Vista Transformation Pack 8

Są użytkownicy, którzy cenią sobie bardzo wygląd systemu i uważają, że interface systemu Windows Vista jest “cudem”. Mimo wszystko nie mogą zainstalować najnowszego systemu z rodziny Windows i muszą korzystać z najpopularniejszego XP’ka, bądź Windows Server 2003. Dla takich właśnie użytkowników przygotowano program o nazwie Vista Transformation Pack. Pozwala on w sposób bardzo gruntowny odmienić (odświeżyć) wygląd “okienek”.

vtp8_desktop-s.jpg

Co tak naprawdę zostanie odmienione po dokonaniu instalacji? Praktycznie wszystko – od boot screena (animacja widoczna w trakcie uruchamiania się systemu), przez ikony, styl okien, ekran logowania, tapetę, dźwięki aż po efekty Aero wraz z przeźroczystością. Poza tym, użytkownik otrzyma także Sidebar (boczny panel) również znany z Visty. Oczywiście dostępne są do nich różnego rodzaju widgety, które spełniają określone funkcje (pogoda, czytnik rss). Praktycznie odmieniony zostaje każdy jeden element systemu i co mniej wprawni użytkownicy mogą mieć spory problem z określeniem czy jest to system Windows XP czy może Vista.

Vista Transformation Pack 8 ma być znacznie bardziej stabilny i nie stwarzać wielu problemów znanych użytkownikom z wcześniejszych wersji. Poza samym wyglądem pakiet ten daje Nam coś co jest doskonale znane użytkownikom Visty – obciążenie komputera ;) zatem imitacja ta naprawdę nieźle odzwierciedla to, jak pracuje się pod Vistą.

Użytkownicy, którzy twierdzą, że interface Visty jest ergonomiczny, funkcjonalny i innowacyjny (!) powinni się głęboko zastanowić. Większość z efektów inne systemy oferowały znacznie wcześniej – Mac OS X, czy Linux z zainstalowanym Compizem / Berylem (teraz z racji połączenia obu projektów znany jest pod nazwą Compiz-Fusion). Efekty często są znacznie bardziej okazałe niż w Viście a mimo to z zasobami komputera obchodzą się bardziej “delikatnie”.

Pobierz: Vista Transformation Pack 8

Sprzątanie w Google

google.jpgGoogle jest wykorzystywane przez różnych ludzi i w różny sposób. Jedni korzystają z wyszukiwarki (jak sama nazwa wskazuje) to wyszukiwania informacji. Inni z kolei traktują wyszukiwarkę jako doskonałe narzędzie do rozprzestrzeniania złośliwego oprogramowania. Metod jest wiele – jedną z nich jest pozycjonowanie stron zawierających malware. Google musi mieć tego świadomość i nie chcąc szkodzić swoim użytkownikom raz na jakiś czas zmuszone jest do usuwania takich właśnie stron.

Ale jak to się odbywa? Taki potencjalny “złośliwiec” tworzy stronę www, w ramach której dodaje bonusy w stylu trojanów, złośliwych kodów i innych wynalazków. Szansa, że użytkownik trafi sam na taką stronę jest niewielka, zatem wykorzystuje się SEO (Search engine optimization), którego celem jest wypozycjonowanie strony www jak najwyżej – czym popularniejsza fraza – tym zadanie to jest trudniejsze, ale gwarantuje to sporą liczbę odwiedzin. W dużym skrócie – strony są pozycjonowane przy wykorzystaniu m.in. botów spamujących fora, blogi zamieszczają linki do pozycjonowanej strony podnosząc w ten sposób jej pozycję w wynikach wyszukiwania.

