Śledzik, Śledzik, pokaż rogi. 12 miesięcy serwisu mikroblogowego Naszej Klasy

Śledzik, Śledzik pokaż rogi

9 września 2009 roku uruchomiony został Śledzik – mikroblog Naszej Klasy. W ubiegłym tygodniu minął rok od tamtego wydarzenia. Dział prasowy NK rozesłał z tej okazji nawet okolicznościowy e-mail. Ja postanowiłem w ramach debiutu w serwisie vBeta.pl podzielić się kilkoma obserwacjami na temat Śledzika.

Zacznę od tego, że Śledzik wystartował w dość specyficznym dla polskiej Sieci okresie. Takie sformułowania, jak social media czy social media marketing, były wtedy w branży równie popularne, jak dziś „Smoleńsk” i „krzyż” dla przeciętnego Polaka. Oczywiście były kojarzone zdecydowanie pozytywniej ;).

W Sieci na każdym kroku kreowali się domorośli specjaliści i znawcy tematu, gotowi za kilkaset złotych stworzyć błyskotliwą kampanię promocyjną w serwisach społecznościowych. Firmy, szczególnie te zajmujące się sprzedażą i usługami, mnożyły swoje profile w każdej możliwej witrynie.

W związku z taką a nie inną sytuacją wielu programistów próbowało tworzyć własne projekty społecznościowe. Istniało przekonanie, że gdzieś tam są pieniądze. Nie do końca wiadomo było, gdzie. Wiadomo było jednak, że ten, kto nie ryzykuje w biznesie, szampana nie pije.

Tłok na rynku

Sytuacja zrobiła się jednak niebezpieczna, ponieważ to ryzyko podjęło jednocześnie kilka firm. Mikroblog jako kierunek wydawał się najbardziej rozsądny, gdyż segment tradycyjnych serwisów społecznościowych zdominowała już NK, za ścianą dogorywało Grono, a na horyzoncie majaczył Facebook.

W 2007 r. zadebiutował Blip. Następnie w 2008 r. wystartował Flaker, a rok później Spinacz. Na rynku zaczęło robić się ciasno. Było jasne, że ostatecznie przeżyć może tylko jeden, najwyżej dwa serwisy.

Spowiedź Marka Zuckerberga. Twórca Facebooka opowiada o swojej chorobie

NK była od początku 2009 r. krytykowana za stagnację, w którą rzekomo popadała. Duża liczba użytkowników nie miała w tej dyskusji znaczenia. Mówiono wyłącznie o małej liczbie funkcji. Wielu „specjalistów” zapominało, że w dużej mierze to właśnie prostota NK przyciągnęła miliony.

Wojna o Śledzika

Z nieoficjalnych informacji wynikało, że udziałowcy NK naciskali na stworzenie mikroblogu wewnątrz lub przy serwisie. Jeśli taka sytuacja faktycznie miała miejsce, to niewątpliwie duży wpływ na inwestorów musiała mieć atmosfera panująca w branży. Tak (prawdopodobnie) narodził się Śledzik.

Wiele osób spodziewało się, że NK uruchomi Śledzika niezależnie od głównego serwisu. Ostatecznie mikroblog ruszył jako nadbudowa Naszej Klasy, korzystając z bazy istniejących użytkowników. Taki zabieg pozwolił Śledzikowi już na starcie stać się największym polskim serwisem w swojej kategorii.

10 najlepszych wirusowych reklam wszech czasów [wideo]

Wiele osób zarzucało NK, że podejmując decyzję o integracji, poszła na łatwiznę. Według mnie witryna zrealizowała jednak udaną akcję marketingową. Przez pewien okres, tuż po starcie Śledzika, polskie media internetowe dużo miejsca poświęcały temu właśnie serwisowi.

Codziennie w Sieci pojawiały się nowe informacje o projekcie. Wiele z nich dotyczyło akcji łańcuszkowej, której celem było usunięcie Śledzika. Zadziałała tu jednak zasada „nieważne, jak o nas piszą, ważne, żeby nie przekręcali nazwy”.

Serwis, który nie istnieje

Jeśli przyjrzymy się bliżej Śledzikowi, okaże się, że taki serwis/mikroblog nie istnieje. Z technicznego punktu widzenia Śledzik jest funkcją dodaną do NK, która otrzymała własną nazwę oraz adres internetowy.

Mimo to mikroblogowi udało się nadać własną tożsamość, co pozwoliło przeprowadzić wspomnianą akcję marketingową. Gdyby projekt został uruchomiony tylko jako nowa funkcja w głównym serwisie, promocja byłaby ograniczona.

Niestety ta tożsamość nie wyeliminowała wynikających z technicznego przywiązywania do NK ograniczeń. W porównaniu do innych mikroblogów Śledzik jest po prostu prymitywny. Wiele funkcji obecnych, wręcz oczywistych w tego typu stronach, w Śledziku nie jest dostępnych.

Facebook po raz pierwszy w historii pokonał Google’a

Nie mamy na przykład możliwości wysyłania wiadomości do innych użytkowników przy użyciu prefiksu. Odnoszę wrażenie, że NK nie chce w ten sposób robić wewnętrznej konkurencji dla skrzynki odbiorczej oraz komunikatora.

