Na co komu Unblab?

Nawet przed erą Gmaila, określenie “zewnętrzna skrzynka mailowa” nie budziło jakiejś szczególnej ekscytacji, bo każdy z dużych dostawców skrzynek adresów oferował jakiś swój mały system zarządzania pocztą. No i mamy koniec 2008 roku i pojawia się takie coś jak Unblab, które zapowiada, że będzie najlepszym internetowym klientem poczty we wszechświecie.
Tak naprawdę, to nie ma jeszcze czego oglądać – beta ma ruszyć na początku 2009 roku, ale już teraz można poczytać o zaplanowanych funkcjach, a jest ich sześć i sprawiają, że zaczynam się zastanawiać, czy to aby na serio.
Po pierwsze i chyba najbardziej dyskusyjne, Unblab rezygnuje z tradycyjnego wyświetlania maili w formie listy na rzecz kwadratowych ramek. Różnica jest mniej więcej taka, jak pomiędzy Netvibes, a Google Reader, próbowałem obu rozwiązań i jednak wybrałem Readera. Choć moja dziewczyna woli pudełkowate Netvibsy. Zdaniem Unblab, dzięki temu łatwiej będzie znaleźć interesujące nas maile.
Następnie skrzynka ma się uczyć organizowania maili na bazie naszych zachowań i automatycznie wszystko katalogować i układać. Podobnie ma również dzielić maile ze względu na ich długość.
Unblab jest podobno kierowany do zajętych osób, którym oferuje możliwość czasowego przypominania o odpisaniu na ważne maile, a w skrajnych przypadkach może udzielić pomocy asystenta, który będzie ogarniał to co dzieje się w naszej skrzynce.
Dziwności, choć jestem ciekaw tego pudełkowatego ułożenia wiadomości, więc poczekam na betę.


masz dziewczyne wow!?