Google usunęło na tę chwilę ponad 40 000 stron, zmniejszając tym samym ryzyko zarażenia swojego systemu złośliwym oprogramowaniem. Bardzo dobrze, że Google nie traktuje swojej bazy stron na zasadzie “czym więcej tym lepiej” i po prostu dba o jakość wyników wyszukiwania (i oczywiście o samych użytkowników.

iDesktop.tv – lepszy interface YouTube?

idesktoptv-logo.gifTwórcy iDesktop.tv reklamują swój produkt, jako nieprawdopodobnie fajna, dynamiczna aplikacja web 2.0, która pozwala na lepsze przeszukiwanie i oglądanie zasobów zgromadzonych w YouTube. Poza tym, użytkownicy dodatkowo otrzymują kilka funkcji jak np.: możliwość ściągania wybranych plików wideo. Po prostu iDesktop oferuje wszystko to, co standardowo powinno być i czego brakuje w YouTube.com. Oprócz tego, możliwe jest wręcz tworzenie pewnego rodzaju “środowiska”, dostosowanego do własnych potrzeb, które ułatwi oglądanie klipów, zapisywanie, czy dzielenie się nimi ze znajomymi.

idesktoptv-s.jpg

Co sprawia, że iDesktop.tv jest unikalny? Twórcom serwisu na etapie projektowania go przyświecała jedna główna idea – przenieść normalną aplikację z pulpitu do przeglądarki – z zachowaniem możliwości przenoszenia, zmiany rozmiaru, minimalizacji do “tray’a”, przenoszenie i upuszczanie klipów między odtwarzaczami. Wszystko to miało sprawić, że iDesktop będzie miał do zaoferowania wszelkie niezbędne i przydatne opcje. Innymi atutami serwisu ma być elastyczność, przyjazność użytkownikowi, łatwość nawigacji.

Oczywiście iDesktop.tv posiada opcje znane ze standardowego YouTube’a – odtwarzanie w trybie pełnoekranowym, tworzenie playlist, przeglądanie historii odtwarzanych plików itp. Użytkownicy innych przeglądarek niż Internet-Explorer nie powinni mieć żadnych problemów z korzystaniem z zasobów serwisu (wspierany jest przez przeglądarki IE 6+, FF 1.5+, Opera 9+, Safari 3+).

iDesktop.tv

Nowa fala wersji beta komunikatora AQQ

AQQPo chwilowej przerwie w publikowaniu publicznych wersji beta komunikatora AQQ, ostatnie dni przyniosły kilka nowych wersji – ostatnia aktualna to AQQ 2.0 Build 225 Beta. Jedną z ważniejszych zmian jest zupełnie nowy aktualizator programu, który będzie pilnował, abyście korzystali zawsze z najnowszej jego wersji. Tutaj ważna uwaga dla betatesterów – w opcjach konfigurujących aktualizację, należy dodatkowo zaznaczyć, ze zainteresowani jesteśmy testowymi wersjami beta. W przeciwnym razie program będzie czekał na aktualizację do pełnej wersji – a to może jeszcze trochę zająć.

Z nowości w Buildzie 225 znajdziecie jeszcze wiele poprawek i optymalizacji, z którymi można zapoznać się na poniższej liście zmian.

BlogIT – bloguj w IDG.pl

Serwis IDG.pl uruchomił platformę blogową w ramach swojego serwisu BlogIT. Każdy internauta może założyć swój własny blog i dowolnie go tworzyć. Serwis IDG.pl podaje, że do największych atutów BlogIT należą “wygoda i prosta obsługi”. Faktycznie, jest to bardzo ważna cecha, z pewnością może się to przyczynić do dotarcia do użytkowników nie posiadających wiedzy, możliwości, czy umiejętności pozwalających na założenie sobie bloga. Po założeniu takiego bloga, użytkownik nie powinien mieć absolutnie żadnych problemów z zarządzaniem jego treścią czy funkcjami. O wygląd zadba specjalny system “skórek”, który pozwoli użytkownikowi na dość zaawansowane spersonalizowanie jego wyglądu.

blogit.jpg

Co więcej, BlogIT niczym prawdziwy system blogowy (jak np. wordpress) posiada możliwość obsługi wtyczek. Pozwoli to na zaspokojenie rosnących z czasem potrzeb. Przygotowano też specjalną dokumentację, która pomoże w rozpoczęciu przygody z blogiem – dostępna jest tutaj.

Strona główna całej platformy znajduje się pod adresem http://blogit.idg.pl/, gdzie dostępne są najnowsze wpisy użytkowników korzystających z BlogIT, czy najczęściej czytane wpisy.

