Pogromcy Tepsy próbują cenzurować Internet w Polsce?

Cenzura? (Fot. Flickr/JO2 - Immortal Lens -( Youssef Hanna )/Lic. CC by-sa)

Cenzura? (Fot. Flickr/JO2 - Immortal Lens -( Youssef Hanna )/Lic. CC by-sa)

Kierowany przez Annę Streżyńską Urząd Komunikacji Elektronicznej wywołuje wśród internautów raczej dobre skojarzenia. Złamanie monopolu TP, ułatwienia dla nowych graczy GSM, nakłanianie do rozbudowy infrastruktury… Czy najnowsze decyzje nie zniszczą budowanego od lat, pozytywnego wizerunku Urzędu?

Polskie Towarzystwo Informatyczne zwraca uwagę na precedensową decyzję, dotyczącą koncesji dla dostawcy darmowego dostępu Internetu. Znalazły się w niej budzące kontrowersje zapisy, sugerujące próbę cenzurowania Internetu.

Choć do tej pory wiele polskich miast zaoferowało mieszkańcom darmowy, bezprzewodowy dostęp do Sieci, przypadek Przasnysza jest wyjątkowy – to pierwsze miasto, w którym darmowy Internet udostępniony zostanie w ramach tzw. megaustawy internetowej.

Czym jest owa ustawa? W zamyśle twórców dokument ten ma tworzyć podstawy prawne do udostępniania przez samorząd dostępu do Sieci. Jego specyfika polega na usunięciu licznych, istniejących do niedawna barier prawnych i administracyjnych.

W praktyce oznacza to m.in. obowiązek udostępniania istniejącej infrastruktury – np. słupów czy ciągów kanalizacyjnych – operatorom dostarczającym Internet. Zapisy ustawy wydają się raczej sprzyjać Internautom, o co zatem chodzi Polskiemu Towarzystwu Informatycznemu?

PTI zauważyło, że w decyzji wydanej przez UKE znalazł się zapis dotyczący zablokowania w tworzonej sieci hotspotów dostępu do „treści erotycznych i nielegalnych oraz uniemożliwienia korzystania z technologii Peer to Peer oraz aplikacji wykorzystujących tę technologię”.

Choć intencje UKE wydają się słuszne, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że boczną furtką wprowadza się w taki sposób, po raz kolejny, próbę cenzurowania Internetu.

Ponieważ w polskim prawie nie istnieje twór taki, jak „treści erotyczne i nielegalne”, ten fragment decyzji UKE – a w gruncie rzeczy prawny bubel – tworzy sytuację, w której to urzędnik decyduje, do czego internauta może wykorzystywać łącze, a do czego nie. Przywołuje to nieodparte skojarzenia z cenzurą.

Jest jednak druga strona medalu. Łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której usługa, zamiast umożliwiać sprawną komunikację, zostanie szybko sparaliżowana przez osoby ściągające terabajty filmów i gier.

Intencje UKE są zatem moim zdaniem zupełnie w porządku, a zastrzeżenia może budzić jedynie sposób ich formułowania. Tworzenie publicznych sieci – nawet z racjonalnymi ograniczeniami – jest dobrym pomysłem.

Nowy wygląd i funkcje Interii. Co się zmieniło?

Wygodnie jest zawsze być w zasięgu Wi-Fi, a pokrycie miasta siecią hotspotów gwarantuje stały dostęp do maili i informacji bez konieczności korzystania z usług operatorów GSM. Jednocześnie brak najbardziej obciążających łącza usług daje nadzieję na to, że na ściągnięcie maila z załącznikiem nie trzeba będzie czekać pół godziny.

Osoby, które do szczęścia potrzebują ściągać połowę Sieci na twardy dysk, z powodzeniem mogą to robić na własnym, indywidualnie wykupionym łączu.

A jakie jest Wasze zdanie w tej sprawie?

Regulamin komentowania

  • Ehhh

    moim zdaniem na takim darmowym hotspocie powinny być zablokowane ale nie ustawowo tylko ze względów bezpieczeństwa przez administratora sieci treści które mogą spowodować sparaliżowanie działania infrastruktury.

