Chrome dogania Operę – stabilna wersja 11 wydana

Tak prezentuje się Google (Fot. Flickr/ZapTheDingbat/Lic. CC by)

Tak prezentuje się Google (Fot. Flickr/ZapTheDingbat/Lic. CC by)

Google obiecał kolejne wersje swojej przeglądarki co 6 tygodni – i oto mamy jedenastkę. Nie ma w niej rewelacji, ale jest jedna ciekawostka.

Nie ma rewolucyjnych zmian, są za to: kolejny numerek, poprawki bezpieczeństwa, kilka nowych funkcji, zmodyfikowane, płaskie logo. Zgodnie z narzuconym sobie cyklem wydawniczym Google właśnie wypuścił Chrome’a 11 (można go pobrać tutaj).

Google chwali się, że udało się załatać aż 25 luk bezpieczeństwa. Ich wyszukiwanie było wielką akcją, do której zaproszono internautów. Osobom, które dostrzegły dziury, wypłacono łącznie 16,5 tys. dolarów.

Nowych funkcji i usprawnień nie ma wiele. Najważniejszą nowością jest rozpoznawanie komend głosowych. Przemówić do swojej przeglądarki po to, aby ta zamieniła słowa w tekst, może od teraz każdy, kto ma mikrofon, choćby wbudowany w laptopa.

W oficjalnym blogu Chrome’a Josh Estelle, inżynier opisujący nową wersję tłumaczy, że wejście głosowe przez HTML pozwala na przykład skorzystać z Google Translate: wystarczy wypowiedzieć tekst i zostaje on przełożony na żądany język.

Takie tłumaczenie za przydatne mogą jednak uważać chyba tylko ci, którzy nigdy z Tłumacza Google nie korzystali. Funkcja rozpoznawania mowy i przekładania jej na tekst bardziej niż w komputerach przydałaby się w smartfonach oraz innych urządzeniach przenośnych.

Tak pracowało się w Google’u w 1999 r. Zobacz niesamowite wideo

Ale Chrome’a dla tych urządzeń jeszcze nie ma. Prace nad Google Chrome OS, który pojawi się m.in. na tabletach, cały czas trwają. Chodzą też plotki, że Google przygotowuje własny tablet.

Na razie można pogratulować Google’owi co najwyżej zrównania się numerem z Operą, która pracowała na jedenastkę aż 17 lat. Jeśli Chrome utrzyma tempo, w tym roku może dojść do szesnastki. Wielkich zmian bym się jednak nie spodziewał. Bo nie o to chodzi.

Chodzi o o to, żeby narobić trochę szumu za każdym razem, kiedy ukazuje się nowa wersja.

Więcej na ten temat: Google Chrome 11

Regulamin komentowania

  • http://www.facebook.com/tomasz.prichacz Tomasz Prichacz

    Ostatnie zdanie pozostawiło niesmak po całkiem udanym artykule…

  • mkp

    Nie no, kolejny serwis, w którym nie potrafi się rozgraniczyć głosowego wprowadzania tekstu/treści (w skrócie dyktowania) od komend głosowych. Zaczynam się zastanawiać, czy w ogóle, którykolwiek z autorów takich wpisów/newsów zna definicję „komenda głosowa” (z naciskiem na znaczenie słowa komenda, które de facto jest w informatyce tożsame ze słowem polecenie).
    Na koniec pytanie retoryczne, z czym się autorowi kojarzy „linia komend” i/lub „wiersz poleceń”?

  • http://www.facebook.com/sebastian.czywczynski Sebastian Czywczyński

    „Funkcja rozpoznawania mowy i przekładania jej na tekst bardziej niż w komputerach przydałaby się w smartfonach oraz innych urządzeniach przenośnych.”
    Nie wiem kto jest autorem ale ktoś bzdury pisze i nawet nie pokwapi się żeby sprawdzić, że funkcja ta w smartfonach z androidem jest już od jakiegoś czasu i nie jest to żadna nowość.
    „Na razie można pogratulować Google’owi co najwyżej zrównania się numerem z Operą, która pracowała na „jedenastkę” aż 17 lat.” naprawdę gratuluję porównania, trzeba wtedy dodać że IE jest dwa miesiące w tyle, a Firefox jeszcze raczkuje. BRAWO!!!

  • Anonim

    Oczywiście, że ta funkcja jest w smartfonach, ale nie jest używana do sterowania przeglądarką z poziomu tejże przeglądarki. To cecha systemu operacyjnego. Co do zrównania się z Operą to jest ironia. Litości, czytaj ze zrozumieniem.

  • Guest

    „Google wprowadził obsługę sprzętowej akceleracji 3D CSS…”
    Co za bzdura! Autor oczywiście się nie popisał.