Internetowa telewizja od FilmWeb.pl

Jeden z najbardziej znanych portali traktujących o tematyce filmów, postanowił oddać w ręce użytkowników projekt tematycznej telewizji internetowej. Na tę chwilę Filmweb.tv nie ma do zaoferowania zbyt pokaźnej listy materiałów. Użytkownicy mogą zobaczyć “Cięcie” – które zawiera zapowiedzi premier filmowych, mających się odbyć w nadchodzącym tygodniu. Wszystko w takiej formie, aby dostarczyć maksimum niezbędnych informacji (bazując na istotnych elementach strony FilmWeb. Drugi z programów nosi nazwę “Nakręceni”. Jest to po prostu zapowiedź danej premiery filmowej, ubrana w dość nietypową formę. Program ten ukazuje się co dwa tygodnie.

filmwebtv.jpg

Kolejne miesiące naturalnie przyniosą następne programy, co powinno znacznie uatrakcyjnić ofertę telewizji. Filmy te można oglądać np. na specjalnym kanale strony FilmWeb znajdujących się na YouTube’ie http://pl.youtube.com/filmwebtv. Ma to być jeden z pierwszych etapów przebudowy strony, która ma gruntownie odmienić wizerunek FilmWeb.pl.

Yahoo – więcej niż wyszukiwanie

yahoo_logo.jpgWyszukiwarka Yahoo! wkrótce ma oferować coś więcej swoim użytkownikom. Co ważniejsze, nie będzie to jakaś “poboczna” usługa oferowana przez tego konkurenta Google, a funkcjonalność ściśle dotycząca tego, czego szukaliśmy.

Wyszukiwarkę “pytamy” o praktycznie wszystko. Równie bardzo często odwołujemy się do zasobów wyszukiwarki, gdy planujemy zakup – telefonu, laptopa, aparatu. Teraz po wpisaniu nazwy przedmiotu Naszym oczom ukaże się rozwijane menu, które zawierać będzie wiele szczegółowych informacji odnośnie modelu, specyfikacji technicznej, a nawet adresy do sklepów, gdzie można dany przedmiot zakupić.

Poza tym, Yahoo! planuje znaczne usprawnienie działania wyszukiwania informacji lokalny – ma to się stać dzięki budowie centr danych w różnych krajach. Cieszy to, że firmy pierwotnie znane ze stworzenia wyszukiwarek nie popadają w dziwną paranoje i skupiają się w znacznej mierze na tworzeniu nowych usług, aplikacji (lub ich odpowiednikach).

Źródło: WebHosting.pl

Mobilne Google Maps wyświetli Twoją pozycję!

gml.jpgOstatnia wersja Goolge Maps dla telefonów oferuje zupełnie nową funkcję o nazwie “Moja lokalizacja”. Od teraz, użytkownik nie jest zmuszony do podawania swojej lokalizacji, bo Google Maps jest w stanie samodzielnie “wykryć” pozycję użytkownika. Pozostaje jednak jeszcze bardzo istotna kwestia – dokładność. Z tą może być lepiej bądź gorzej. Największa precyzja określania pozycji dostępna jest oczywiście wtedy, gdy telefon posiada obsługę GPS, ale nawet jeżeli telefon nie posiada takiej funkcji, to i tak błąd nie powinien być zbyt duży. Funkcja “Moja lokalizacja” pobiera dane dzięki nadajnikom sieci, które znajdują się najbliżej względem Ciebie, wyświetlając przybliżoną pozycję. Aby “zlokalizować” siebie na mapie, wystarczy wcisnąć “0″ i poszukać na mapie niebieskiej kropki.

gmm.jpg

Google informuje, że funkcja ta powinna działać na większości smartfonów, które posiadają obsługę Javy, czy działają pod kontrolą Windows Mobile, lub Symbiana. Jednak użytkownicy telefonów typu Sony Ericssonów k750i nie będą mieli powodów do radości, bo ich aparaty nie będą w stanie obsłużyć najnowszej funkcji Google Maps dla urządzeń Mobilnych.

