Internauci gotowi płacić za dobre treści
Pod warunkiem, że są unikalne i wysokiej jakości. Płatna wersja Financial Times ma 2,5 milionów zarejestrowanych użytkowników, a 149 tysięcy z nich płaci regularnie za subskrypcję.Po woli do finału zmierza afera płatanych treści w internecie. Jak podaje Wyborcza.biz oznacza to, że w ciągu 12 miesięcy liczba osób subskrybujących gazetę wzrosła o 27%. Według tego samego źródła blisko 250 tysięcy osób pobrało też aplikację „Financial Times” na iPada. Pearson, wydawca gazety prowadzi też kilka płatnych serwisów w Niemczech i Francji. Dziś aż 73% przychodów firmy ma pochodzić z usług internetowych.
Zanim zaczniemy lamentować, że czeka nas epoka płatnej treści, za czytanie vBety będzie trzeba płacić przelewem, a Gadżetomani SMS-em zwrócić należy uwagę na to, do kogo adresowany jest Financial Times. Otóż jest to specjalistyczny magazyn zawierający informacje ze świata biznesu, pomocne w pracy i prowadzeniu interesów, redagowane przez doświadczonych dziennikarzy z dużą wiedzą. W efekcie Financial Times jest nie tylko jednym z najbardziej cenionych mediów biznesowych na świecie, ale faktycznie dostarcza ważne informacje. Ludzie płacą za nie, gdyż są im potrzebne.
Warto zauważyć, że Financial Times nie jest jedyną gazetą, która próbowała pobierać pieniądze za dostęp do treści. Podobną drogę obrał też The Times, mimo zbliżonej nazwy adresowany do innego grona czytelników. Internetowa strona pisma miała na tym stracić blisko 2/3 użytkowników, z nieoficjalnych źródeł wiadomo też, że subskrypcję nabyło zaledwie 15 tysięcy osób. Wyraźnie widać, że zwykły user nie chce płacić za newsy w Internecie.


co do tematu newsa: Dobre sobie.
“… ale faktycznie dostarcza ważne informacje. Ludzie płacą za nie, gdyż są im potrzebne.”
Dlatego za Vbeta nikt nawet grosza nie zapłaci :D
Myślę, że płacenie za treści jest niekiedy koniecznym rozwiązaniem. Osoby nie zajmujące się podobnym zajęciem nie mają pojęcia jak wiele czasu i wysiłku kosztuje zredagowanie czytelnego i do tego unikalnego tekstu. A gratyfikacja dla autora? Nie każdego stać by pisać w celach społecznych, a dochody z reklam… wystarczy założyć stronę dodając google adsense by się przekonać jak niewielki % osób klika w odnośniki. Owszem reklamy widnieją na monitorze, swą irytującą funkcję pełnią, ale autor strony ma niewielkie zyski. Te poradniki z neta ze stron z gatunku “jak zarabiać w internecie” to kłamstwa i nagięta prawda.
Informacja wysokiej jakości może kosztować.. na 99% będzie i tak wykradana przez inne portale a potem umieszczana gdzieś na serwerach w krajach gdzie nikt nikogo nie będzie za to ścigał ;)
pozdrawiam
http://www.tomold.xaa.pl
Spamer.