5 rzeczy, których nie wiedziałeś o Google
Google jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych nazw zarówno w Internecie, jak i poza nim. Praktycznie codziennie korzystamy z kilku – kilkunastu różnych usług i uważamy, że znamy Google od podszewki. Są jednak rzeczy o których nigdy nie wiedzieliście, albo nie spodziewaliście się ich.
1. Google wydaje rocznie 72 miliony dolarów na posiłki dla pracowników!

Google przez kilka lat z rzędu wygrywało w rankingach “najlepszych pracodawców”. Przeglądając zdjęcia, które prezentują budynek od wewnątrz, wyposażenie, dostępne rozrywki, czy nawet miejsca pracy można pomyśleć, że to prawdziwy raj. Prawdą jest, że Google bardzo dba o swoich pracowników – w tym zapewnia im dostęp do jedzenia. Takie “posiłki pracownicze” kosztowały Google w ubiegłych latach nawet do 72 mln dolarów (rocznie!), co daje 7,530 dolarów na każdego Googlera (pracownika Google). Nie ma jednak czemu się dziwić, bo “stołować się” tam mogli nie tylko sami pracownicy, ale nawet ich rodziny. Dotychczas wszystkie posiłki (od śniadania do kolacji) wchodzące w skład bogatego menu były całkowicie darmowe, ale z powodu kryzysu zapadła decyzja o ograniczeniu listy posiłków o… kolację. Z ciekawostek można jeszcze wymienić, że w ramach niektórych Google-pleksów oferowane są usługi takie jak: myjnia samochodowa, wymiana oleju, fryzjer, siłownie, masaże terapeutyczne, szkoły językowe…
2. Google na początku nazywało się BackRub

Panowie Sergey Brin i Larry Page nie od razu wiedzieli jak nazwać swoją wyszukiwarkę. Gdy w 1996 roku pracowali nad czymś, co było zaczątkiem wyszukiwarki nadali jej nazwę BackRub, która pochodziła od tego, że analizowane były linki z których odbyło się wejście na daną stronę). Nazwa Google wzięła się przez przypadek. Brin i Page poszukując nazwy dla swojego produktu poprosili o pomoc Seana Andersona, który miał wypisać wszystkie nazwy jakie mu się kojarzą z wyszukiwarką, jej możliwościami. Jednym z pomysłów był “googol” czyli ogromna liczba (10100)l, która miała symbolizować ilość zindeksowanych stron. Zadaniem Page’a było zarejestrowanie odpowiedniej domeny. Jednak Larry na skutek swojego błędu (literówki) zarejestrował właśnie domenę google.com, a nie googool.com (która tak naprawdę była już dawno zajęta). Dzisiaj tak naprawdę więcej osób wie co znaczy Google, a nie Googool.
3. Google traci rocznie 110 milionów dolarów przez “Szczęśliwy traf”

Strona główna Google nadal pozostaje bardzo prosta, co naprawdę cieszy. Obok przycisku “Szukaj w Google” znajduje się też “Szczęśliwy traf” z którego tak naprawdę bardzo mało osób korzysta. Funkcja ta pozwala na przejście od razu do jednej ze stron, jakie znajdują się w wynikach wyszukiwania naszej frazy, oszczędzając nam jednocześnie czasu na przełączanie się miedzy stroną główną Google – listą wyników – a np. pierwszą stroną z listy. Z racji tego, że pomijana jest strona z wynikami pomijane są również reklamy, czy linki sponsorowane, które generują konkretne dochody, a dzięki “szczęśliwemu trafowi” Google jest szczuplejsze o ok. 110 milionów dolarów rocznie.
4. Google ma poczucie humoru

OK, to przesada, ale dzięki odrobinie pracy użytkowników tej wyszukiwarki i zjawisku “Google bomb” mieliśmy już kilkukrotnie do czynienia z zabawnymi sytuacjami – głównie związanymi z wydarzeniami politycznymi. Dla przykładu – po wpisaniu “ptasia grypa” i wybraniu “szczęśliwy traf” przenoszeni byliśmy na stronę prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Z kolei “siedziba szatana” i “szczęśliwy traf” dawało efekt przejścia na stronę… Radia Maryja. Jednym z najbardziej znanych przypadków tego typu manipulacji jest sformułowanie “French military victories”, które skutkowało wyświetleniem strony z brakiem wyników i zapytaniem: Did you mean: french military defeats
5. Google przeszukuje Twoje e-maile