Jeśli chcesz pobrać najnowszą wersję oprogramowania (2.0), wejdź na http://google.com/gmm przy użyciu swojego telefonu. Należy nadmienić, że aplikacja nadal znajduje się w fazie beta, zatem mogą wystąpić problemy z funkcjonowaniem.

Źródło: GoogleSystem

Pechowa Mozilla

firefox_logo.pngKolejny raz okazuje się, że Mozilla ma wyjątkowego pecha. Chodzi mianowicie o błędy odnajdywane w przeglądarce Firefox, a dokładnie fakt, że kolejne dość poważne błędy odkrywane są w bardzo krótkim czasie od momentu wydania. I tak mieliśmy wydanie 2.0.0.9 łatające błędy 2.0.0.8. Wkrótce po tym, odnaleziono błędy w 2.0.0.9 co zaskutkowało opublikowaniem wersji 2.0.0.10, ale dosłownie po kilkunastu godzinach odkryto błąd, który dotyczy obsługi JavaScript. Po dokonaniu aktualizacji do najnowszej wersji widać, że przeglądarka w przypadku, gdy umieszczone zostały w kodzie strony elementy wywołujące metody JavaScriptu canvas.drawImage() skutkuje to zwrotem komunikatu o błędzie NS_ERROR_NOT_AVAILABLE.

Netscape bardzo szybko (wręcz za szybko) zareagował z aktualizacją i postanowił wydać Netscape’a Navigatora 9.0.0.4, ale jak widać wkrótce będziemy mogli spodziewać się fali aktualizacji przeglądarek bazujących na rozwiązaniach znanych z Firefoksa (Flock, SeaMonkey, Camino) – włącznie z NN z serii 9.

Tak czy inaczej, Mozilla podjęła już pracę nad usunięciem błędu znalezionego w Firefoksie 2.0.0.10 i zapewne już niedługo otrzymamy kolejną wersję ognistego lisa. Mimo wszystko w głowach użytkowników zrodzi się wątpliwość i pytanie, czy warto było rezygnować z Internet Explorera, skoro co kilkanaście dni pojawiają się aktualizacje? Oczywiście, że tak! Właśnie dlatego, że Mozilla nie bagatelizuje odnalezionych błędów tak jak robi to Microsoft.

Warto oczywiście pamiętać o tym, że na rynku są inne przeglądarki jak – Opera, czy choćby K-Meleon.

Źródło: heise-online.pl

GDrive nadchodzi…?

google.jpgWidać Google nie pozostaje głuche na prośby użytkowników i bacznie obserwuje wszelkie obszary sieci. Coraz więcej zaczyna się mówić o tak długo wyczekiwanej usłudze o nazwie “GDrive”. Ma to być oczywiście “odpowiedź” na OmniDrive’a, Box.net, XDrive, Windows Live SkyDrive. Cała sprawa nabrała “pędu” po opublikowaniu informacji o nowej usłudze przez The Wall Stret Journal. Nie wiadomo na razie zbyt wiele – czy GDrive w typowym stylu dla Google czymś zakasuje całą konkurencję? Powierzchnią? Funkcjami? Wiadomo na pewno, że Google chciałoby, aby usługa ta była dostępna bezpośrednio z systemu (Windows). Kolejnymi celami jest bardzo łatwa dostępność plików i sprawna możliwość wyszukiwania pożądanych plików.

Na tę chwilę OmniDrive za darmo oferuje przestrzeń o pojemność 1GB, a płacąc od 49-199$ rocznie można otrzymać w zamian od 10-50GB. Ciekawymi funkcjami oferowanymi przez OmniDrive jest możliwość edycji arkuszy kalkulacyjnych Excel, czy dokumentów tekstowych w obrębie przeglądarki. Poza tym, możliwe jest tworzenie adresów do plików tak, aby inne osoby również uzyskały dostęp do danego pliku.

Box.net również za darmo ma do zaoferowania 1GB przestrzeni, jednak wnosząc opłatę od 7,95$ do 19,95$ (za miesiąc) otrzymasz stosownie od 5-15GB wolnego miejsca. Trzeba przyznać, że w przypadku Box.net użytkownik płaci najwięcej za dostępne miejsce. Podobnie jak OmniDrive mamy tutaj możliwość edycji arkuszy i plików tekstowych wewnątrz okna przeglądarki.

