Podajcie wazelinę, bo Apple nas „kocha”

applemacfanTo co wyprawia Apple w swoim sklepie z aplikacjami bije na głowę najgorsze wyskoki Microsoftu. W tym samym czasie telefony z systemem Android i nowa Nokia szykują się do przejęcia roli ultymatywnego narzędzia do przeglądania sieci i uczestnictwa w serwisach społecznościowych. Detronizacja iPhone jest bliska?

W polskiej sieci rzadko przebijają się informacje na temat kolejnych wyskoków Apple, bo sztandarowy produkt firmy Jobsa iPhone został przyjęty bez większego entuzjazmu. Jednak amerykańskie blogi i serwisy technologiczne już od miesięcy gromią firmę za kompletne lekceważenie użytkowników i twórców aplikacji.

Kolejnym wściekłym jest jeden z twórców Digga Joe Stump. Na swoim blogu nie przebierając w słowach stwierdził, że potrzebuje potrzebuje wazeliny, bo jest kolejnym „wydymanym” przez Apple. Nawet mając prywatne kontakty z pracownikami Apple zajmującymi się sklepem internetowym iTunes nie jest w stanie porozumieć się z Apple.

Po wydaniu nowej wersji(1.1) aplikacji umożliwiającej grę w szachy z przyjaciółmi z Facebooka okazało się, że jest w niej błąd. As they say, shit happens - skomentował. Błyskawicznie poprawiono program i wysłano do Apple. Przez 6 tygodni cisza, a wszystkie próby kontaktu zbywane gotowcami.

Tak więc, jak wielu innych tworzących dla iPhone deweloperów, siedzimy gwałceni w tyłek, zbierając najniższe oceny, które będą prześladować aplikację już zawsze, bez odwołania. Nikt. Nikt w Apple nam nie odpowiedział. Moi przyjaciele w Apple nie mogą zrobić nic. Ja nie mogę odpowiedzieć na najniższe oceny (aplikacji).

Do naszych użytkowników dotkniętych tym problemem. Bardzo przepraszam. Nie ma absolutnie nic co mogę zrobić w sprawie problemów z aplikacją. Jako deweloper kocham swoich użytkowników i nic nie może boleć mnie bardziej- pisze Stump.

Przeciętny czas na zatwierdzenie aplikacji w App Store to około 14 dni. Jednak jak przekonał się Stump, tak naprawdę jedynym wyznacznikiem jest widzimisię Apple. Co gorsza, niejasności pojawiają się również jak chodzi o kryteria zatwierdzania aplikacji, czego sztandarowym przykładem jest zablokowanie aplikacji obsługującej Google Voice.

Sprawa okazała się na tyle poważna, że zajęła się nią amerykańska Federalna Komisja Łączności. Apple nieudolnie tłumaczyło, że usługa VoIP od Google oferująca uniwersalny numer do wykorzystania na wielu urządzeniach ingeruje w „kluczowe funkcjonalności” telefonu i łamie regulamin AppStore. Michael Arrington z TechCrunch nie zostawił na tych wyjaśnieniach suchej nitki.

Dla niemalże wszystkich, poza fanboyami Apple, jest jasne, że zablokowanie Google Voice było raczej wynikiem współpracy z siecią komórkową AT&T, która jak wszystkie inne boi się VoIP w telefonach jak ognia. Oczywiście tam gdzie zagrożone są interesy Apple i jego partnerów interes użytkownika jest trzeciorzędny.

Doprowadziło to do tego, że jeden z bardziej znanych miłośników Apple, prezes Mahalo.com Jason Calacanis rozważa rezygnację z produktów Apple po wydaniu na nie 20 tys. dolarów przez ostatnie 6 lat. Co gorsza, stwierdził, że w tym momencie Apple przebija monopolistyczne praktyki Microsoftu!

Trudno się dziwić, skoro jesteśmy zasypywani informacjami o odrzucaniu aplikacji z niewyjaśnionych powodów, blokowanie konkretnych funkcjonalności w aplikacjach, czy nawet cenzurowaniu treści oferowanych przez słowniki. Co gorsza, mimo podjętych przez Apple działań, aby zespół zajmujący się Public Relations był bardziej responsywny innych zmian nie widać.

