkiem sensownego SafeSearch. Choć cel Google’a wydaje się słuszny, nie podobają mi się metody, jakimi chce go osiągnąć.

Co sądzicie o ostatnich działaniach Google’a?

Regulamin komentowania

  • Zoneon

    Jakoś u mnie nadal sugeruje np. kickass torrent

    http://imageshack.us/photo/my-images/822/jakosdalejszuka.png/

  • no1

    co zrobic jak darmoche kazdy woli

  • no1

    co zrobic jak darmoche kazdy woli

  • Pepe

    U mnie pierwsze co pokazało w dynamicznym wyszukiwaniu i podpowiedziach już przy wpisaniu samego „pir” to the pirate bay więc coś nie tak z newsem albo blokadą.

  • http://twitter.com/natankraps Nataniel Kraps

    Google tak blokuje by nie blokować ;)

  • Gość

    Przestępcy, coś nielegalnego, instytucje posiadające z mocy prawa narzędzia…
    Może zacznijmy od ustalenia w demokratycznym referendum czy zgadzamy sie na taką definicję i zakres ochrony praw autorskich jakie proponują korpo i politycy będący na ich usługach?
    A może przestępcami – dokonującymi zamachu stanu – są ci, którzy w demokratycznych państwach narzucają prawa wbrew woli większości? 

  • buba

    bo musi wilk być syty i owca cała ;)

  • Łukasz Michalik

    Pepe, z newsem i blokadą wszystko jest OK. Listę blokowanych słów masz w tekście powyżej – słowa zaczynającego się na „pir” tam nie ma ;].

  • Skandal

    Osobiście wolałbym by w demokratycznym referendum zdecydować o rozdaniu każdemu Polakowi po 1.000.000 zł.  O wynik nie musiałbym się raczej martwić wszak społeczeństwo mamy demokratycznie tak dojrzałe, że ho ho

  • A12416073

    A przy wpisywaniu „btj” jednak są podpowiedzi „btjunkie”. Dziwnie to działa…

  • http://twitter.com/Satorupl satoru

    jakich przestępców?! nigga please…

  • http://twitter.com/Satorupl satoru

    najpierw Tomasz Lis jako obiektywny dziennikarz, teraz ten art. Co się dzieje z tym serwisem ja się pytam ?!?

  • Łukasz Michalik

    satoru, jeśli zamiast sloganów będą konkrety, chętnie się do nich odniosę.

  • http://twitter.com/Satorupl satoru

    Nie podoba mi się stwierdzenie, że Google wymierzył dotkliwy cios przestępcom poprzez usuwanie z wyników wyszukiwania serwisów z torrentami. Koncerny medialne mają dużo większe niż obywatele możliwości doprowadzenia do korzystnych dla siebie zmian w prawie i nazywają przestępcami ludzi którzy nimi nie są.  Ten artykuł rozpowszechnia i powiela PRowską strategię koncernów że wymiana plików to coś złego

  • http://twitter.com/Satorupl satoru

    Nie podoba mi się stwierdzenie, że Google wymierzył dotkliwy cios przestępcom poprzez usuwanie z wyników wyszukiwania serwisów z torrentami. Koncerny medialne mają dużo większe niż obywatele możliwości doprowadzenia do korzystnych dla siebie zmian w prawie i nazywają przestępcami ludzi którzy nimi nie są.  Ten artykuł rozpowszechnia i powiela PRowską strategię koncernów że wymiana plików to coś złego

  • http://twitter.com/Satorupl satoru

    Nie podoba mi się stwierdzenie, że Google wymierzył dotkliwy cios przestępcom poprzez usuwanie z wyników wyszukiwania serwisów z torrentami. Koncerny medialne mają dużo większe niż obywatele możliwości doprowadzenia do korzystnych dla siebie zmian w prawie i nazywają przestępcami ludzi którzy nimi nie są.  Ten artykuł rozpowszechnia i powiela PRowską strategię koncernów że wymiana plików to coś złego

  • Łukasz Michalik

    satoru, jest fundamentalna różnica pomiędzy internautą, który ściąga co jakiś czas film albo muzykę, a człowiekiem, który z łamania prawa i udostępniania pirackich treści zrobił sobie źródło dochodu.
    O ile w pierwszym przypadku – moim zdaniem – nagonka koncernów medialnych jest nadużyciem i działaniem po linii najmniejszego oporu, to w drugim sankcje są uzasadnione.
    Niestety, w większości krajów oba te przypadki traktowane są w zbliżony sposób, co prowadzi do absurdów, gdy osoba która udostępnia trochę muzyki na BitTorrencie, musi płacić bardzo wysokie kary.
    Będę bronił mojej tezy, że cenzura wyszukiwarki to krok wymierzony w przestępców, a nie w zwykłych użytkowników. Jeśli ktoś chce znaleźć torrenta – nadal go znajdzie. Spadnie za to ruch i zyski pirackich serwisów.

    Pozdrawiam!

  • xd

    bo the pirate bay ‘nie ma’, ale pirate bay już jest ;)