Usługa pozwalająca na magazynowanie plików pochodząca od AOL o nazwie XDrive daje 5GB miejsca zupełnie za darmo a za 50GB przyjdzie Nam zapłacić 9,95$ miesięcznie. W przypadku Xdrive’a pliki można otwierać bezpośrednio przez Windowsowego Explorera. Plikami można się dzielić wysyłając je przez e-mail, bądź dając dostęp do plików.

Windows Live SkyDrive oferuje jedynie 1GB i nie ma możliwości wykupienia dodatkowego miejsca za opłatą. Ponadto nie ma możliwości edycji plików bezpośrednio przez przeglądarkę, jednak oferuje w zamian zaawansowane funkcje ustawień dostępu do plików – decydujemy Kto i w jakim zakresie ma do nich dostęp.

Główny bohater “GDrive” prawdopodobnie będzie oferowany zarówno w wersji płatnej jak i darmowej. Nie wiadomo co dostanie użytkownik, który nie zamierza płacić, a ile otrzyma klient chcący wnieść opłaty.

Źródło: WSJ.com

Nowa odsłona mBanku

mbank-logo.jpgW siódmą rocznicę powstania użytkownicy i klienci mBanku doczekali się nowej odsłony strony głównej tego właśnie banku. Strona została gruntownie odmieniona i teraz prezentuje się znacznie bardziej okazale, a co ważniejsze – przyjemniej. Po prostu cieszy oko. Dość istotną kwestią jest to, że poza samymi aspektami wizualnymi istotną sprawą dla twórców nowej odsłony mBanku stała się przejrzystość. W prawym górnym rogu znajduje się podręczne menu w skład którego wchodzą odnośniki do “Przewodnika” (zawiera on wszelkie niezbędne informacje mogące się przydać przyszłym lub już osobom będącym klientami), “Forum”, “Blog” (prowadzony przez ekspertów mBanku). Możliwe jest także przeskoczenie na strony dedykowane dla klientów z Czech i Słowacji (jeżeli Ktoś nie wie – mBank całkiem niedawno wkroczył na rynek południowych sąsiadów).

Niżej znajduje się wyszukiwarka, ale nie jest to “własny” produkt, a mianowicie bazuje on na silniku wyszukiwarki Google, co przyczyni się z pewnością do zwiększenia jakości wyszukiwania.

mbanks.jpg

Poniżej tego podręcznego menu i loga znajduje się właściwe menu, które prowadzi Nas do podstron usług znajdujących się w ofercie tego banku. W dalszej części boksy, które pozwalają na logowanie, otworzenie rachunku itp. Sam dół strony został przeznaczony na umieszczenie odnośników, które prowadzą do informacji poszukiwanych przez Nas dość często w pośpiechu – bankomaty, prowizje, oprocentowanie.

Zakupy w Wirtualnej Polsce

Dotychczasowy Pasaż został zastąpiony przez nowy serwis Zakupy.wp.pl. Oprócz samej nazwy zmienił się sposób funkcjonowania, bazuje on teraz na porównywarce cen. Pojawiła się m.in. belka nawigacyjna, dodano nowe kategorie produktów, boks z najczęściej wyszukiwanymi produktami. Na dobrą sprawę Zakupy.wp.pl nie różnią się od typowych porównywarek cen jak Ceneo.pl, czy Skąpiec.pl.

zakupywppl-s.jpeg

Z racji zbliżających się Świąt, a co za tym idzie zwiększonej liczby zakupów prezentów Wirtualna Polska oddała w ręce usługę o nazwie Doradca prezentowy. Jak sama wskazuje serwis po podaniu podstawowych danych jak osoba dla której zamierzamy zakupić prezent, styl życia, cenę, aplikacja zaproponuje Nam listę prezentów, które mogą Nas zainteresować.

prezentywppl-s.jpg

Firefox 2.0.0.10

firefox_logo.pngZgodnie z Wcześniejszymi zapowiedziami pojawiła się nowa wersja Firefoksa 2.0.0.10, która pozbawiona jest błędu związanego z obsługą archiwów Java, która mogła pozwolić na przeprowadzenie ataku typu XSS (cross-site scripting).