Śledzik nie pozwala też podejrzeć wpisów użytkownika bez zalogowania się w serwisie, co z kolei wymusza posiadanie konta. Oprócz tego brakuje zdolności grupowania i przeglądania wpisów za pomocą tagów.

Dotychczasowym użytkownikom to jednak nie przeszkadza. Gdyby zależało im na większej interakcji, wyemigrowaliby na Blipa, Twittera czy Facebooka.

Dwa miliony i co dalej?

Wiadomość prasowa przesłana przez NK z okazji urodzin Śledzika informuje o 2 mln użytkowników regularnie publikujących wpisy na swoich profilach. Według mnie ważniejsza od ilości jest jednak jakość interakcji. Podejrzewam, że są one bardzo rozbite.

Jeśli dochodzi już do jakiejś koncentracji, to tylko wokół znanej osoby, organizacji lub marki. To zdecydowanie za mało. Powiedzmy sobie szczerze: bez użytkowników NK Śledzik nie miałby w obecnym kształcie żadnych szans.

Regulamin komentowania

  • Fiona

    Witam nowego blogera i życzę wielu interesujących artykułów :))

  • ryszard

    a czy wall fb dzialalby bez fb?

  • http://dailytech.pl Paweł „FrostBite” Iwaniuk

    @ryszard

    Wall FB jest dostępny tylko wewnątrz FB. Śledzik jest natomiast dostępny wewnątrz NK oraz na swojej własnej stronie.

  • ryszard

    Tak, ale mi chodzi tylko o to stwierdzenie: „Powiedzmy sobie szczerze: bez użytkowników NK Śledzik nie miałby w obecnym kształcie żadnych szans.”. sledzik jest takim samym narzedziem jak wall fb i tak samo jak on, jest integralna czescia serwisu macierzystego i nie moze bez niego istniec. Wiec wg mnie cytowane stwierdzenie jest rownowazne ze stwierdzeniem ze 26.3% to prawie 25% – nic po prostu nie wnosi, mimo ze jest prawdziwe :)

  • http://vbeta.pl/author/pawe-iwaniuk Paweł Iwaniuk

    Analogia byłaby trafna gdyby wall FB był oferowany jako oddzielny od serwisu produkt. Tak nie jest. Śledzik natomiast jest oferowany jako samodzielny produkt, choć technicznie nim nie jest i stąd takie stwierdzenie. Wall FB również nie przetrwałby samodzielnie. FB nie oferuje go jednak samodzielnie i nie zamierza tego robić.

  • ryszard

    a co to zmienia ze nk uruchomila sledzika rowniez pod sledzik.pl(ktory i tak przekierowywuje na nk.pl/sledzik)? Moim zdaniem to nie jest osobny produkt, tylko nakladka na nk, ukrywajaca wiekszosc innych funkcjonalnosci. cos jak facebook lite.

    nk nigdzie nie reklamowala sledzika jako osobny produkt, nie przekierowywala wewnatrz nk na sledzik.pl. Dodatkowo trzeba miec konto na nk zeby z niego korzystac. Teraz nawet juz nie ma aplikacji sledzika na iphone’a. sledzik to tylko nazwa na funkcjonalnosc, a nie osobny produkt. Jedyna „nowosc” to to ze jest dorobiony alternatywny interefejs. Ot co.

  • http://vbeta.pl/author/pawe-iwaniuk Paweł Iwaniuk

    @ryszard

    Fakt uruchomienia Śledzika pod własną domeną i stroną to zagranie psychologiczne. Ludzie postrzegali Śledzika jako osoby serwis. Jeśli ten fakt Ci nie wystarcza, to wróćmy 12 miesięcy w przeszłość. Pamiętam konferencje prasową NK, na której sformułowania „nowy serwis” były przez ekipę NK używane bardzo otwarcie. Nie „nowa funkcja” czy „alternatywny interfejs”, ale „nowy serwis”.

    Co do przekierowań, to zanim NK zastąpiło Naszą-Klasę, po wejściu na adres http://www.sledzik.pl nie następowało żadne przekierowanie. Pojawiał się panel logowania Śledzika, a nie NK. Co do aplikacji na iPhone, dostępna jest aplikacja NK ze Śledzikiem. Nie ma tutaj nic dziwnego. NK zintegrowała aplikacje bo chce poprawić wyniki w mobilnym ruchu.

    Generalnie wiem do czego zmierzasz. Lubisz NK i Śledzika? Korzystasz z nich? Dobrze. Rób to dalej. Należysz do bardzo dużej grupy osób. Ja natomiast należę do osób, które nie są zadowolone z rozwoju NK i Śledzika co wyraziłem w powyższym wpisie.

  • http://df.gg.pl anonymous

    Nie interesuje mnie zjawisko naszej klasy ani troche, ale bardzo podoba mi sie styl tego artykulu, mila odmiana po calej serii newsow o formie posta na forum. Widac, ze autor wie o czym pisze i dzwignie vbeta z chybotliwych torow, tak jak panowie Tur i Miller na gadzetomanii.