Oto człowiek, który rzucił pracę, aby żyć z pozywania spamerów

Liczy się pomysł (Fot. Flickr/B Rosen/Lic. CC by-nd)

Liczy się pomysł (Fot. Flickr/B Rosen/Lic. CC by-nd)

Śmieciowe wiadomości zapychają nasze skrzynki, marnują czas, rozpraszają uwagę. Większość internautów narzeka na spamerów i testuje kolejne filtry. A niektórzy próbują żyć na koszt nadawców niechcianych e-maili ;).

Daniel Balsam kilka lat temu pracował jako sprzedawca. Jego spokojne życie zmieniło się jednak, gdy otrzymał o jedną spamerską wiadomość za dużo. Ile razy można w końcu usuwać e-maila zachęcającego do zakupu produktu powiększającego penisa?

Daniel zrezygnował z kariery w marketingu, założył stronę Danhatesspam.com i zapisał się na studia prawnicze. Zdobyta wiedza odmieniła jego życie. Obecnie spam w skrzynce Daniela nie jest już jedynie niechcianą reklamą. Stał się doskonałym sposobem na zarabianie dużych pieniędzy.

Daniel Balsam, który sam nazywa się „czyścicielem Internetu”, żyje z wytaczania pozwów nadawcom spamu. Od 2002 roku wygrał już kilkadziesiąt procesów, które skończyły się wypłatą odszkodowań.

Udostępnione przez Daniela skany czeków nie robią co prawda wielkiego wrażenia – opiewają zazwyczaj na kilka tys. dolarów. Szacuje się jednak, że antyspamowa krucjata przyniosła do tej pory około miliona dolarów zysku.

Danhatesspam.com

Fot. Danhatesspam.com

O skali działalności może świadczyć fakt, że – jak ujawniono podczas jednego z procesów – Daniel korzysta z ponad 100 kont e-mailowych, co znacząco zwiększa szansę na otrzymanie niechcianych reklam.

W 2011 roku tańszego Internetu nie będzie. Będzie za to szybszy

Balsam ma wielu przeciwników. Wbrew pozorom nie są to jedynie firmy trudniące się wysyłaniem spamu. Jego działalność i zadowalanie się jedynie niewielkimi kwotami odszkodowań wywołują wiele kontrowersji w środowisku zajmującym się walką ze spamem.

Trudno nie przyznać racji krytykom Daniela. W gruncie rzeczy nie walczy on ze zjawiskiem spamu, ale wykorzystuje go. Z drugiej strony nie sposób odmówić skuteczności „czyścicielowi”.

Może gdyby każda osoba zirytowana spamem wytaczała jego nadawcom proces, irytujący proceder szybko zniknąłby z Sieci?

Kategoria posta: Ciekawostki, Internet, Polecamy, Prawo

Źródło: Yahoo!

Tagi: e-maile, spam, spamerzy

Regulamin komentowania

  • cycek

    wtedy po prostu sądy nie miały nic innego do roboty, ludzie nie mogli by się rozwodzić itepe itede

  • Fiona

    To może byłby sposób na rozwody. Ludzie najpierw 3 razy zastanowiliby się zanim wzięliby ślub lub dla świętego spokoju ratowaliby małżeństwo ;)

    Swoją drogą… szkoda, że nie studiowałam prawa :P pozywanie spamerów to zawsze jakiś sposób na stały przypływ gotówki :)

  • http://pang.blog.pl Pan G

    takie rzeczy to tylko w Ameryce… nie wierzę, że typowi udałoby się cokolwiek wywalczyć gdyby musiał przeciętnemu polskiemu stróżowi prawa wytłumaczyć swoje racje :P

  • Maniak

    Dokladnie, u nas by sie 5 razy sedzia zmienil zanim po 3 latach ktos by wydal wyrok.. oczywiscie o znikomej szkodliwosci spolecznej :P

  • Wojtek

    Niech koniecznie założy pocztę na onecie :D

  • Norman1987

    Chyba Wojtku pomylił Ci się spam ze zgodą na otrzymywanie reklam.

  • Wiesiek

    A czy np ta strona musi byc tak zasr.. reklamami ?

  • Miki

    Albo tlenie. Tam częściej ta CHCIANA poczta trafia mi do spamu niż sam spam :P

  • speed

    musi no chyba że zapodasz donation co miesiąc ;) na utrzymanie serwera domeny, wykupywanie transferu, grafików, koderów,blogerów ;)