Pobierasz nielegalne pliki? Zapłacisz! Nawet w Polsce

Fot. WikiCommons by Igiveup

Do tej pory wydawało się, że kancelarie prawne ścigające piratów i żądające od nich zapłaty horrendalnych sum to egzotyczny temat. Okazuje się jednak, że wzorem organizacji antypirackich z Zachodu w Polsce internauci również muszą mieć się na baczności.

Nadchodzi koniec darmowej pornografii w Sieci?

Na proceder znany z takich krajów, jak Stany Zjednoczone czy Francja, poskarżył się jeden z użytkowników serwisu legeo.pl. W piśmie od kancelarii prawnej znalazł żądanie znane z zagranicy. W przedsądowym wezwaniu do zapłaty prawnicy reprezentujący autorów pewnej gry zażądali 2000 zł.

Adresat listu zastanawia się, czy przedsądowe wezwanie do zapłaty nie jest szantażem. Zwraca uwagę na to, że w sklepie gra, którą pobrał z Sieci, kosztuje tylko 90 zł. Jeśli faktycznie był to tak niewielki wydatek, to może lepiej było iść i kupić ją legalnie?

Niestety, prawo stoi po stronie kancelarii. Pechowy pirat musi więc zapłacić lub poczekać na orzeczenie sądu. Mam jednak nadzieję, że wojna z piratami nie przyjmie się w naszym kraju i podobnych przypadków nie będzie zbyt wiele.

Regulamin komentowania

  • Janusz

    Większość internautów pewnie nie wie, że programów nawet nie można ściągać. W kwestii software’u sprawy wyglądają trochę inaczej niż w wypadku muzyki, czy filmów.

  • Re4ctioN

    Tylko że kancelaria tak o sobie nie może sprawdzić danych od providera. Nie ma do tego prawa, przynajmniej na razie. Pozwałbym do sądu tych co się bawią w „klony Francji”- do czego ten świat zmierza że Cię inwigilują niezgodnie z konstytucją…

  • sLyX

    moim daniem bardzo dobrze…do czego ten kraj zmierza, umozliwiajac lub ulatwiajac kradziez…inwigiluja? a jak niby develeloperzy maja walczyc z piractwem? jak ci szkoda bylo 90 pln na oryginal to plac 2000 albo i lepiej…popieram…przypadki takie zreszta to nie tylko Francja i USA bo i za nasza zachodnia granica juz 2 lata temu o czyms takim slyszalem…w pelni popieram

  • Re4ctioN

    A ja nie popieram bo dopóki nie ma ustawy o dobrowolnym inwigilowaniu użytkownika przez kancelarię (nie wiem kto był to podmiotem wykonawczym, być może policja, wtedy wystarczy nakaz) to mogą co najwyżej naskoczyć takiemu użytkownikowi. Jeszcze niech w Polsce wprowadzą Hadopi a na stałe przenoszę się na użytkowanie TORu bądź IPREDatora…

  • Re4ctioN

    Mógłbyś przytoczyć jakiś artykuł? Doskonale zdaję sobie z tego sprawę ale o ile mnie pamięć nie myli to licencje nałożone na oprogramowanie zawierają jedynie zakaz rozpowszechniania programów obłożonych tymi licencjami (oczywiście z każdą licencją jest inaczej).

  • http://vbeta.pl/author/wojciech-wowra Wojciech Wowra

    Faktem jest, że kancelaria nie ma prawa brać danych od providera bez zgody sądu. Ta kwestia pozostaje nieuregulowana.

  • gosciu

    Taki jesteś kozak to wyrówna płace na takie jak we Francji czy USA, zrównaj ceny softu/muzy filmów na takie jak tam (tańsze niż u nas i to niekiedy dużo tańsze) to będzie mógł narzekać dlaczego ktoś nie kupił czegoś za 90zl tylko sciagnoł. Developerzy maja walczyć legalnie !! moga bronic swojego interesu ale za pośrednictwem policji i sądów a nie jakieś inwigilacje na własna rękę i nie wiadomo co.