Aktualnie grubo ponad 90% krążących wiadomości e-mail to SPAM. Zastanawiające jest to, jak to możliwe, że Gmail / Google Apps tak doskonale radzi sobie z oddzielaniem wiadomości śmieciowych, od tych prawdziwych. Google poddaje każdą wiadomość procesowi “content extraction”, który polega na tym, że analizowane jest (pod kątem reklam) każde słowo wysyłane w e-mailu do odbiorcy. Niektórzy dopatrują się w tym wielu kontrowersji jak np. cenzura, czy zbieranie różnych prywatnych informacji na temat odbiorcy / nadawcy wiadomości. Tak czy inaczej, Google musi się liczyć z różnymi teoriami spiskowymi rozwijając usługi takie jak Google Health, czy Street View.


O “Szczęśliwym trafie” słyszałem i o “BackRub” też, o posiłkach dla pracowników częściowo a o “Google bomb” też częściowo. O przeszukiwaniu emaili nie wiedziałem, ale i tak nie wierze, że Google zbiera jakieś informacje, a poza tym i tak nie jestem jakimś rządowym tajniakiem i nie mam jakichś super-ważnych informacji do ukrycia.
Bycie super-rządowym tajniakiem, a prywatność to 2 różne sprawy. Piszesz maile z kochanką, z google przypadkowo wycieka twój email i dostaje mąż kochanki. Przychodzi i Cię zabija :). Przykład bardzo wypaczony, ale każdy powinien mieć prawo do prywatności.
już gorszej bzdury nie mogłeś wymyśleć?
To przerzuć się na wp czy onet gdzie będziesz dostawał tony spamu. Przez dwa lata używania gmaila nie dostałem ani jednej (sic!) niechcianej wiadomości. To, że maszyna (bo nie człowiek) przeszukuje, czyta moje maile zupełnie mi nie przeszkadza.
Ci co chcą prywatności zaopatrują się w własną obsługe poczty email na własnym serwerze. Dziwię się, że ktoś może narzekać na usługi bezpłatne i nie wiedzieć o tym na co się godzi i jakie mogą byc tego konsekwencje.
Czyli wiedziałeś o sporej większości… jednak większość osób nie wiedziała o tym :) Z tą prywatnością to tak naprawdę zostało powiedziane już chyba absolutnie wszystko i każdy ma swoją rację.
wykop efekt!
wykop tu BYŁ!
ostatnio narzekali na google że kontroluje nas na każdym kroku, bo chce wjeść do internetu do używam chroma, chce cos do kalendarza to znowu narzędzia google, chce napisać dokument to znowu google docs. Ku**a czy jak firma sprzedaje nam papier toaletowy to znaczy że podgląda nas w łazience. A z produktów google się korzysta bo są darmowe i dobre. proste ale każdy kto im żydzi będzie wypisywał jakie to google złe itd.
Ale użyłeś kretyńskiego porównania! Jeżeli korzystasz z kibla nie w cudzym domu to masz prawo obawiać się że jesteś podglądany, ale jeżeli używasz kibelka w swoim domu to już sa mniejsze szanse, że ktoś włamał się do Twojego domu i zainstalował monitoring Twojego kibelka. Przemyśl to, a może zrozumiesz o co dokładnie chodzi :P
cudzy kibelek=serwer pocztowy google
własny kibelek=Twój własny serwer pocztowy
Mądrości sobie i Wam życzę…
ffYkOOpp ;****
WYKOP TÓTAJ BYŁ!
Dzisiaj w serwisie informacyjnym radia Chilli Zet był news na podstawie własnie tego wpisu. gratulacje dla zespolu vbeta – media tradycyjne zaczynają korzystac z blogów jako źródla informacji!
Cytują ten artykuł także na http://www.googlepopolsku.pl
Dzięki bardzo :-) Media tradycyjne korzystają już od dłuższego czasu z blogów jako źródła informacji – niestety, nie zawsze podając faktyczne źródło.
Wiedziałem o wszystkich pięciu ;)
też wiedziałem o tym:)
a co to jest ten google?
Wielki Brat czuwa i indeksuje… Fotografikon – fotografia ślubna
Ta maszyna indeksująca maile została przeze mnie niejako rozszyfrowana ;p
Jak np. wysyłałem kuzynowi info o wakacjach które razem planujemy to reklamy tyczyły się właśnie wakacji ;)