Nie jest to błąd o charakterze krytycznym, ponieważ aby przeprowadzić taki atak wymagana była akcja ze strony samego użytkownika przeglądarki Firefox. Mimo wszystko błąd był dość poważny i w przypadku braku rozsądku mogło dojść do zagrożenia.

Firefox 2.0.0.10 [pl]: Windows | Linux | Mac

Mobilny Wordpress

wordpress-logo.gif00Blogujesz wykorzystując przy tym platformę „Wordpress”? Jesteś fanem i użytkownikiem produktów Apple (a w szczególności iPhone’a)? Jeżeli na powyższe pytania padła zdecydowana odpowiedź „TAK”, to ciekawą propozycją jest plugin (wtyczka) dla Wordpressa o nazwie „Wphone”. Od teraz wszystkie funkcje dostępne w Wordpressie stają się w pełni mobilne, wykorzystując przeglądarkę Safari, która standardowo zainstalowana jest w systemie znajdującym się na iPhonie. Wordpress obsługiwany jest zarówno przez iPhone’a jak i iPod Touch.

Jednak z racji sporych ograniczeń związanych z korzystaniem z iPhonem (na razie niedostępny w Polsce, standardowo posiada simlocka) twórcy tej aplikacji przygotowali także stosowną wersję dla komórek, które nie obsługują Javy. W erze blogowania dla osób, które są wręcz uzależnione od stałego dodawania wpisów wydaje się to być bardzo ciekawą propozycją – w końcu sieć HotSpotów w Naszym kraju jest dość mocno okrojona.

Komórkomania.pl

Edytor Zoho dostępny także Offline

zohowriter_logo.gifZoho Writer był dotychczas dostępny w trybie Offline już ładnych kilka miesięcy temu, konieczne było jednak wykorzystanie do tego Google Gears. Co gorsza – wiązały się z tym dość znaczące ograniczenia, dokładnie mowa tutaj o możliwości tylko odczytywania przygotowanych wcześniej dokumentów. Teraz obie opcję – podglądu i edycji dostępne są w Zoho Offline.

W oknie edytora pojawiły się nowe opcje, które pozwalają na wybór trybu „offline”. Po wybraniu takiej opcji Zoho pobierze 15 Twoich ostatnich dokumentów, jednak możliwe jest także ustawienie, aby edytor pobrał np. 25 dokumentów dla użytku, w czasie gdy nie mamy dostępu do sieci.

Jak widać więc walka wre w przypadku „wirtualnych pakietów biurowych”, stopniowo pojawia się coraz więcej kolejnych udogodnień, które krok po kroku przybliżają edytory w stylu Zoho, czy Google Docs do ich „normalnych” odpowiedników.

Office Live Documents

livedocumentslogo.gifOffice Live Documents ma być odpowiedzią na aplikacje biurowe oferowane przez Google i Microsoft. Niektórzy jak widać wróżą dość dużą przyszłość tego typu pakietom biurowym dostępnym przy wykorzystaniu internetu. Właściwie nie ma się tutaj czemu dziwić. Jeżeli nie wykorzystujemy jakiś niesamowitych i zaawansowanych funkcji, to właśnie tego typu e-pakiety biurowe są świetnym rozwiązaniem dostępnym praktycznie z każdego miejsca, przy wykorzystaniu dowolnego komputera – jedynym wymogiem jest dostęp do internetu.

livedocumentssite.jpeg

Jednak wiadomo – wchodząc na rynek i chcąc zyskać użytkowników (lub co gorsza odciągnąć ich od dotychczasowego wykorzystywania np. Google Docs) trzeba im zaoferować coś więcej. Live Documents pozwala zatem na pracę w trybie offline. Jednak w wypadku chęci pracy w takim trybie, niezbędne jest zainstalowanie dodatkowej aplikacji na swoim komputerze, dzięki temu możliwa będzie synchronizacja Microsoft Office z dokumentami InstaColl. Oczywiście, że Google Docs można także korzystać wtedy, gdy nie mamy akurat dostępu do Internetu a wystarczy skorzystać tylko z innego narzędzia – Google Gears.

