Mechanizm cenzurowania treści w sieci ocenzurował sam siebie

Fot. Flickr/kjd/Lic. CC by

Australijskie kręgi rządowe po raz kolejny udowodniły, że mają bardzo specyficzne poczucie humoru. Przygotowały mechanizm cenzurowania treści w internecie, a następnie ocenzurowały informacje o jego zasadach działania.

Do incydentu doszło na stronie internetowej ministra komunikacji Stephena Conroya. Znalazła się tam lista z tematami i linkami prowadzącymi do szczegółowych artykułów.

Jedno z łącz opisano hasłem „cyberbezpieczeństwo”, inne frazą „telewizja cyfrowa”. Nigdzie nie było jednak odnośnika do informacji o filtrowaniu zasobów sieci.

Okazało się, że w serwisie zainstalowano wyjątek, który usuwa powiązane z tym tematem słowa kluczowe i linki. Według danych Google nowy kod dodano 14 lutego, mimo że oficjalna data ostatniej aktualizacji to październik 2009.

Jeden z australijskich programistów ustalił, że mamy do czynienia z niechlujnie wykonaną poprawką. Powinna ona znajdować się po stronie serwera tak, aby użytkownicy nie mogli zobaczyć szczegółów w kodzie.

W praktyce wyszło więc na to, że australijskie władze postanowiły ocenzurować informacje o wprowadzeniu w ich kraju cenzury. Dobrze jednak, że nie ocenzurowały doniesień o ocenzurowaniu informacji o wprowadzeniu cenzury :P.

Regulamin komentowania

  • rrr

    Ja pierdziele, po co czytać ten blog skoro wszystko jest z wykopu?

  • ScorpionX

    Ja pierdziele, po co czytać ten wykop skoro wszystko jest brane z innych stron?

  • http://sobak.cba.pl Sobak

    Ja tam wolę czytać tego bloga, bo tutaj mam zebrane interesujące informacje z konkretnej dziedziny. Weźcie wreszcie zejdźcie z autorów tego bloga i pomyślcie ile czasu zajmuje dodanie im tylu wpisów (zwykle kilka dziennie). A po za tym: nie chcecie czytać? Nie czytajcie.

  • sasad

    Zgodzie się z Sobakiem,dodawanie wpisów to nie taka prosta sprawa więc docencie prace innych.