Wkurzony programista zamienił antypiracką aplikację w serwis z nielegalną muzyką

Angry (Fot. Flickr/Kevin Dooley/Lic. CC by)

Angry (Fot. Flickr/Kevin Dooley/Lic. CC by)

Developer o nicku Dominic stworzył platformę, która mogła zlikwidować nawet 90% internetowego piractwa. Nie spotkał się jednak z zainteresowaniem wydawców… Uknuł więc zemstę.

Programista, którego TorretFreak nazywa Dominic, miał stworzyć usługę zdolną wyeliminować 90% internetowego piractwa (muzycznego, filmowego i piractwa gier). Mimo rozmów wydawnictwa i instytucje zarządzające prawami autorskimi nie były zainteresowane jego usługami.

Dominic zwrócił się między innymi do PAA, Paramountu, 20th Century Fox czy AFACT-u. Wszędzie tam spotkało go jednak rozczarowanie. W trakcie negocjacji odkrył też inną ciekawą rzecz. Jego zdaniem większa część reklam (nawet 40%) na pirackich serwerach pochodzi właśnie od wydawców muzyki, filmów itp.

Według programisty prowadzi to do tego, że producenci sponsorują piratów. Winę za to ponoszą prawdopodobnie agencje reklamowe, którym zlecono prowadzenie kampanii. Wściekły deweloper postanowił przekształcić swoje dzieło (TorrentFreak nie podaje jak się nazywa) w serwis z piracką muzyką.

Serwis ma używać tych samych rozwiązań co wcześniejsza platforma antypiracka. Zamiast blokować pliki, umożliwia jednak ich pobieranie. TorrentFreak nie podaje niestety adresu. Sam autor twierdzi, że jest to protest, który zakończy się, gdy wydawcy i prawodawcy zrobią coś z reklamami w nielegalnych serwisach.

Sensacja! Nasza Klasa zostanie sprzedana? [akt.]

TorrentFreak informuje, że manifest programisty można przeczytać na dwóch należących do niego stronach. Są to http://dmnic.me oraz http://imovi.es/ . Obie jednak od rana nie działają. Według wymienionego źródła znaleźć tam można listę 10 000 wspierających piractwo reklamodawców.

Regulamin komentowania

  • mkp

    Jeśli jest to prawda, to ten programista jest dość głupi, myśląc że organizacje antypirackie chciałyby „zlikwidować” piractwo. Im bardziej opłaca się ścigać piratów (każdy złapany musi zapłacić karę pieniężną, jak nie to do sądu i do celi), niż odcinać ich od nielegalnych „treści” (zero kasy, bo i z czego).

  • mesaja

    Za dużo ludzi starciło by pracę. Na co były by organizacje typu RIAA itp. Z piractwa żyją nie tylko piraci. Był bym skłonyny nawet powiedzieć, że najwięcej korzyści z piractwa mają wszystkie organizacje zajmujące się piractwem.

  • kom

    Walka z piractwem to ściema. Najmniej zainteresowane są same wytwórnie, którym wolna dystrybucja robi tylko reklamę. Poza tym celem szołbiznesu są nie tylko zyski ale też propaganda – ukryte wywieranie wpływu na ludzi dlatego tym, którzy to robią zależy na jak największym zasięgu „zakazanych owoców”, które najlepiej smakują i są gładko łykane.

  • http://www.infomusic.pl Art+Vandelay

    Ludzie, co wy za głupoty wypisujecie. Część zarabia, część nie, ale straty są w miliardach. Twierdzic, ze sobie rekomopensuja na piractwie ogromne straty to tak jak latac dziure w moscie guma balonowa.