O samej dostępności – na chwilę bieżącą Live documents dostępne są w sposób dość ograniczony – niezbędne jest otrzymanie zaproszenia i dokonanie rejestracji. Wkrótce stanie się oczywiście szeroko dostępny i każdy zainteresowany będzie mógł z niego korzystać wedle swoich potrzeb (użytkownicy indywidualni za darmo, a korporacje po opłaceniu stosownych licencji).

Zobacz: Live Documents
Źródło: InternetStandard

Francja znalazła sposób na piratów?

Francuskiemu rządowi wydaje się, że znalazł bardzo dobry sposób na internautów zajmujących się rozpowszechnianiem materiałów chronionych prawem autorskim (mowa tutaj oczywiście o filmach, muzyce). Chodzi tutaj o “odcięcie” pirata od dostępu do internetu. Jest to rezultatem trójstronnego między rządem, przemysłem rozrywkowym a ISP (Internet Services Provider). Oczywiste jest to, że całkowicie pozbawione sensu było by narzucenie egzekwowania tego porozumienia Policji, w związku z tym powstała specjalna organizacja, która posiada bardzo szerokie kompetencje.

Główne zadanie będzie należało do ISP, który będzie odpowiedzialny za monitorowanie poczynań swoich użytkowników. W przypadku wykrycia takowego internauty, który w sposób bardzo nadgorliwy pała chęcią dzielenia się różnymi zasobami chronionymi prawem autorskim, w jego stronę zostanie wystosowane specjalne ostrzeżenie, mające na celu przywołanie go do porządku. Jeśli mimo ostrzeżeń nadal będzie kontynuował ten proceder dostawca usług internetowych będzie zobowiązany do odłączenia dostępu do internetu (na czas określony, bądź nie – wszystko zależy od decyzji komisji).

Ktoś zapewne krzyknie “świetny pomysł!”, istotnie – w założeniach wszystko wygląda pięknie (w porozumieniu tym uwzględniono nawet kwestie szybszego publikowania pozycji kinowych na DVD, czy odstąpienie od zabezpieczania muzyki przez technologię DRM), ale istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że całą idee wypaczy biurokracja. Sam prezydent Nicolas Sarkozy (który jest “twarzą” tego przedsięwzięcia) powiedział: “Jest to przełomowy moment dla przyszłości cywilizowanego internetu“. Tak czy inaczej sam pomysł jest wart uwagi, choćby z racji skali na jaką zostanie wdrożony.

Źródło: BBC News

Kod atakujący pliki .exe

Firmy zajmujące się bezpieczeństwem, poraz kolejny mają okazję zaalarmować o nowym “wyjątkowo złośliwym kodzie” – Tufik.HO. Jego głównym celem jest zainfekowanie plików kluczowych dla działania systemów operacyjnych z rodziny Microsoft. Do potencjalnie zagrożonych systemów należą Windows 98, ME, NT, 2000, XP oraz Server 2003.

Tufik.HO rozprzestrzenia się zarówno przy pomocy poczty elektronicznej, ale i także stron internetowych. Przez większość programów antywirusowych rozpoznawany jest jako Trojan.Tufik.H.

Głównym celem Tufik.HO jest zarażenie plików .exe znajdujących się na wszystkich partycjach dysku. Tworzy też pliki autorun.inf, dzięki którym szkodliwy kod zostaje uruchomiony natychmiast po tym, jak użytkownik zacznie używać zarażonego nośnika.

