Odsyłasz towar do e-sklepu? Muszą Ci zwrócić nawet koszty przesyłki

Odeślesz z powrotem? (Fot. Flickr/bark/Lic. CC by)

Odeślesz z powrotem? (Fot. Flickr/bark/Lic. CC by)

Masz prawo odesłać wszystko, co Ci się nie podoba, i liczyć na oddanie całej kwoty, również kosztu przesyłki. Jest tylko jedno „ale”.

Jak nie dać się oszukać internetowym sklepom, radzi „Rzeczpospolita”. Gazeta uświadamia, że klient, który odsyła towar, nieważne z jakiego powodu, ma prawo do odzyskania całej wpłaconej kwoty. Płaci jedynie za odesłanie go z powrotem.

E-sklepy często oddają pieniądze tylko za sam towar, potrącając koszt jego przesyłki do klienta, nawet jeśli ten zgłasza reklamację. Wiele z nich nawet nie zdaje sobie sprawy, że łamie prawo. Tak twierdzi na łamach „Rzeczpospolitej” przedstawiciel UOKiK-u.

Co więcej, prawo to obowiązuje w całej Unii Europejskiej. Zgodnie z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości z 2010 roku (C-511/08) nie mogą istnieć przepisy krajowe, które by pozwalały obciążyć konsumenta kosztem wysłania do niego towaru, jeżeli ten postanowił odesłać go sklepowi.

Skąd wzięły się nazwy najpopularniejszych systemów operacyjnych?

Tymczasem w Polsce bardzo często już w regulaminach sklepów internetowych jest zastrzeżenie, że koszty przesyłki nie podlegają zwrotowi. Nakaz ich zwracania w każdym przypadku, również wtedy, kiedy klient odsyła towar, bo mu się nie podoba (ma to prawo zrobić w ciągu 10 dni), zdecydowanie faworyzuje konsumentów.

Przepis ten nie powstał bez przyczyny. Chyba każdemu, kto często kupuje w Internecie, przytrafiła się jakaś przygoda z trefnym towarem. A poskarżyć się na konieczność płacenia kilka razy za przesyłkę nie było można. Teraz wystarczy zadzwonić do UOKiK-u.

Regulamin komentowania

  • czytelnik

    „faworyzuje konsumentów” – czytanie/pisanie ze zrozumieniem boli…

  • czytelnik

    i chodzi mi tutaj o niezrozumiałą/zagmatwaną treść – tzn. łączenie dwóch sprzecznych informacji w jeden piekny akapit, brawo za wprowadzanie w błąd ;d

  • http://vbeta.pl/author/wojciech-wowra Wojciech Wowra

    Mimo najlepszych chęci nie rozumiem o co Ci chodzi. Możesz to jakoś wyjaśnić, gdzie jest błąd?

  • kom

    „…koszty przesyłki nie podlegają zwrotowi. Nakaz ich zwracania w każdym przypadku, również wtedy, kiedy klient odsyła towar, bo mu się nie podoba (ma to prawo zrobić w ciągu 10 dni), zdecydowanie faworyzuje konsumentów.”

    Nie czuję się faworyzowany a wręcz przeciwnie. Ponoszenie kosztów dostawy w przypadku zwrotu „gdy mi się coś nie podoba” jest uczciwe. Gdy zmusi się sprzedawców do zwrotu opłaty za przesyłkę to oni po prostu podniosą ceny towarów/dostawy dla wiekszości klientów, którzy nie zwracają i ludzie kupujący rozsądnie zapłacą za czyjeś grymasy albo wręcz wypożyczanie rzeczy (np ciuchów) ze sklepów. Dodatkowo inni klienci zamiast rzeczy nowych otrzymają używane przez „pożyczających” cwaniaków.

    Być może taki przepis ma sens w kraju gdzie minister za przepisanie paru akapitów bez podania źródła w swojej pracy doktorskiej wylatuje z roboty, ale nie w kraju gdzie facet używający stopnia naukowego, którego nie uzyskał zostaje na dwie kadencje prezydentem.

    Ja poczułbym się faworyzowany gdydy sprzedawcy byli zmuszeni oddać w każdym przypadku zwrotu towaru różnicę pomiędzy ceną dostawy oferowaną przez nich a ceną oferowaną przez Pocztę – ukróciłoby to częste zawyżanie kosztów przesyłki.

  • Rafiki

    Ja także nie rozumiem tej uwagi. Wspomniany akapit jest poprawny stylistycznie, a że jest tyle przecinków, to osobna sprawa.

    Wystarczy uprościć zdanie i wszystko staje się jasne:

    Nakaz ich zwracania w każdym przypadku, nawet jeśli klient odsyła towar w ciągu 10 dni, zdecydowanie faworyzuje konsumentów.

    Ewentualnie można napisać to tak:

    Tymczasem w Polsce bardzo często już w regulaminach sklepów internetowych zastrzega się, że koszty przesyłki nie podlegają zwrotowi, nawet jeśli zrobi to w ciągu ustawowych 10 dni. Nakaz ich zwracania w każdym przypadku zdecydowanie faworyzuje konsumentów.

  • JarekJarekJarek

    Świetny sposób na wymordowanie małych sklepów przez koszty wysyłki. Wystarczy zebrać się z kumplami i zalać zamówieniami sklep, a później wszystko oddawać i po raz kolejny i kolejny. Sklep oczywiście nie może nam odmówić sprzedaży, ponieważ każdy klient jest równy, więc znów zamawiajmy i odsyłajmy. Brawo, brawo.

  • m.

    jak się zorientują, to znajdą punkt w regulaminie, na podstawie którego zawieszą konto, z którego lecą takie wałki.
    a jak nie, to dostaniesz wezwanie od UOKiK.