iPad zabija netbooki? Nie sądzę

Morgan Stanley podał niedawno w raporcie, że wejście na rynek komputerów-tabletów (czyt. iPada), spowodowało spadek sprzedaży netbooków. Czy to prawda?

Istnieją trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, okropne kłamstwa, oraz statystyki – Benjamin Disraeli.

Niedrogie, małe netbooki stały się przebojem w czasie ostatnich problemów ekonomicznych, znalazły swoje miejsce na rynku a ich sprzedaż szczytowała nawet pomimo ogólnego spadku sprzedaży komputerów. Do niedawna. Oto statystyki zaczęły się kurczyć, wzrost sprzedaży spadł do marnych 5 proc. w kwietniu 2010. Analitycy Morgan Stanley obwiniają o tą sytuację wejście na rynek iPada. Czy to aby na pewno prawda?

W raporcie, pracownik Morgan Stanley – Katy Huberty, przy okazji analizy przejęcia Palma przez HP, podaje, że gdyby tylko HP wypuściło na rynek tablet, mógłby on zdobyć 15 proc. rynku obecnie zdominowanego przez iPada. W tym samym raporcie bazując na wykresie opisującym spadek wzrostu sprzedaży netbooków z roku na rok wnioskuje, że “małe laptopy” będą mocno tracić na popularności i ilości sprzedanych egzemplarzy.

Ta analiza jest jednak mocno nietrafiona. Skoro maleje wzrost sprzedaży oznacza to tylko jedno – rynek powoli nasycił się netbookami. Dlaczego tak? Spójrzmy na fakty. W lipcu 2009 sprzedaż netbooków osiągnęła kosmiczną liczbę 641 proc. w porównaniu do poprzedniego roku, od tego czasu stopniowo maleje. Rok 2008 to właściwa data wprowadzenia na rynek netbooków (co prawda pierwszy model – Asus EeePC700 – wszedł do sprzedaży pod koniec 2007 r. ale raczej jako ciekawostka i materiał testowy dla różnych redakcji komputerowych), jak z każdym nowym, popularnym produktem, początkowa sprzedaż będzie bardzo wysoka. Następujący spadek sprzedaży będzie naturalnym dążeniem do nasycenia rynku i osiągnięcia równowagi.

Pani Huberty z powyższych danych wyciąga zupełnie mylne wnioski. Zakłada, że styczniowa informacja o iPadzie oraz jego wejście do sprzedaży w kwietniu spowodowały spadek sprzedaży netbooków. Nawet po pobieżnej analizie powyższego wykresu łatwo stwierdzić, że to absolutna bzdura. Nie dość, że sprzedaż zaczęła maleć dużo wcześniej niż pojawił się iPad, to jeszcze jest to naturalny rynkowy trend nie spowodowany żadnymi czynnikami zewnętrznymi.

Wniosek – nie ufajmy statystykom, myślmy sami (wiele mediów przełknęło raport Morgan Stanley bez mrugnięcia okiem!) i przede wszystkim niech iPad nie zasłania nam świata, w końcu to tylko kolejne jabłkowe urządzenie.

Kategoria posta: Aktualności, Apple, Mobilne

Źródło: arstechnica.com

Tagi: analiza, ipad, netbook, rynek, sprzedaż

Regulamin komentowania

  • Kris

    Mam netbooka i planuje kupić iPada. Nie widzę jednak porównania między tymi dwoma urządzeniami :/ iPad w żaden sposób nie zastąpi netbooka. Brak Flasha, wirtualna klawiatura – bez tego da się przeżyć, ale nie pracować!

  • ulotny

    Zwykłe bzdury. Ipada kupują zazwyczaj fanatycy Apple. Nikt świadom ograniczeń Ipada i faszystowskiej wręcz polityki Apple odnośnie oprogramowania nie wejdzie w ten układ. Nie mówiąc już o takiej kwestii jak to, że netbook z zasady służy do pracy w terenie, a nie zabawy i lansu.
    Spadek sprzedaży netbooków wynika z prostej rzeczy, rynek się nasycił pierwszą falą, przecież idiotyzmem byłoby zakładanie, że sprzedaż będzie rosła.

  • ulotny

    Nawiasem mówiąc dobrym materiałem na artykuł byłoby zestawienie netbooków wszystkich firm. Można ograniczyć jedynie wybór do netbooków od 10 cali. 9 calowe to nieporozumienie.

  • maria

    no patrz, a ja znam ludzi, którzy kupują ze względu na prestiż i „na zaś”, a politykę znają z tvn24. Trzeba by „unię’ naciskać o godnych zarobkach w tej dziurze. Przecież ludzie kupują nawet telefony wysadzane diamentami i „gwizdki” ze szczerego złota bo stać ich na wydatek. Przecież nikt kredytu specjalnie nie bierze na zakup produktów Apple – hehehe.

  • rzadkogrywacz

    Jak ktoś kupuje sprzęt dla prestiżu cóż, jego problem, jego kompleksy, jego niewyobrażalna próżność…
    „Na zaś” też się sprzętu nie kupuje, każdy myślący człowiek to wie. To nie numizmatyka, czy kruszec, którego wartość z czasem być może wzrośnie. To elektronika, która się starzeje już w momencie wyprodukowania.

    Jest wiele osób, które są tak obsesyjnie pochłonięte tym sprzętem, że są w stanie dać sobie rękę uciąć, a nawet zaciągnąć kredyt czy wcinać pancerwafle byle mieć Macbooka pro, mimo, że jedyne co będą na nim używać to www, poczta i facebook albo inny durny serwis społecznościowy… Ale akurat to nie moja sprawa do czego kto używa komputerach, chodzi jedynie o pewien mechanizm doboru sprzętu…

    .Zamiast rozpatrywać sprzęt pod kątem walorów użytkowych, przyspieszenia pracy, czy dostępu do określonego oprogramowania, wielu dokonuje wyboru bo maci są fikuśne, bo chcą się dowartościować, a jedną z głównych przyczyn to cena. Dlatego chcą mieć Maca bo jest poza ich zasięgiem cenowym. Do tego bzdurny marketing, chociażby przez bardzo długi okres powielane bzdury na temat specyficznych cech matryc, które określano jako dla grafika. W momencie gdy w handlu dostępniejsze i tańsze pojawiły się spektrofotometry, ten mit został obalony.
    A do całości dochodzi jeszcze awaryjność sprzętu Apple. Nie oszukujmy się, sprzęt awaryjny jest, tak samo to wszystko składane w Chinach jak wszystko inne czym się gardzi. Oczywiście nie tak jak jakieś tam HP ale nie idzie w parze z kwotą na niego wydaną. A to bublowate matryce Imaców, a to pękające obudowy, zawiasy, baterie…
    To nie jest warte takich zachwytów nad Apple jakimi wielu obdarza tą firmę.
    Dla jasności miałem do czynienia w naszym studio projektowym przez wiele lat z Macami. Więc opinia moja nie wynika z bycia anty dla zasady. Znam politykę software’ową Apple która jest po prostu faszystowska.

  • Esoteriuss

    trzy słowa… ulotny ma rację.