Tylko stu internautów odpowiada aż za dwie trzecie pirackich plików w Sieci?

Groźna piratka (Fot. Flickr/Juliana Coutinho/Lic. CC by)

Groźna piratka (Fot. Flickr/Juliana Coutinho/Lic. CC by)

Sądzisz, że BitTorrent działa dzięki milionom użytkowników? Teoretycznie masz rację – sprawna wymiana danych może odbywać się dzięki dużej liczbie osób dzielących się plikami. Okazuje się jednak, że internauci nie mieliby się czym dzielić, gdyby nie licząca zaledwie 100 osób grupa.

W 2010 roku naukowcy z niemieckich, amerykańskich i hiszpańskich uniwersytetów rozpoczęli wspólny projekt badawczy. Jego celem było zweryfikowanie, czy współdzielenie danych za pomocą P2P ma podłoże altruistyczne, czy może jest inspirowane żądzą zysku.

Na uznanie zasługuje skala badań – naukowcy wzięli pod lupę ponad 50 tys. torrentów udostępnianych m.in. w serwisach The Pirate Bay i Mininova. Pliki reprezentowały wiele kategorii – były tam m.in. filmy, zdjęcia, gry i muzyka.

Wnioski okazały się zaskakujące. Udało się sporządzić listę 100 użytkowników, którzy stanowią źródło 67 proc. udostępnionych plików. Co ciekawe, pliki te generują ok. 75 proc ruchu, a zatem są ponadprzeciętnie atrakcyjne.

Weryfikacja najbardziej aktywnych użytkowników okazała się możliwa dzięki błyskawicznemu sprawdzaniu nowych torrentów. Gdy krótko po opublikowaniu były udostępniane tylko przez jedną osobę, można było zweryfikować jej IP. Pomocne okazały się również serwisy, w których torrenty udostępniały zalogowane osoby, identyfikowane nickiem.

Na marginesie głównych badań zauważono, że istotną część dostępnych torrentów stanowią różnego rodzaju pliki, których opis nie odpowiada zawartości. Były to m.in. zakamuflowane materiały pornograficzne i malware. Fałszywe treści stanowiły 30 proc. plików i generowały 25 proc. ruchu.

Prawdopodobnie za część fałszywych plików odpowiadają przedstawiciele przemysłu filmowego i muzycznego, którzy za pomocą BitTorrenta rozpowszechniają swoje apele o przestrzeganie praw autorskich.

Sieci P2P są również wykorzystywane do zbierania informacji o osobach pobierających pliki, by groźbami procesu wymusić kosztowną ugodę.

Bram Cohen - twórca BitTorrenta (Fot. Flickr/ioerror/Lic. CC by-sa)

Bram Cohen - twórca BitTorrenta (Fot. Flickr/ioerror/Lic. CC by-sa)

Najciekawszym zagadnieniem okazała się jednak motywacja tej nielicznej grupy odpowiadającej za większość treści udostępnianych za pomocą sieci P2P. Wbrew pozorom nie był to idealizm czy altruizm, ale raczej okazja do szybkiego zarobku.

Osoby udostępniające atrakcyjne treści starały się przyciągnąć jak najwięcej użytkowników do swoich katalogów torrentów. Strony te były wypełnione reklamami oraz oferowały płatne konta, zapewniające różnego rodzaju korzyści.

Poza zachętami w opisach torrentów wyjątkowo popularne okazało się dołączanie do poszukiwanych treści plików TXT z reklamami i linkami. Co ciekawe, nieproporcjonalnie duża część plików dostępnych w sieci BitTorrent swój początek bierze u klientów ISP z Francji – OVH.

Zebrane dane pozwalają na postawienie interesujących wniosków. Biorąc pod uwagę łatwość, z jaką namierzono osoby odpowiedzialne za większość udostępnianych przez BitTorrent plików, bardzo dziwne wydają się narzekania przemysłu rozrywkowego na piractwo, zmniejszające zyski.

Gdyby wytwórnie rzeczywiście chciały ograniczenia piractwa, bez trudu mogłyby to zrobić, wytaczając procesy najaktywniejszym użytkownikom. Dużo bardziej opłacalne okazuje się jednak tolerowanie piratów i nękanie pozwami wielu internautów pobierających i udostępniających dane na małą skalę.

Najdroższy Internet na świecie? W Meksyku, Turcji i… Polsce!

Jednocześnie sam proceder piractwa pozbawiony został swojej romantycznej otoczki. Użytkownicy udostępniający duże ilości danych nie robią tego z powodu umiłowania wolności czy chęci popularyzowania dóbr kultury. Ich celem jest po prostu zarobienie pieniędzy, a BitTorrent to w tym wypadku tylko narzędzie.

