O Google piszcie po naszemu, albo wcale

Chiński rząd tłumaczy prasie jak przedstawiać konflikt z Google, a druga największa sieć komórkowa w Chinach chce usunąć wyszukiwarkę Google ze swoich telefonów… z Androidem. Konflikt szybko się zaostrza. 

Od czasu gdy Google postawiło postawić się wreszcie Chińskiemu rządowi w sprawie cenzury wyników wyszukiwania, po atakach hakerskich przeprowadzonych z Chin, sytuacja się coraz bardziej zaostrza. Chiński rząd ustalił drakońskie zasady w jaki sposób media mają pokazywać ten konflikt Chińskim obywatelom, a drugi największy operator komórkowy w Chinach chce zrezygnować z wyszukiwarki Google – w telefonach z Androidem (Sic!).

Knebel

Można uznać za „moralne zwycięstwo” Google, fakt jak ścisłą kontrolę nad relacjami z tego konfliktu postanowił roztoczyć Chiński rząd, ale niezależnie od tego jak dobre „publicity” zapewni to firmie na świecie z ekonomicznego punktu widzenia wycofanie się z Chin to gigantyczna porażka.

Na własnym terenie Chiński rząd jest zdeterminowany – i ma do tego narzędzia, aby ukazać się jako „ten dobry”. Dlatego też, po oficjalnym ogłoszeniu ze strony Google, że wyniki wyszukiwania nie będą cenzurowane i będą serwowane z Hong Kongu redaktorzy chińskich mediów otrzymali jasne instrukcje:

A. Serwisy informacyjne
1. Wykorzystywać tylko treści pochodzące z mediów rządowych, nie korzystać z innych źródeł.
2. Przedrukowując nie zmieniać tytułu.
3. Rekomendować odbiorcom tylko treści z witryn rządowych.
4. Nie tworzyć podserwisów poświęconych temu tematowi, nie organizować dyskusji na ten temat, nie przeprowadzać własnych dochodzeń dziennikarskich w tej sprawie.
5. Publikowane w sieci programy z udziałem ekspertów muszą zostać zatwierdzone przed emisją. Tego rodzaju produkcje przygotowane z własnej inicjatywy są ściśle zakazane.
6. Komentarze do informacji na ten temat mają być dokładnie moderowane.
B. Fora, Blogi i inne interaktywne media
1. Zakazuje się toczenia dyskusji i prowadzenia śledztw w sprawie Google.
2. Zakazuje się promowania dyskusji i komentarzy na ten temat.
3. Wszystkie witryny mają usuwać tekst, obrazy, materiały audio i wideo, które krytykują Partię, Państwo, agencje rządowe, zasady korzystania z Internetu pod pozorem dyskusji o tym wydarzeniu.
4. Wszystkie witryny mają usuwać tekst, obrazy, materiały audio i wideo, które wyrażają poparcie dla Google, wolę aby Google pozostało w Chinach, zadowolenie z Google lub inne o odmiennym wydźwięku niż stanowisko rządu.
[...]

Dodatkowe zalecenia:

- Nie powoływać się na nie i nie podawać informacji prasowych pochodzących od Google.
- Nie informować o próbach wywarcia nacisku na nasz kraj przez Google za pomocą wydarzeń, ludzi.
- Powiązane informacje muszą postawić nasze informacje/punkt widzenia w centrum i nie dostarczać Google materiału do ataku na zasady korzystania z internetu w naszym kraju.
- W informacjach na temat wycofania się Google z Chin wykorzystywać argumenty opublikowane przez odpowiednie departamenty.

Bicz

Do cenzury w Chinach wszyscy są przyzwyczajeni, więc nie robi to wielkiej różnicy, nawet jeśli tym razem wyciekły dokładne zalecenia. Jednak konflikt ma poważniejsze konsekwencje, ponieważ z szybko rozwijającego się rynku mobilnego wyszukiwania Google jest wyrywane z korzeniami.