  • nab

    watpie, ze takie rozwiazania jakos specjalnie zmniejsza odsetek osob piracacych, wiekszosc osob zwyczajnie wroci moim zdaniem do przekazywania softu na nosnikach, a nie za posrednictwem sieci…

  • sLyX

    Czyli ze co? To ze polacy zarabiaja mniej od Francuzow usprawiedliwia popelniane przestepstwa? Do kogo masz pretensje o to ze mniej zarabiamy? A jak by ci ktos ukradl samochod i tlumaczyl sie w ten sam sposob, ze mniej zarabia, to co bys wtedy powiedzial? Piractwo to nie tylko problem zarobkow. W polskim spoleczenstwie jest ono bardzo gleboko zakorzenione. Znam polakow ktorzy mieszkaja za granica, zarabiaja po kilka tysiecy euro, a nie chca placic za program na iPhone’a 2 czy 3 euro. Nie dlatego ze nie maja pieniedzy, albo mniej zarabiaja. Po prostu moga miec ten sam program za darmo. Nie sadze by sytyacja diametralnie ulegla zmianie nawet gdyby w Polsce nagle ludzie zaczeli by zarabiac 5 razy wiecej. Tyle z mojej strony.

  • Pawel

    W roku 1994 w Polsce weszla ustawa o ochronie praw autorskich. Wczesniej dzielenie nie bylo „przestepstwem”. Naciagana, sztuczna moralnosc. Dzielenie sie oprogramowaniem to taka sama kradziez jak dzielenie sie chlebem, czy ciuchami. Gdyby wynaleziono sposob na kopiowanie zywnosci i odziezy, dzielenie sie tymi rzeczami nagle staloby sie przestepstwem?

  • Arek222

    Żalisz się że mniejsze płace nie usprawiedliwiają przestępstwa a jesteś ZA nielegalnymi zagrywkami w imię obrony własności intelektualnej. Gubisz sie człowieku w zeznaniach…

  • sLyX

    Kto sie gubi? Ja? To ze cos nie jest zalegalizowane nie oznacza, ze jest niewlasciwe. Moim zdaniem to tylko kwestia czasu. Pozatym o co wogole chodzi? Jezeli nie robisz nic zlego, nie kradniesz itd nie musisz sie niczym martwic. Nikt Cie nie bedzie scigal ani inwigilowal. Jezeli jednak jest inaczej? No coz…Moim zdaniem maja prawo Cie inwigilowac i scigac tak jak kazdego innego przestepce…

  • Arek222

    Twoim zdaniem swobodny dostęp i operowanie danymi osobowymi dla własnych celów majątkowych jest w porządku? Naprawdę wierzysz że jeśli organy ścigania będą miały wolną rękę co do inwigilacji to nie będą nadużywać uprawnień? Masz ochotę żeby czytały twoją pocztę elektroniczną, archiwum gadu gadu, historię przeglądania stron czy smsy? Prawo do prywatności zapewnia konstytucja i mam gdzieś że jakiś odsetek internautów ściąga potencjalnie nielegalne materiały. Nie życzę sobie by ktokolwiek mógł z miejsca naruszać moją prywatność. Pamiętaj że człowiek jest niewinny póki nie udowodni mu się winy, nie odwrotnie!

  • http://www.okazje-cenowe.pl/?uid=5765 Luksander

    arek222 napisal wszystko na temat.
    sLyX – majac dostep do tak prywatnych danych bez ograniczen na kazdego sie cos znajdzie. nawet na ciebie;)

  • Lukasz

    Po co nazywacie ściąganie kradzieżą? To przecież nieprawda. W przypadku kradzieży, osoba okradana traci dobro. Np kradzież samochodu. A w przypadku pobierania, to jest powielanie.. Ten od kogo pobierasz wciąż ma program.. jakbyś rozmnożył chleb, to byś był złodziejem? Poza tym jeśli ktoś nie będzie chciał kupić, to po prostu nie kupi, i producent i tak nie zarobi. A więc to nie jest strata, tylko brak zysku. I nie jest to kradzież, tylko powielanie.

  • Luk

    Śmieszna teoria. Jeśli kopiujesz coś co nie jest Twoje, a ktoś inny stworzył po to by to sprzedać, to kradniesz mu to. Jeśli Ty napiszesz program i jeden klient Ci za to uczciwie zapłaci, a inny z kolei skopiuje bo będzie ku temu miał „bardzo ważny powód” to będzie to podobna kradzież jak kradzież owego samochodu, a jeśli aplikacja będzie na tyle złożona, cena jej zbliży się do ceny samochodu.

    A z rozmnażaniem chleba :) to niezly trick :)
    Załóżmy, że Ty lub Twój rodzic produkuje krasnale ogrodowe, a ktoś by je rozmnożył :) już niedługo musielibyście się przenieść pod most, gdzie nie komputera.

