Dlaczego amerykańska blogosfera nabija się z polskiego księdza?
Piątkowa “Gazeta Wyborcza” napisała o księdzu, który chcąc lepiej weryfikować obecność dzieci na mszach wpadł na niecodzienny pomysł. W poniedziałek temat poruszył jeden z bardziej znanych amerykańskich blogów. Wyśmiał polskiego duchownego.
Ksiądz Grzegorz Sowa zainstalował w zakrystii czytnik linii papilarnych. Gimnazjaliści przygotowujący się do bierzmowania przykładają do niego palce przed i po obowiązkowych mszach. Jeśli zaliczą 200 obecności w ciągu trzech lat są zwolnieni z egzaminu.
Chris Matyszczyk z bloga Technically Incorrect miał niezły ubaw z księdza Sowy:
Kościoły muszą wykorzystywać wszystkie środki w celu przyciągnięcia wiernych – niezależne czy jest to reklama (…), czy najnowsze technologie elektronicznego śledzenia.
Matyszczyk przedstawił Gryfów Śląski jako 7-tysięczne miasto, które – podobnie jak wiele innych miejsc w Polsce – nadal jest oddane katolickiej wierze. Z ironią określił też miasteczko mianem “źródła futurystycznego myślenia”:
[Sowa] umieścił w kościele czytnik linii papilarnych, aby dzieci mogły osobiście potwierdzać swoją duchową obecność. Bo widzicie, one muszą być na mszy dwieście razy, aby uzyskać zwolnienie z egzaminu. Po prostu muszą. Takie są zasady.
Bloger dodał:
Nie ma lepszego sposobu na doświadczenie radości wiary niż oddanie swej tożsamości na rzecz wyższego celu.
Wpis Matyszczyka został ponad sto razy wspomniany w Twitterze. W komentarzach pod artykułem zapytano: “Czy niedługo będziemy potrzebowali PIN-u, aby przejść przejść bramę królestwa niebieskiego?”.
Jeden z czytelników mocno przesadził porównując metody z Gryfowa do nazistowskich sposobów na oznaczanie więźniów obozów koncentracyjnych. Nie zabrakło też odniesień do tak zwanych Polish jokes.
Pomysł księdza Sowy jest moim zdaniem niegroźny, ale jednocześnie śmieszny. Pokazuje w jak kiepskim stanie jest obecnie kościół katolicki. Obecność na mszy powinna być wszak dobrowolna. Nikogo nie można z tego rozliczać sprawdzając obecność i wywierając tym samym nacisk.



“Pomysł księdza Sowy jest moim zdaniem niegroźny, ale jednocześnie śmieszny” – nie, on wcale nie jest śmieszny ani nie groźny, zresztą mi też od razu na myśl nasunęła się idea: a może jeszcze wytatuować dzieciom numery dla lepszej identyfikacji. Religia i kościół, aby był prawdziwy musi opierać się na wierze a nie na przymusie
niedługo będą wykrywacze zdrowasiek, czasomierze modlitewne oraz po mierniki klęczonek itp ;]] chore!!!!
bez sensu jest zmuszanie dzieci by wierzyły w cokolwiek
ok, jestem w stanie zrozumieć poparcie papieża dla blogowania – bądź co bądź to forma dzielenia się własnymi poglądami, a tego nie może nikt nikomu zabronić. Jednak przymusu i czytnika linii papilarnych – nie zniósłbym. Szczerze mówiąc, to ja na miejscu tych gimnazjalistów olałbym egzamin, obecność itd. – ciekawe co potem ksiądz by zrobił? Łapankę na ulicy przed mszą? :)
ale przeciez wszystko w kosciele katolickim jest dobrowolne… musisz cos zrobic gdy chcesz korzystac z sakramentow.. (w tym przypadku chodzi o bierzmowanie)… wiec w czym problem ?
ten sakrament nie mial by sensu bez przygotowania… czemu zmuszac KK do dawania sakramentow ludziom przypadkowym ?
Powinny być jeszcze klęczniki do domów z cyfrową identyfikacją klęczącego, oczywiście z ustawionymi limitami dziennymi – może na początek 2-3 godziny.
..a tak poważnie: pomysł jest groźny i do śmiesznych go zaliczyć nie można. Niedługo doczekamy się w kościołach sprawdzania list obecności (cyfrowych czy nie) dla wszystkich wiernych, a to już będzie chory absurd.
Wybaczcie, ale was nie rozumiem. Buczo dobrze napisał. Nie chcesz iść do bierzmowania, to nie. Nikt Cię nie zmusza. Jeżeli natomiast zależy Ci, to trzeba mieć jakieś przygotowanie.
widze, ze jakos chyba jeszcze nie dorosles, ale dzieci sa ZMUSZANE do bierzmowania, czy to w doslownym tego slowa znaczeniu poprzez przymus rodzicow, czy tez posrednio przez srodowisko, gdyz ‘katolicka’ rodzina w ‘katolickim’ panstwie by mnie wyklnela gdybym odmowil przystapienia do tegoż sakramentu, badz co badz zostalem zmuszony.
Jestem za tym, zeby dopiero dorosle osoby mogly stanowic o swojej wierze, dlatego sakramenty dopiero po 18 roku zycia!
aj tam pierdzielicie hipolicie :D hehe zarcik, a tak serio ja nie jestem nawet chrzczony… nie mowiac juz o reszcie… a jestem rocznik 84… ;P
Ok… niech ksiądz zlikwiduje ten czytnik. Wszyscy przymierzający się do sakramentu będą musieli przystąpić do egzaminu i po sprawie. Czy Kościół zmusza dzieci do wiary? Nie, bo to rodzice do uzyskania pełnoletności dziecka (często dłużej) kierują jego rozwojem i wychowaniem. Jeżeli wychowują dziecko w wierze katolickiej to niesie to dla dziecka pewne obowiązki. Ksiądz źle zrobił że się wychylił, no ale…
“Czyniąc dobroć siejesz niewdzięczność”.
Gdybym miał prawdziwy wybór, nie zgodziłbym się ani na chrzest, ani komunię, ani bierzmowanie. Ale społeczeństwo, kultura i fanatyzm (dotyczy to każdej religii) nie pozostawia wielkiego wyboru. Osobiście nie wierzę w żadnego Boga, chociaż tylu jest ich do wyboru ;). Sam mogę paru wymyślić i napisać parę modlitw, rytuałów itd. itp. Śmiech na sali z ludzi któzy wierzą sobie w czyjąś fantazję ;/
10/10!
google.pl -> wspisujecie slowo “czym” i podpowiedz: “czym różni się wiara w boga od wiary w konia na wrotkach” ;d
Z całym szacunkiem, ale wszyscy gadacie totalne głupoty i dajecie się wciągnąć w bezsensowną dyskusję. Nikt tu do niczego nikogo nie zmusza, przystąpienie do bierzmowania jest dobrowolne a takie rozwiązanie ułatwia tylko potwierdzenie swojej obecności – która NIE jest obowiązkowa i tylko ułatwia i pozwala na nie zdawanie egzaminu.
Gdzie tu widzicie problem?
Hmm, czytanie ze zrozumieniem to dla Was problem? 200 obecności jest wymagane, aby być zwolnionym z egzaminu. Równie dobrze mogły by to być podpisy lub cokolwiek. Ale biorąc pod uwagę uczciwość gimnazjalistów, ksiądz zastosował najskuteczniejsze rozwiązanie. Wam oczywiście wygodniej odnieść się do tego w jak najbardziej negatywny sposób – w końcu atakowanie kościoła jest modne