  • Pico

    Bardzo dobry pomysł :)

  • a

    Wystarczyłoby przydzielić podłączonemu użytkownikowi transfer rzędu 80-100kb/s pobieranie (do internetu i załączników z poczty wystarczy) i 10-15kb/s wysyłanie. Nikomu by się nie chciało nawet odpalać torrentów. Ewentualnie okresowo banować cwaniaków próbujących obejść zabezpieczenia.

  • Korki

    Pewnie człowiek by się tym przejął, gdyby nie to że ta informacja pojawia się w Tym serwisie. Piszcie lepiej dalej o cyckach w grach, a poważne informacje zostawcie innym.

  • http://tupaj.com darek

    Ten zapis w ustawie akurat nie jest taki zły :) dlaczego państwo ma dokładać do utraty zdrowia swoich obywateli ?
    Pornocholizm jest taki sam zły jak alkocholizm czy narkomania albo może dużo gorszy :) bo największe spustoszenie robi w mózgu. co do P2P to przecież nie można dokładać do tego aby obywatele nielegalnie ściągali oprogramowanie i filmy.
    Do tego w 99,9% służą programy peer2peer Nikt tego nie wprowadza w neostradzie ani innych płatnych mediach internetowych

  • Al

    Cenzura? Dobry żart. Hasło, które pojawia się w 90% serwisów nastawionych na rozgłos i ściągnięcie czytelników za pomocą kontrowersyjnych, chwytliwych haseł.

    Darmowy internet posłuży raczej do
    a) jego popularyzacji pośród osób, które dotąd z niego nie korzystają
    b) alternatywa dla internetu komórkowego
    Gdyby komuś marzyło się ściąganie porno albo odpalanie torrentów, zapchanoby momentalnie darmową usługę, która raczej nie do tego ma służyć. O cenzurze mówilibyśmy, gdyby zablokowano dostęp do niektórych stron w usłudze płatnej, prawda?

  • http://www.interia.pl Yoshim

    @Al: według Twojej definicji serwisy nastawione na rozgłos itd. to: Chip, Gazeta Wyborcza, wyborcza.biz, Portal Samorządowy… Lista jest znacznie dłuższa, polecam wpisanie w guglu frazy cenzura+internet+przasnysz. Krótko mówiąc Twoją definicję spełniają wszystkie serwisy, które w ogóle napisały o tej sprawie.

    A wnioski, które przedstawiasz, to powtórzenie tez z powyższego artykułu. Gratulacje. :)

  • kom

    Dostęp OPŁACANY z budżetu jest PŁATNY w formie podatków.
    Nie ma darmowego internetu ani niczego innego.
    Jeśli prywatna firma w ramach reklamy, promocji daje sponsorowany dostęp to może nakładać dowolne ograniczenia.
    Ale państwo ma być neutralne światopoglądowo i nie możemy pozwolić żeby biurwy decydowały za nas co możemy oglądać.
    Jak biurwy tak się boją zapchania sieci to najprościej limitować ilość pobieranych danych.
    I jak biurwy chcą dyskryminować pornomaniaków to odpowiedź wolnych ludzi może być tylko jedna: Wszyscy jesteśmy pornomaniakami!
    We’ll give them our porn when they take it from our cold, dead hands!
    Bo porno jest tylko pretekstem do politycznej cenzury.
    Poza tym wszystko co państwowe jest o wiele droższe i gorszej jakości od tego co ludzie kupują sobie indywidualnie. Żeby upowszechnić internet po wifi wystarczy zakazać dostawcom stosowania klauzuli o zakazie współdzielenia sieci.

  • xxx

    Przy tak małym transferze godzinna sesja to kiła, obrazu płyty np. z darmowym linuxem czy innym potrzebnym nam softem, nie ściągniemy, może do odbierania poczty się nada!
    Na co komu takie gó*no z ograniczonym dostępem. Rozumiem p2p muli sieć – można zblokować, ale oglądanie stron choćby erotycznych to już trochę przegięcie, żywa cenzura! z PRL’u
    Po co zakładać tak ograniczony internet ( choćby darmowy )- chyba po to, aby nabijać kabze firmom informatycznym!!! ……i znów pachnie mi tu łapówkami panowie posłowie!

  • Ananas-ban

    W darmowym jak najbardziej powinno być takie GŁUPOTY blokowane … jak ktoś chce to niech sobie kupi płatny dostęp…