  • sLyX

    W przypadku podanym powyzej, ujawnienie danych osobowych nie mialo na celu korzysci majatkowych. To raczej ujawnienie danych majce pomoc sciaganiu przestepcy i takie ujawnianie danych w pelni popieram…uczciwy obywatel nie ma sie o co martwic

  • sLyX

    haha dobre dobre…czyli jak ktoś siedzi i pisze program przez kilka lat, a ty sciagniesz go sobie z internetu pomimo, ze powinienes za niego zaplaciac, to nie kradniesz? Tylko powielasz? Ciekawa teoria. Nadal jednak w/g mnie jestes tylko zlodziejem, ktory kradnac badz „powielajac” przywlaszcza sobie dobro, za ktore powinien zaplacic…

  • Arek2010

    sLyX powiedział: W przypadku podanym powyzej, ujawnienie danych osobowych nie mialo na celu korzysci majatkowych. To raczej ujawnienie danych majce pomoc sciaganiu przestepcy i takie ujawnianie danych w pelni popieram…uczciwy obywatel nie ma sie o co martwic

    W ściganiu przestępcy czy nie nie ma znaczenia. Czyn jest nielegalny i w tym momencie twój ścigający staje się przestępcą który może sam być ścigany. Albo są dobrzy i źli albo nie ma nic. Obydwie strony nie mogą być złe.

  • kom

    Zauważyłem polaryzację opinii i brak chęci osiągnięcia kompromisu przez Szanownych Dyskutantów a ponieważ temat jest ważny pozwolę sobie spuentować. W przypadku kopiowania rzeczywiście trudno mówić o kradzieży – przecież autor (właściciel) nadal w pełni dysponuje swoim dziełem, ale jeśli stworzył je nie po to by korzystać z niego (lub np. dla sławy) tylko po to by na nim zarobić i się z tego utrzymać to kopiowanie pozbawia go realnej kwoty pieniędzy. Utarło się zakładać, że właściciel praw autorskich jest chciwym krezusem a pirat niemalże Robin Hoodem ale równie dobrze może być tak, że autorem jest student, który chce zarobić na czynsz a piratem burakowaty mercedesowaty Harpagon. Poza tym kto z Szanownych Zwolenników beztroskiego kopiowania chciałby aby jego dziewczyna/żona sypiała z kim popadnie? Przecież nic by nie stracił? Z drugiej strony można zauważyć nieuczciwe wydłużanie „w nieskończoność” praw autorskich oraz rozciąganie praw patentowych na dziedziny przedtem nimi nie objęte – prowadzi to w konsekwencji do zawłaszczania, zwłaszcza przez koncerny, dorobku poprzednich pokoleń, który powinien być dobrem wspólnym. Ponadto inżynier chcący opatentować swój wynalazek może to zrobić na około 11 lat i kosztuje go to sporo pieniędzy natomiast artysta, który nagra piosenkę ma darmowe, globalne i dożywotnie prawa autorskie do swojej twórczości, które wygasają dopiero bardzo długo po jego śmierci i mogą być dziedziczone! W czym piosenkarz jest lepszy od inżyniera – czy to nie dyskryminacja? Uważam, że z jednej strony należy uprościć procedurę patentową i obniżyć jej koszty tak aby nie tylko koncerny mogły patentować intratne wynalazki i czerpać z tego zyski a z drugiej strony należy zrównać czas ochrony praw autorskich wszystkich twórców – artystów i inżynierów. Po upływie 11 lat każda piosenka, film czy ksiązka mogłaby być dowolnie kopiowana tak jak np. część samochodowa. Co do opinii, że można dopuścić inwigilację obywateli bo „uczciwi nie musza się obawiać” ośmielę się przypomnieć, że od pewnego już czasu większość państw naszej cywilizacji, w tym RP, to państwa świeckie. Ma to swoje dobre ale równierz złe strony np. to, że w państwie świeckim uczciwość nie jest kategorią moralną określaną przez niezależną pozarządową instytucję (Kościół) tylko jest kategorią prawną określaną przez władzę czyli w praktyce tych, ktorzy mają pieniądze i broń palną, której nie boją się użyć, nie tylko w skali lokalnej. Mówiąc inaczej uczciwe jest to co sobie pan Gates na Kapitolu wylobbuje a nie to co wynika z Dekalogu. W takiej sytuacji dobrowolne poddanie się inwigilacji i rezygnacja z prawa do prywatności jest prostą drogą do zniewolenia i tyranii. Jest obywatelskim samobójstwem, do którego oczywiście lemingi mają prawo ale nie mają prawa pociągać za sobą innych.