Chona Unicom zdeklarowało, że nie chce robić interesów z firmami łamiącymi Chińskie prawo. Twierdzi, że usunie wyszukiwarkę Google z telefonów opartych na systemie Android, które miały zostać wprowadzone na Chiński rynek. Również największa sieć – China Mobile, sugeruje, że jest to możliwe, podkreślając, że nie ma podpisanej umowy z Google w tej kwestii.

Dlaczego Google może na tym konflikcie tylko stracić?

Chiński rząd sponsorując hakerów odpowiedzialnych za włamania do Google (co do czego nie mamy pewności, ale zasada Qui Bono wciąż jest w mocy, więc zakładam, że to fakt) postawił je pod ścianą. Google zareagowało, tak jak powinno zgodnie z nieco zapomnianą zasadą „Do no evil”.

Jednak będąc udziałowcem Google popukał bym się w głowę po takiej decyzji, ponieważ w dłuższej perspektywie oznacza to gigantyczne straty, gdy szybko rozwijający się rynek z setkami milionów potencjalnych klientów trafi w ręce konkurentów. Bieda większości z 1,3 miliardów mieszkańców Chin, nie oznacza wcale, że nie ma tam pieniędzy. Oznacza, że teraz jest ich tam sporo, a kiedyś będzie to kopalnia złota.

Znów się okazuje, że forsa i zasady nie zawsze idą w parze.

Kategoria posta: Bezpieczeństwo, Google, Polecamy

Tagi: cenzura, Chiny

Regulamin komentowania

  • http://www.andrzejkowasz.com Andrzej

    A jednak wybrali zasady – brawo dla Google! :)

  • Ehhh

    popieram brawo ;)

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold+Buzdygan

    Wcale nie wybrali zasad – Chiny to nie jedyny kraj gdzie stosuje się cenzurę.
    Poza tym z tą kasą to nie przesadzajmy – to raptem 1/100 interesów Google .

    Arek

  • qasedrftgyh

    +1
    Chiny to nie jedyny kraj z cenzura

  • Tmpx

    i zapewne skorzysta na tym Microsoft ze swoim bing’iem ;]

  • http://koronkiewicz.pl/ Szymon Koronkiewicz

    Czy ktoś kiedyś naprawdę realnie pytał Chińczyków, czy oni chcą zmian? Wszyscy wiedza lepiej, cała masa ludzi, polityków i rządzących wygłasza przemówienia na temat wolności itd. Nikt jednak nie zastanawia się jak oni chca faktycznie egzystować. Podam wam przykład. Jest sobie plemię w Afryce. Przyjeżdża amerykanin i mówi: chodź ja cię ucywilizuję. Masz tu jest regligia, tam jest szkoła, a tu jest system podatkowy, tak się tworzy armię, a tak się walczy. Potem to plemie bierze kałasznikowy i wybija inne, ponieważ nie chcą i nie potrafią oderwać się od tego, co mają we krwi: rywalizacji plemiennej. Europejczykom wydaje się to barbarzyństwem, USA tym bardziej ciągnie na przód i w ten sposób dochodzi od rzezi, bo inni wiedzieli lepiej, co dla miejscowych najlepsze.

    Bez względu na to, czy ktoś uważa, że coś jest dobre, czy też nie, jakim prawem wysnuwa się tezy, że lepiej jest tak lub inaczej, gdy nigdy nie było się w chinach. Wypowiadacie się na tematy, które zostąły ogłoszone w mediach. Media podały, że to jest złe i wy to przejmujecie. Nikt z was nie był w chinach, więc wasze opinie opierają się wyłącznie na dwóch rzeczach: własnym doświadczeniu, które niekoniecznie musi być zbierzne z doświadczeniem chińczyków oraz przede wszystkim tym, co mówią media.

    Nie twierdzę, że zgadzam się z cenzurą. Twierdzę, że cała ta dyskusja wokół Chin jest mocno naciągana i sterowana przez media.