Szczegółowy opis przeprowadzonych badań i uzyskane wyniki można znaleźć w materiałach udostępnionych przez badaczy.

Więcej na ten temat: BitTorrent

Regulamin komentowania

  • gosciu

    Badanie może i dobre ale wnioski myślę ze błędne, oczywiście reklamy to jedno, każdy serwis w sieci je posiada bez względu na to czym się zajmuje. Po 1 ci ludzie którzy udostępniają ponoszą spore koszty, utrzymanie strony, trackera i kont shellowych z których rozprowadzana są torrenty do tanich nie należą wiec jakoś muszą na to zarabiać, co do plików dołączanych do torrentów to w większości jest to tylko opis wstawki, dane techniczne i przez kogo została wrzucona do sieci.

  • rad

    Ja już wolę małą wstawkę .txt z reklamą strony (którą muszę otworzyć sam, a można jej w ogóle nie ściągać), niż odporne na przewijanie reklamy przed kupionym filmem.

  • seomen

    100osob jest w czolowce ale aby ich zmienic czekaja tysiace :) przeciez nikt nie bedzie wstawial po tysiac razy tej samej pozycji tylko po to by „naukowcy” mieli co liczyc. Kto ma dobre „dojscie” ten wstawia pierwszy co przeciez nie oznacza ze jak nie wstawi to nikt za niego tego nie zrobi za kilka h :-)

  • MW

    I serio myślisz, że oni tak z dobroci serca to wszystko udostępniają?

  • Paweł

    I to jest bardzo trafna uwaga.

    Ciekawe czy ktoś zbada czy naukowcy, którzy przeprowadzali te badania robili to ze względów altruistycznych czy komercyjnych. Poza tym naukowcy dawno udowodnili, że nie ma czegoś takiego jak prawdziwy altruizm i nie ma czegoś takiego jak prawdziwa miłość, więc nad czym oni jeszcze się zastanawiają?

  • mrowczak123

    Czy myślisz o teorii samolubnego genu? :)

  • http://www.nieziemskie.com/dziwne/wyspa-lalek/ wyspa lalek

    Ogólnie ściągać się nie powinno ale jak widać te ceny filmów (rozbój w biały dzień). Po co mam wydawać 50zł by zobaczyć film 1 raz ?

  • yarek

    Jeszcze kilka takich gal oskarowych jak tegoroczna i piractwo w sieci samo zacznie zanikać, bez pomocy tych krwiopijców z MPAA. Ludzie chyba sami zaczną kręcić filmy na licencji OpenSource, bo dzisiejszego syfu nie da się oglądać nawet za darmo.

  • podly ryszard

    @wyspa lalek:
    jak chcesz ogladnac film 1 raz to:
    a) idz do kina
    b) wypozycz dvd w wypozyczalni
    c) zamow sobie na VOD
    d) poczekaj az dvd stanieje

  • qew

    a) za drogo
    b) za drogo
    c) za drogo
    d) taaa i gdzie to dostanę potem ?!!

  • Kapciowy

    OVH to nie ISP tylko dostawca serwerów dedykowanych, używanych często jako seedboxy torrentowe i nie przez jedną tylko np. 20-30 osób z całego świata. Seedboxów są tysiące i pisanie, że torrenty rozprowadza 100 osób to choroba umysłowa lub kompletny brak pojęcia o temacie. Co do zarabiania to też choroba. Jakie linki? Jakie zyski? Wierzy ktoś w te bajki? Dorabianie ideologii na siłę po to, by z „piratów” zrobić złych ludzi. Cała scena śmieje się z takich wywodów. Zarówno ta prawdziwa dzięki której macie wszystko jak i torrentowa dzięki której to wszystko trafia do mas ludzi na całym świecie.

  • Kicek

    Tak. Udostępniam bo mnie to bawi i kręci. Niby skąd miałbym tu czerpać zyski? Uważasz, że ktoś mi płaci za to? Po co miałby płacić skoro na moje miejsce jest 1000 chętnych którzy zrobią to za darmo? Bo lubią.

  • lenon

    Co do „odarcia z romantyzmu”. Mam 16 lat i zakładam kapelę, i gram jak opętany, bo muzyka jest we mnie. mam lat 30 i jeżdżę po świecie i gram dla ludzi, i gram jak opętany, bo muzyka jest we mnie. Zarabiam miliony na jednym koncercie i zależy mi jak cholera na tym, żeby moje bilety się sprzedawały. Czy w związku z tym jestem pędzony żądzą zysku i nieromantyczny, i pogardy godny?

  • Iuooiuouioiuou

    SCENY nikt nie zatrzyma.