W tym samym czasie konkurencja, czyli działający na bardziej przejrzystych zasadach Android, dorasta. Po początkowych porażkach, za jakie trzeba uznać pierwsze telefony wyposażone w ten system, pojawiają się nowe goniąc skutecznie iPhone, a baza aplikacji szybko rośnie. Jednocześnie, po przeciętnej Noki N97 szykuje się prawdziwy „iPhone killer”, czyli Nokia N900 oparta również na linuksie i wsparta infrastrukturą Ovi Store.

iPhone niemal zmonopolizował rynek naprawdę mobilnego internetu dla użytkowników „heavy-duty”, jednak siłą tego rodzaju platform są właśnie aplikacje wykorzystujące rosnące możliwości sprzętu, który bez nich jest tylko kupą bezużytecznej elektroniki. Jeśli Apple szybko nie ugłaska deweloperów iPhone mimo niewątpliwych zalet i popularności odda to co najcenniejsze, czyli twórców aplikacji, Androidowi, Nokii i Windows Mobile.

Regulamin komentowania

  • http://vbeta.pl/author/pawel Paweł

    „Się porobiło się”.

    1. Apple nie jest w stanie zaakceptować wszystkich aplikacji od razu. Aktualnie w sklepie znajduje się 65000 aplikacji – jeżeli ktoś daje ciała, to musi liczyć się z tym, że poniesie tego konsekwencje.
    2. Niejedna płacząca osoba sama jest sobie winna, bo nie dopełnia wszystkich wymogów i kryteriów, jakie musi spełnić App, aby trafić do sklepu Apple.
    3. Blokada Google Voice? OK, Apple za bardzo uległo naciskom AT&T, z którym to firma z Cupertino wkrótce kończy współpracę.
    4. Porównanie z Androidem i tamtejszym „szopem” jest mocno chybione. Google nie kontroluje aplikacji, dlatego też czasami trafia tam crapp. Apple dąży (po trupach) do utrzymania jak najwyższego poziomu zadowolenia ze swoich urządzeń i usług – stąd te opóźnienia i absurdalne decyzje.

  • http://vbeta.pl/author/gniewomir Gniewomir Świechowski

    1. Pawle, zdaję sobie z tego sprawę. Ale jeśli krytyczny update czeka 6 tygodni, podczas gdy dział PR Apple twierdzi że przeciętny czas na akceptację nowej aplikacji to 2tyg. to jest kpina z deweloperów…
    2. Polecam ponownie opinię Arringtona na temat odpowiedzi Apple na pytania FCC w sprawie Google Voice.
    3. Gdyby chodziło tylko o Google Voice to pół biedy, ale jak wyjaśnić np. zablokowanie funkcjonalności w aplikacji informującej o stanie iPhone? Konkretnie chodzi mi o sprawę, gdy Apple zmusiło deweloperów do usunięcia wskażnika zajętości pamięci.
    4. I dlatego, że dąży po trupach użytkowników pojawiają się jailbreaki i projekty takie jak wolna alternatywa dla App Store, nie pomnę teraz nazwy.

    Apple traktuje użytkowników i deweloperów z buta, gdy w jakikolwiek sposób czuje się zagrożone. Jesli uważasz, że ma do tego prawo to OK, ale nawet w tym wypadku niekompetencja odpowiedzialnych za wizerunek Apple jest tak rażąca, że aż śmieszna. Jesli nawet miłośnicy tej marki się od niej odwracają, znaczy się że Apple przeceniło po prostu swoją pozycję.

  • Miro

    „Jeśli Apple szybko nie ugłaska deweloperów iPhone mimo niewątpliwych zalet i popularności odda to co najcenniejsze, czyli twórców aplikacji, Androidowi, Nokii i Windows Mobile” – czego sobie i Państwu życzę :-)

  • KAES

    No właśnie, zauważyłem to samo co Miro, ten news to krytyka Apple czy martwienie się, że spada na psy?

  • http://amyniechcemy.salon24.pl/103996,polacy-nie-sa-juz-buntownikami Gniewomir Świechowski

    I to i to. Gdyby nie polityka Apple w kwestii aplikacji i ich funkcji to zapewne sam byłbym posiadaczem iPhone mimo tej przeklętej baterii. Strzelają sobie w stopę.

  • KAES

    No ja też myślę o palmtopie albo smartfonie ale wolę coś bardziej elastycznego, z większymi możliwościami dopasowania do swoich potrzeb. Wydaje mi się, że palmtop byłby albo tańszy albo by miał więcej funkcji.
    W cenie iPhone na pewno jest „podatek od mody i style’u” :D

  • Neptun

    Gniewomir ma racje Nokia swoim N900 stępi zaostrzone zęby Apple

  • KAES

    Za Nokią też nie przepadam, w ich telefonach zawsze się znajdzie jakaś funkcja „lekko obcięta” :) ale akurat przez to dla mnie jest już nie przydatna.