Microsoft straszy uczniów: kup Office’a, bez niego Twoje oceny będą niższe [wideo]

Microsoft straszy uczniów (Fot. Flickr/NeoGaboX/Lic. CC by)

Microsoft straszy uczniów (Fot. Flickr/NeoGaboX/Lic. CC by)

W Sieci pojawiło się nowe wideo reklamowe firmy z Redmond. Trzyminutowy klip miażdży darmowego OpenOffice’a i w dość brutalny sposób pokazuje, dlaczego trzeba kupić pakiet biurowy Microsoftu. Zobacz klip.

Oglądając wideo, można zapoznać się z wypowiedziami kilkunastu osób. To przede wszystkim menedżerowie odpowiedzialni za IT w średnich i dużych firmach. Ludzie ci opowiadają o swoich negatywnych doświadczeniach z OpenOffice’em.

Podają, że zawiedli się na darmowym pakiecie, który nie zaoferował im odpowiedniego wsparcia technicznego. Twierdzą, że duże dokumenty otwierały się w Wordzie czy Excelu dużo szybciej niż w bezpłatnym Writerze albo Calcu.

Argumenty te są oczywiście celne. OpenOffice słabo sprawdza się w większych firmach, w których potrzebne jest maksymalne bezpieczeństwo i profesjonalne wsparcie techniczne. Darmowy pakiet jest raczej skierowany do małych przedsiębiorstw oraz osób prywatnych.

Oburzenie musi jednak budzić zmasowana krytyka całego ruchu Open Source, którą podejmuje Microsoft.

Kim jest piękna blondynka, która od dziś rządzi w Google’u? [zdjęcia]

Skandaliczny jest także argument edukacyjny. W pewnym momencie słychać wypowiedź nauczycielki. Twierdzi ona, że uczniowie korzystający z OpenOffice’a mają niższe oceny od tych, którzy kupili produkt z Redmond. Dostarczane przez tę pierwszą grupę dokumenty zawierają rzekomo błędy w formatowaniu.

Rzućcie okiem:

Co sądzicie o tej reklamie? Czy Microsoft Office naprawdę jest tak bardzo potrzebny uczniom i studentom? A może firma z Redmond po prostu nigdy nie słyszała o eksporcie do formatu PDF? ;)

Regulamin komentowania

  • C

    Jeszcze jeden argument jest nieprawdziwy. W mojej firmie przeszliśmy na OpenOffice po upgradzie systemów i Office’a. Okazało się, że nowy Office ma tak zmieniony interface, że nikt nie może się w nim połapać. Całkowicie inny od poprzednich wersji i w dodatku tak głupi i niewygodny, że wszyscy stwierdzili, że to po prostu „nie działa”. OpenOffice ma interface zwyczajnie podobny do wersji Office’a, której do tej pory używaliśmy.
    OpenOffice ma swoje wady, ale zaoszczędziliśmy dzięki niemu mnóstwo kasy. A dokumenty wysyłane poza firmę eksportujemy do PDF, bo OOo może i ma problemy z .doc, ale MS Office ma problemy z kompatybilnością nawet między wersjami.

  • ID+

    Akurat tak się składa że jestem osobą uczącą się i ogólnie mogę stwierdzić że jakoś nie zauważyłem zaniżania ocen z powodu tego że oddawałem prace napisane w OO.
    A tak poza tym w sferze składu dokumentacji techniczne Office (ani tym bardziej OO) nie zbliżył się do jakości oferowanej przez *TeX, którego sobie chwalę i wszystkim polecam.

  • mkp

    Ms się pogrąża, tym filmikiem pokazują kto jest winny sytuacji przedstawianych w materiale, mam tu na myśli kompatybilność, działanie dokumentów zgodnych z MSO pod OOo.
    W jaki sposób dokumenty tworzone w OOo mają być zgodne z tymi z MSO, skoro Ms nie udostępnia dokumentacji „kodowania” własnych plików, tym samym przytoczone wsparcie nie może być dane. Osoby zaangażowane w rozwój OOo muszą niestety opierać się na szczątkowych informacjach „działania” plików/dokumentów wykonywanych w MSO (np. przez dekompilację oryginalnych plików dokumentów), więc nie ma tu mowy o poprawnym działaniu. Równie dobrze można w taki sposób np. „oczerniać” osobę próbującą zbudować działającą rakietę, jedynie w oparciu o szkice wykonane własnoręcznie w czasie wycieczki do muzeum NASA (gdzie ten ostatni nie udostępni danych technicznych majsterkowiczowi).
    Poza tym, czyżby Ms zaczynał na poważnie bać się konkurencji ze strony OOo, aż tak jego popularność wzrosła ostatnio, że Balmer czuje jego oddech na karku? Tym bardziej, że jest sporo innych pakietów biurowych, tańszych od produktu z Redmond, jak również i darmowych, możliwe że lepszych od samego OOo.
    PS. Ms ostatnio ma dziwną tendencję próby „gnębienia” wszystkiego dookoła, równocześnie „wybielania” siebie samego. Jeśli widzą, że im się grunt pod nogami osuwa, to może powinni zacząć starać się poprawić własne rozwiązania/produkty.
    Nie wiem, jakoś za czasów Gatesa było normalniej.

  • ehhh

    to jest po prostu żałosne

  • ScorpionX

    Z fragmentem dotyczącym interfejsu nie da się zgodzić ;) Fakt, pierwsze uruchomienie pakietu z nowym interfejsem może przysporzyć o palpitację kiedy nie możemy znaleźć danej opcji, ale… Tak jest z reguły w każdym produkcie, który zmienia sposób obsługi i komunikowania się z użytkownikiem. Wielu mówi wtedy „ale to jest do dupy, nie działa, niech ginie”, zamiast poświęcić tych parę minut / kilka godzin na zapoznanie się z pakietem. Ja mówiłem tak samo, ale po kilku dniach zmieniłem zdanie widząc, że przy nowym interfejsie pracuje mi się szybciej i przyjemniej – także to tylko kwestia przyzwyczajenia. Co dobitnie pokazuje fakt, że w momencie gdy przesiadłem się na Linuksa z zainstalowanym OO to w nim nie mogłem się połapać i to na jego interfejs spadła fala krytyki z mojej strony ^^