ArcaVir

Fundusz na rzecz ofiar RIAA

riaa.jpgZ całym szacunkiem dla osób czytających to, wiarą w uczciwość i szacunek dla dóbr prywatnych, niewierze, że nigdy nie zdarzyło Wam się ściągnąć choćby jednej “empterójki”. To jest jakaś przypadłość, iście na skróty. Po prostu, nawet czasami nie pomyślimy, że łamiemy patenty, umowy, prawa autorskie – ściągamy muzykę którą podeśle Nam znajomy. Taka to już kultura i siedzi to dość głęboko w Nas. Niezmiernie ciężko będzie wpoić Nam (ale i innym nacjom), że lepiej wejść na stronę jakiegoś e-sklepu, wybrać danego artystę, przesłuchać próbki utworów i ewentualnie kupić całość, czy tylko wybrane piosenki. Tak czy inaczej nie ma się co oszukiwać, jest to po prostu kradzież i takie “przechwytywanie” utworów jest wbrew prawu. Oczywiście, już słyszę głosy oburzenia, że płyty, utwory są zbyt drogie, ale to żaden argument. Jeżeli coś jest dla mnie zbyt drogie, to czy usprawiedliwia mnie to w pozyskaniu tego przedmiotu w sposób niezgodny z prawem?

W przypadku internetu najczęściej ofiarami łamania prawa autorskiego stają się artyści tworzący muzykę. Jedni proceder ściągania mp3 traktują z większą dozą wyrozumiałości, inni traktują to jako prawdziwą wojnę (vide “Prince”, który sprzeciwia się zamieszczaniu nawet tekstów swoich utworów i z całą determinacją walczy z osobami publikującymi tego typu materiały).

Z racji tego, że zjawisko łamania praw autorskich jest dość powszechne musiały powstać odpowiednie organizacje zajmujące się zwalczaniem tego typu procederów. Największy postrach budzi RIAA (Recording Industry Association of America), które swoją walkę nie kończy tylko na tępieniu tego rodzaju działań przy pomocy słów, ale postanawia osoby nagminnie łamiący prawo stawiać przed sądem. Rezultaty tego są różne – od uniewinnienia do gigantycznych kwot sięgających dziesiątek tysięcy dolarów za pojedynczy utwór. Z racji wzmożonej aktywności RIAA powstał specjalny fundusz mający na celu pomoc “ofiarom” bezlitosnych działań powściągniętych w kierunku osób propagujących nielegalne utwory muzyczne. Celem fundacji ma być oczywiście pomoc oskarżonym, nawet nie tyle w spłacie zasądzonych im zobowiązań względem wytwórni fonograficznych, co opłaceniu ekspertyz, które mają pomóc w faktycznej ocenie szkód wyrządzonych przez daną osobę. Naturalnie niezbędne jest spełnienie określonych kryteriów wskazanych przez tę fundację – każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie.

Wiadomo “Polak mądry po szkodzie”, dlatego zanim ściągniemy dany utwór zastanówmy się czy gra jest warta świeczki, prowadzania się po sądach, składania wyjaśnień i innych jakże nieprzyjemnych działań. Niech nikt nie czuje się usprawiedliwiony tym, że zasięg “RIAA” kończy się na Ameryce Północnej, w Europie (Polsce) powołane zostały stosowne organy, które zajmują się wyłącznie tego rodzaju procederami i nie wiedzieć kiedy zawitać do Nas mogą mało oczekiwani goście…

Mobiweb dla urządzeń mobilnych

mobiweb.jpgMobiweb jest bardzo przydatnym narzędziem przeznaczonym dla osób, które pragną zadbać o to, aby ich witryny były wyświetlane w poprawny sposób także w przypadku przeglądania ich zasobów przy użyciu urządzeń mobilnych. Proces tworzenia takiej strony jest sprowadzony do minimum działań ze strony samego “twórcy”, cały proces odbywa się krok po kroku, prowadząc użytkownika za rękę.

Do aplikacji załączony jest film instruktażowy, który ma zaznajomić z funkcjami i działaniem MobiWeba. Program dostępny jest w większości najpopularniejszych języków (jednak niestety pośród nich nie znalazł się język Polski).

MobiWeb posiada wiele predefiniowanych elementów, które mogą zostać dodane wedle potrzeb – należą do nich formularze, obsługa mikropłatności, edytor zdjęć, czy mapy.

Źródło: WebHosting.pl

Najnowsze w Blomedia.pl


Subskrybuj nasz newsletter