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold+Buzdygan

    Szymon Koronkiewicz:
    Oczywiście nikt tu nie demonizuje Chin. To nie Chiny mordują corocznie tysiące mężczyzn, kobiet i dzieci, odpalając rakiety i zrzucając bomby na wioski „bo tam w krzakach ukrywał się Talib”.
    Dlatego mówienie, że Google wybrało zasady jest naiwnością.
    Jednakże to, że cenzura jest zła nie podlega chyba żadnej dyskusji bez względu na to jakiego plemienia dotyczy?

    pozdrawiam
    Arek

  • http://codematrix.pl Marek

    Byłem w Chinach pół roku temu, za tydzień znowu lecę – korzystałem z internetu praktycznie na każdym kroku (a jest tam naprawdę wszechobecny – pod tym względem w Europie jesteśmy trochę do tyłu) i jedynym przejawem cenzury jaki widziałem był brak dostępu do YouTube (ale już np. Vimeo działa), Facebooka oraz wordpress.org i kilku innych platform blogowych.

    A że nie można wyszukać zdjęć z masakry na Tiananmen? Chińczycy nie mają refleksji politycznych – praktycznie nikogo to nie interesuje, a jak już… to ktoś mi ostatnio mówił, że w bibliotekach publicznych można bez większych problemów coś na ten temat znaleźć… gdyby tylko ktoś chciał szukać.

    Wszystkim, którzy nie byli w Chinach, wydaje się że jest to reżim zabity dechami… taka Korea Płn., tylko większa – tymczasem na miejscu okazuje się, że to nowoczesny i bogaty kraj, na ulicach jest bezpiecznie, ludzie są przyjaźni, pracowici i zadowoleni z życia… przeciętnemu Chińczykowi żyje się dobrze i nie widzi powodu do zmian – w końcu po co zmieniać władzę, która tak świetnie sobie radzi z rządzeniem?

    I teraz wielu krzyknie, że nie ma demokracji, że więzienia, że łamanie praw człowieka… w USA siedzi w więzieniach 800 tys. więcej osób niż w Chinach, a Tybetańczycy nie rozumieją po co mieliby się odłączać od Chin.

    Polecam chwilę refleksji nad ‘dobrodziejstwami’ polskiej/europejskiej demokracji… ja szczerze mówiąc wolałbym żyć w kraju, w którym wiadomości nie zaczynają się od informacji o tym który polityk ile znowu ukradł. U nas za korupcję idącą w miliony dostanie się najwyżej kilka lat – w Chinach jest kara śmierci (w zeszłym roku stracono za defraudacje dyrektora lotniska w Szanghaju) – zgadnijcie gdzie korupcja jest mniejsza? ;)

    Co do Google – że stracą na tym, to pewne, że byli atakowani przez chińskich hakerów to też fakt i mimo wszystko musieli jakoś zareagować. Co do Binga, to może złapie kilka % z tych 35% utraconych przez Google, ale większość z tego ‘zje’ Baidu… którego akcje na WallStreet stoją już podobno wyżej niż Google. ;)

    A na koniec walczącym o „wolność Tybetu” i płaczącym nad biednymi mnichami bitymi i zabijanymi przez chińskich żołnierzy polecam zainteresowanie się sytuacją chrześcijan w Indiach czy w Afryce – w tej ostatniej nie dalej jak tydzień temu wybito maczetami całą wioskę, nie oszczędzając niemowląt. W Indiach pogromy chrześcijan i palenie kościołów są na porządku dziennym – ginie i cierpi nieporównywalnie więcej ludzi niż w Tybecie, a świat jakby tego nie widzi? Dlaczego? Bo buddyzm, dalaj lama są bardziej trendy i eco? Najgorsze, że nie robi tego wojsko czy policja, żaden komunistyczny reżim czy dyktator tylko zwykli ludzie… sąsiedzi…

  • http://www.bertussklep.pl zabawki dla dzieci

    Szukam innych stron o podobnej tematyce. bertussklep4545 :)